Rozmowa z dyrygentami chóru La Musica
Autor: Julia Drozd, Zdzisław Ohar, Karolina Filipczak-Sulima, Joanna Błaszczyk
Chór La Musica działa od 1992 roku przy Szkole Podstawowej nr 16 im. Fryderyka Chopina w Lublinie. Założycielem i nieprzerwanie pierwszym dyrygentem oraz dyrektorem artystycznym chóru jest Zdzisław Ohar, absolwent kierunku wychowanie muzyczne UMCS w Lublinie oraz Studium Chórmistrzowskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Od 2012 roku współkierowanie grupą objęła wychowanka zespołu Karolina Filipczak-Sulima (obecnie prowadzi sekcję starszą chóru). Od 2020 roku z zespołem współpracuje również Joanna Błaszczyk, związana z La Musica od 2007 roku (obecnie prowadzi sekcję młodszą chóru). Chór wspiera i nadzoruje Stowarzyszenie „Chór La Musica”.
W przeciągu swojej 34-letniej działalności chór wziął udział w 153 festiwalach i konkursach, ponadto może poszczycić się blisko 350 nagrodami, odznaczeniami, pucharami, dyplomami. Są wśród nich liczne nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministra Edukacji Narodowej, Prezesa Zarządu Głównego PZCHiO, Grand Prix, I miejsca i Złote dyplomy tak prestiżowych festiwali jak: Ogólnopolski Konkurs Chórów a Cappella Dzieci i Młodzieży w Bydgoszczy, Ogólnopolskie Forum Chóralistyki we Wrocławiu, Międzynarodowy Festiwal Muzyki Chóralnej Cantantes Lubliniensis, Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach, Międzynarodowy Konkurs Chóralny Cantu Gaudeamus w Białymstoku, Festiwal Chóralny Legnica Cantat, Międzynarodowy Festiwal Muzyki Chóralnej im. Feliksa Nowowiejskiego w Barczewie, Międzynarodowy Festiwal Pieśni Religijnej Cantate Deo w Rzeszowie. Chór otrzymywał nagrody na Grand Prix Polskiej Chóralistyki im. Stefana Stuligrosza w Poznaniu. Ostatnim ogromnym sukcesem zespołu jest tytuł laureata prestiżowego międzynarodowego konkursu Laurea Mundi Budapest Grand Prix Competition (3–6 lipca 2026).
J.D.: Tworzycie wyjątkowy zespół, chociaż powinnam powiedzieć, że to pan, Panie Zdzisławie, go stworzył. Założyć i prowadzić przy szkole podstawowej chór tak znaczący, który może poszczycić się takimi osiągnięciami, bez zewnętrznego wsparcia, jakim jest obecnie program Śpiewająca Polska, wychować muzycznie takie rzesze młodych ludzi, nie wspominając już o formie przekazania swojej pracy w ręce młodszego pokolenia – to budzi ogromny szacunek i podziw. Jeżeli Państwo pozwolicie, zaproponuję luźną formę rozmowy w naszym czteroosobowym składzie. Jako wieloletnia chórzystka La Musica wiele rzeczy miałem okazję poznać, zobaczyć, doświadczyć, ale o pewne kwestie chciałabym Was bezpośrednio zapytać. A zacząć pragnę od naboru. Jak wygląda proces przyjmowania nowych członków?
Z.O.: Nowi członkowie przyjmowani są na podstawie przesłuchań wokalnych. Przesłuchujemy uczniów klas pierwszych w szkołach, w których pracujemy (SP 16 i SP 5). Na początku września co roku lub co dwa lata organizujemy takie przesłuchania, z tym że zdarzają się lata, kiedy mamy tak dużo chórzystów, że nie ma już możliwości zapisania nowych osób. Rodzice tych uczniów, którzy pomyślnie przeszli przesłuchania, dostają od nas informacje zwrotne poprzez dziennik elektroniczny lub zaproszenie papierowe, z zapisanymi danymi chóru, miejscem i częstotliwością spotkań.
W takich okolicznościach często też zachęcam do odwiedzenia naszego profilu na Facebooku oraz strony internetowej, gdzie rodzice mogą zobaczyć, kim jesteśmy, jak działamy i jakie są nasze osiągnięcia. Nierzadko na przesłuchania przychodzą starsi uczniowie z różnych szkół. Są to zazwyczaj koleżanki i koledzy aktualnych chórzystów, którzy słyszeli o nas miłe rzeczy i też chcą ich doświadczyć, spróbować swoich sił w roli chórzystów.
Po takim przesłuchaniu rozpoczyna się okres wstępny chórzysty, trwa on około pół roku i obejmuje wdrożenie się do zespołu, rozśpiewywanie, naukę poprawnej emisji. W ten oto sposób młody chórzysta zazwyczaj ma swój debiut na koncercie opłatkowym w styczniu. Od listopada do stycznia przygotowują trzy kolędy i to jest ich debiut. Następnie rozpoczyna się praca nad przygotowaniem do udziału w chórze wielogłosowym, czyli proste utwory dwugłosowe, z podziałem na soprany i alty.
J.D.: Czy na tym selekcja się kończy, czy w ramach różnych grup, w ramach pracy nad utworami są prowadzone przesłuchania i kwalifikacje?
Z.O.: Zazwyczaj po roku śpiewania w grupie najmłodszej, chórzyści awansują i przechodzą do grup bardziej zaawansowanych. Osoba, która przychodzi do chóru w starszym wieku niż I–II klasa szkoły podstawowej, dość często od razu jest przydzielana do grup starszych. Robimy to „na próbę” – sprawdzamy, jak ona sobie radzi w śpiewaniu na kilka głosów, w odnalezieniu się w harmonii. Po pewnym czasie jest przesłuchiwana z poznanego repertuaru w śpiewie z innymi głosami, dzięki czemu dowiadujemy się, czy jest ona w stanie kontynuować pracę na trudnych utworach.
K.F.S.: Niezależnie od stałych naszych przesłuchań każdy, kto chce dołączyć do chóru, musi przejść przesłuchania prowadzone przez dyrygentów – indywidualnie sprawdzany jest słuch muzyczny i umiejętności wokalne interesanta. Następnie w przypadku owocnych przesłuchań nowy chórzysta na podstawie swojego wieku przydzielany jest do jednej z 3 grup chóralnych. Przeważnie kariera takiego ucznia wygląda następująco: najpierw grupa najmłodsza (dzieci w wieku 7–10 lat) – śpiew jedno- i dwugłosowy; następnie za decyzją dyrygentów przejście do grupy młodszej (9–16 lat) – śpiew trzy- i czterogłosowy; w końcu grupa starsza, zrzeszająca starsze dziewczęta oraz dzieci z grupy młodszej, które są na tyle ambitne, by uczęszczać na próby dwóch grup. Oczywiście można dołączyć do chóru, mając zarówno 8, 12, jak i 16 lat – trzeba tylko pojawić się na przesłuchaniach, a dyrygenci zdecydują, która grupa jest dla nowego chórzysty najodpowiedniejsza.
J.B.: Do przydziału do poszczególnych grup, z awansowaniem chórzystów podchodzimy bardzo indywidualnie. Z zasady jednak się staramy, aby każdy jak najszybciej awansował do grup starszych i w sposób optymalny rozwijał swoje kompetencje wokalno-muzyczne. Kiedyś staż w najmłodszej grupie trwał trzy lata i po tym okresie chórzysta przechodził do młodszej grupy; teraz, co było już wspominane, najczęściej trwa to rok, a zdarzyła się nam też taka sytuacja, że w najmłodszej grupie było zbyt mało osób, więc wszyscy przeszli do grupy młodszej, bo ta najmłodsza po prostu się nie utworzyła. Jak się uda zebrać w grupie najmłodszej powyżej trzydziestu dzieci, to wtedy można pracować w chórze dwugłosowym. To wszystko zależy od roku i od chórzystów. Czasami chórzyści są bardziej zdolni i wtedy praca oraz awansowanie do starszych grup idą szybciej, a niekiedy trzeba więcej czasu i pracy.
J.D.: Chciałabym spytać o repertuar. Chór dziecięco-młodzieżowy ma swoją specyfikę, swoisty repertuar, na pewno inny od chórów mieszanych osób dorosłych. Jeżeli chodzi o chór La Musica, to posiada swój żelazny repertuar, utwory stałe, sprawdzone, najchętniej wykonywane na konkursach, przeglądach, gwarantujące dobry efekt artystyczny. Jakie utwory tworzą trzon repertuaru chóru?
Z.O.: Do żelaznego repertuaru chóru należą utwory sakralne, które mogą być wykorzystane do oprawy Mszy Świętej. Utworami wykonywanymi również przez lata są te, które zostały napisane specjalnie dla nas, przez chór zamówione, na przykład tryptyk Benedic, anima mea, Domino Marka Raczyńskiego. Na stałe w repertuarze znajdują się również kolędy i pastorałki, które co roku wykonywane są na kilku koncertach kolędowych, „wymieszane” z kilkoma nowymi pozycjami. W ostatnich latach chętnie sięgaliśmy po kolędy, których współczesne opracowanie pozwoliło na wprowadzenie więcej „luzu”, dodanie ruchów czy akompaniamentu. Jeśli chodzi o konkursy, „żelazny repertuar” może trwać tylko rok, maksymalnie dwa lata – na tym samym konkursie nie wypada pojawić się z tymi samymi utworami. Można natomiast wracać do utworów wykonywanych kilka lat temu, w które włożyło się mnóstwo pracy, które są na wiele głosów – mam na myśli chociażby Os Justi Miłosza Bembinowa, do którego wróciliśmy po kilku latach, na co mogliśmy sobie pozwolić, bo nasze chórzystki śpiewają w naszym chórze często po kilkanaście lat.
Mając dwie lub trzy grupy wiekowe zespołu, możemy urozmaicać repertuar utworami na przykład na dwa chóry, z czego chętnie korzystamy, jeśli tylko jest taka możliwość. Aktualnie poznajemy tryptyk Lataniec Jana Krutula, który, przearanżowany dla naszego chóru na 6–7 głosów, jest wykonywany przez grupę starszą i młodszą. W repertuarze mniej oficjalnym od kilkudziesięciu lat pozostają te same piosenki harcerskie, śpiewane na ogniskach podczas letnich obozów szkoleniowo-wypoczynkowych. Jeśli przez żelazny repertuar rozumiemy utwory, które wykonywane są regularnie, na każdą okazję, przez lata pracy chóru, to jestem zdania, że u nas na szczęście takich nie ma. W przygotowanie większości utworów wkładamy wiele pracy, więc – owszem – pozostają one w repertuarze na pewien czas, ale wykonywanie w kółko tego samego szybko nudzi się zarówno chórzystom, jak i dyrygentom. Z tego powodu utwór, który został wykonany na trzech–czterech konkursach, idzie na pewien czas w odstawkę, chociaż może być odświeżany przy okazji koncertów. W grupie młodszej repertuar jest stały przez około rok, maksymalnie dwa lata, następnie całkowicie się zmienia. Utwór Mój dziadzio jest dobrze napisany, urzeka publiczność, a dzieciom dostarcza frajdy z wykonywania, a jednak był przez nas śpiewany tylko przez rok, trzy konkursy i musieliśmy się z nim pożegnać – znudził się. Grupa starsza częściej powraca do znanych sobie utworów, ale wszystko w granicach rozsądku – repertuar dobieramy tak, by było zarówno coś nowego, świeżego, jak i jakiś pewnik, utwór, który zna większość składu i na konkursie zapewni chórzystom chwilę oddechu. Takim utworem są na przykład Leciały żurawie Jana Maklakiewicza.
Staramy się dobierać repertuar w taki sposób, by był jak najbardziej urozmaicony. Tak więc znajdziemy w nim zarówno utwory sakralne i aranżacje pieśni ludowych, jak i melodie popularne i współczesne kompozycje. Co ważne, w naszym repertuarze znajdują się utwory kompozytorów z całego świata. Jesteśmy osadzeni w kulturze polskiej i współpracujemy z kompozytorami z naszego regionu – Lubelszczyzny – i całej Polski, ale nie stronimy od innych kultur – wykonujemy utwory skandynawskie, latynoamerykańskie, indonezyjskie i tym podobne. W grupie najmłodszej mamy na rozśpiewanie takie piosenki, które się powtarzają, na przykład Roześmiana piosenka, ale generalnie repertuar cały czas się zmienia, dostosowuje się go do umiejętności i poziomu danej grupy. Jak grupa jest bystra, to wyszukujemy utwory trudniejsze.
J.D.: A czy w repertuarze chóru znajdują się utwory wokalno-instrumentalne? Jeśli tak, to z jakimi instrumentami lub zespołami muzycznymi współpracują Państwo najczęściej?
K.F.S.: Głównie śpiewamy a cappella, ale czasem korzystamy ze współpracy z Anną Kabulską grającą na fortepianie. Inni pianiści, którzy byli z nami związani, to Ireneusz Krupa, Kamil Turczyn, a ostatnio w Budapeszcie towarzyszył nam Łukasz Buczyński, czyli najczęściej jest fortepian. Podczas koncertów kolędowych zdarza nam się występować z orkiestrami, w tym mieliśmy przyjemność współpracować z Młodzieżową Orkiestrą Kameralną „Eleftheria”. W programie mamy kilka utworów wokalno-instrumentalnych: O Salutaris hostia, Stabat Mater czy Ave verum corpus, które czasami wykonujemy w różnych składach instrumentalnych. W utworze Children akompaniuje nam perkusista Tomasz Deutryk, mamy też akompaniatora od „łyżek” w utworze Vichten. Podczas Mszy Świętych śpiewamy nie tylko a capella, ale i z towarzyszącymi organami.
J.D.: A jak wygląda codzienna praca nad emisją głosu? Czy ćwiczenia emisyjne i rozśpiewki zajmują istotne miejsce na próbach?
K.F.S. Każdą próbę każda grupa rozpoczyna rozśpiewaniem prowadzonym przez dyrygenta. Wykonywanych jest kilka ćwiczeń głosowych i fizycznych w celu pobudzenia ciała, głosu do wytężonej pracy. Zwracana jest wtedy uwaga na intonację, ostatnie dźwięki pojedynczego fragmentu, aby były „czyste”. Ze względu na to, że czas prób jest krótki, na rozśpiewkę nie poświęcamy go dużo. Wykonywane są ćwiczenia emisyjne, oddechowe, przypomnienie najważniejszych zasad zdrowego śpiewu i poprawnej postawy ciała, następnie przechodzimy do pracy nad utworami. Praca nad emisją głosu trwa cały czas, bo korygujemy błędy na utworach.
J.D.: A jak przebiega praca nad rozczytywaniem nowego utworu? Ile czasu zazwyczaj przeznaczają Państwo na pracę sekcyjną i jak szybko staracie się ćwiczyć w pełnym chórze?
J.B.: Rozczytywanie nowego utworu odbywa się w oddzielnych głosach, w osobnych salach, zazwyczaj w tym samym czasie. Często już pod koniec pierwszej próby, po rozczytaniu pierwszego fragmentu, na ostatnich kilka minut spotkania głosy są łączone; jeżeli nie wszystkie, to dwa, trzy razem. Pozwala to chórzystom usłyszeć, z czym się mierzą, co ich czeka, jakiej harmonii mogą się spodziewać; orientują się dzięki temu, czy nauka dalszych części będzie łatwa, czy jednak zajmie więcej czasu.
Czas prób sekcyjnych zależy od długości i stopnia trudności nowego utworu oraz grupy wiekowej chórzystów. Jeśli dla sekcji starszej jest on do odczytania na jednej próbie, to na kolejnej próbie będzie na początku próby przypomniany i od razu przystąpimy do prób łączenia wybranych fragmentów z innymi głosami. Grupa początkująca potrzebuje kilku prób sekcyjnych, aby dobrze opanować swoje partie, najlepiej od razu na pamięć. Każdy utwór jest inny i wymaga innej długości czasu pracy. Są utwory, które można opanować na jednej próbie sekcyjnej, a są takie, które wymagają pracy tygodniami – zależy to od ich długości, stopnia trudności, ale także frekwencji na próbach. Kiedy każdy głos pozna swoją partię lub jej fragment, próbuję łączyć poszczególne głosy małymi fragmentami, po kilka taktów. W przypadku łatwiejszych utworów zdarza się złożyć całość w trakcie dwóch, trzech prób, trudniejsze utwory wymagają czasami kilku tygodni ćwiczeń i powtórek.
W najmłodszej grupie ten repertuar nie jest aż tak rozbudowany, skupiamy się na nauce poprawnej emisji, na zabawie, żeby zachęcić dzieci do śpiewania. Stosujemy wyliczanki, zadania rytmiczne. Dzięki takiemu rozwiązaniu może się skrócić okres przygotowania, a chórzyści są szybciej gotowi do śpiewania dwugłosowego. Najważniejszy i najbardziej efektywny moment ćwiczenia repertuaru stanowią obozy chóralne. W ich trakcie mamy trzy próby dziennie. Taki tydzień pracy na obozie przyspiesza nasze działania o pół roku w odniesieniu do normalnego trybu w szkole.
J.D.: Każdy chórmistrz, dyrygent ma swój własny warsztat, swoje indywidualne metody pracy, wynikające z osobistych przeświadczeń i doświadczeń. Być może jest to trudne do syntetycznego opisania, ale jakbyście Państwo mogli scharakteryzować metody, techniki pracy, swoje podejścia i przesłania edukacyjne.
K.F.S.: Bardzo duże znaczenie ma dla mnie indywidualne podejście do każdego chórzysty. Każda osoba jest inna, inaczej reaguje, inaczej przyswaja wiedzę i czasem potrzebuje innych słów, by zrozumieć wskazówkę czy poczuć się zmotywowana. Dlatego staram się być wyczulona na potrzeby dzieci i tych starszych: rozmawiam z nimi, tłumaczę, czasem dodaję im otuchy, a innym razem wymagam więcej. Dzięki temu każdy chórzysta ma poczucie, że jest ważną częścią zespołu, a jednocześnie rozwija się na swój własny sposób.
Trudno mi nazwać jakieś własne „techniki pracy”. Staram się pracować z chórem jako całością, jednocześnie nie zapominając o odrębności każdego chórzysty. Wszystkich obowiązują takie same zasady, ale dzieci są coraz bardziej wrażliwe, mają nowy język i inne potrzeby – to wszystko uczy wrażliwości i czujności na każdego chórzystę. Wiem, jaką pracę mam wykonać jako dyrygent, ale staram się pamiętać o mojej roli jako wychowawcy i nauczyciela.
Dążę do tego, by chórzyści czuli się dobrze zarówno w swojej grupie, jak i każdy z nich ze sobą samym. Metodycznie bazuję na rozmowie oraz pokazuję, jak coś zrobić, a dzieci to powtarzają. Ważne jest wprowadzanie ruchu do utworów, podpatrywałem te metody od innych dyrygentów. Istotne, żeby dyrygent cały czas się szkolił, jeździł na warsztaty, poszerzał swoją wiedzę.
Z.O.: Ważne jest, aby być empatycznym człowiekiem. Trzeba kochać dzieci i pracę z nimi. Trzeba stworzyć taką atmosferę, żeby dzieciom się chciało. Dzieci przychodzą na chór w dużej mierze dla nauczyciela. Trzeba je skupić, zintegrować, żeby stworzyły jedną rodzinę. To wszystko dzieje się na obozach, tam rodzi się wspólnota; jak się nawiążą przyjaźnie, to dzieci chętniej potem przychodzą na próby i chcą razem pracować.
J.D.: Ostatnimi laty chóry coraz częściej urozmaicają swoje występy, wprowadzając elementy scenografii i choreografii. Jak to jest w przypadku chórów przez Państwa prowadzonych? Czy koncerty są wzbogacane elementami wizualnymi, na przykład ruchem scenicznym, grą światła, specjalnym wystrojem sali, strojami dobranymi do występu?
J.B.: Ruch sceniczny wprowadzany jest adekwatnie do charakteru utworu. Jeśli wypada, jeśli jakieś ruchy pasują, wychodzą naturalnie, wprowadzamy je. Są utwory, do których ruchy zastały już narzucone, ale często pomysł na wprowadzenie ruchów wychodzi od dyrygentów. Mamy dwa komplety strojów chóralnych – formalne dla grupy młodszej i starszej, składające się z eleganckich spódnic, bluzek i kokard we włosach oraz nieformalne dla wszystkich trzech grup chóru, czyli T-shirty z logo chóru oraz czarne spodnie. Stroje są dobierane w zależności od charakteru występu.
J.D.: A czy chór angażuje się we współpracę z innymi artystami, również ze świata muzyki rozrywkowej, popkultury czy teatru?
K.F.S.: W 2000 roku chór La Musica brał udział w koncercie kolędowym „Gwiazda Nadziei” w Filharmonii Lubelskiej, gdzie wystąpił z takimi gwiazdami jak Zbigniew Wodecki, Katarzyna Skrzynecka, Mietek Szcześniak, zespół VOX. Na autorski koncert kolęd wielokrotnie byli zapraszani inni artyści, inne chóry: UMCS, Medyczny, Kantylena, Joszko Broda. Młodsza grupa występowała też podczas Nocy Kultury w Lublinie, to były Lulabajki z Natalią Przybysz i Teatrem Chorea. Ostatnie lata pracy chóru skupiają się na działalności konkursowej, stąd też mamy niewiele okazji do realizacji rozrywkowych projektów. Niemniej co jakiś czas powracamy do poszerzania swoich horyzontów o tego typu realizacje, więc zapewne niedługo nadarzy się okazja do ponownego sprawdzenia się w takiej odsłonie.
J.D.: Wspomnieliście Państwo o kilku dużych wydarzeniach – o koncercie „Gwiazda Nadziei” w Filharmonii Lubelskiej czy udziale w Nocy Kultury w Lublinie. Czy chór uczestniczył jeszcze w innych spotkaniach, imprezach o znaczeniu społecznym lub medialnym, wykraczających poza tradycyjne koncerty chóralne?
K.F.S.: Kiedyś śpiewaliśmy kolędy dla osadzonych w więzieniu, w Szpitalu Psychiatrycznym w Abramowicach. Mieliśmy koncerty w ramach „miejskiej inauguracji roku szkolnego”, śpiewaliśmy podczas inauguracji roku akademickiego w Lubelskiej Akademii WSEI, podczas podsumowania konkursów przedmiotowych w Lublinie, swego czasu wykonaliśmy Odę do radości pod Zamkiem Lubelskim, występujemy w TVP3 Lublin, w takich programach jak Między Wisłą a Bugiem.
J.D.: Obecnie, w życiu społecznym, w promocji wszelkich obszarów naszego życia kluczową rolę odgrywają social media. Jak istotna jest dla Państwa obecność w mediach społecznościowych, na przykład na Facebooku, Instagramie, YouTube? Czy zespół realizuje nagrania, rolki, filmy koncertowe? Na ile jest to ważny element działalności artystycznej chóru?
J.B.: Tak, obecność chóru w mediach społecznościowych ma dziś ogromne znaczenie. Funkcjonujemy w czasach, w których jak się nie istnieje w internecie, to w pewnym sensie nie istnieje się w ogóle. Niestety, takie są realia. Dlatego staramy się za tym nadążać i dbać o naszą aktywność online. Największe zaangażowanie w tym zakresie wykazują członkowie stowarzyszenia chóru oraz jedna z chórzystek, która pełni główną rolę w tym obszarze: regularnie publikuje posty na Facebooku i Instagramie, prowadzi stronę internetową, a także odpowiada za zamieszczanie nagrań w serwisie YouTube. Wsparciem są również rodzice chórzystów, którzy chętnie dokumentują koncerty i wydarzenia, wykonują zdjęcia i filmy. Planujemy rozwój w kierunku platform muzycznych – nagrywamy ścieżki dźwiękowe z myślą o przyszłym udostępnieniu ich na Spotify. Co istotne, obecność w mediach społecznościowych nie pełni jedynie funkcji promocyjnej, lecz staje się swego rodzaju wizytówką chóru. Coraz częściej podczas ubiegania się o dofinansowania i składając dokumenty, spotykamy się z tym, że instytucje chcą sprawdzić naszą aktywność w internecie, nasze zasięgi i to, jak prezentujemy się w sieci. Jest to pierwsze źródło informacji o naszym zespole. Jednocześnie to chyba najlepszy sposób na utrwalenie naszej działalności artystycznej. Staramy się, by chór był obecny w mediach, by zwiększał swoje zasięgi, by coraz więcej osób mogło o nas usłyszeć. Dbają o to członkowie stowarzyszenia oraz współpracujący z nami chórzyści – jak wspomniałam, obecnie jedna z chórzystek. Wykorzystujemy momenty uwiecznione na zdjęciach i filmach w celu stworzenia z nich postów okolicznościowych, rolek i tym podobnych. W dzisiejszych czasach jest to nieodłączny element działalności artystycznej chórów. Na nasze występy przychodzi kilkadziesiąt, czasem kilkaset osób, a nasze filmy na YouTube mają nieraz kilka tysięcy odsłon. To pokazuje, jaki zasięg i znaczenie mają internet i media.
J.D.: Wspomnieliście Państwo o obozach chóralnych, jakie cyklicznie organizujecie. Czy moglibyście Państwo powiedzieć coś więcej na ten temat? Czy chór wypracował inne własne tradycje, zwyczaje, stałe imprezy integrujące chórzystów? Jakie znaczenie mają te formy życia towarzyskiego dla funkcjonowania zespołu?
Z.O.: Stałymi punktami w kalendarzu chóralnym na każdy rok są wspomniane obozy szkoleniowo-wypoczynkowe organizowane w wakacje i wieńczące je koncerty mozaikowe oraz opłatkowy koncert kolęd. Od kilku lat na wiosnę organizowana jest też integracja pod nazwą Piknik Chóralny. Jest to spotkanie w plenerze dla chórzystów i ich rodzin oraz wszystkich sympatyków chóru. Każdy z tych punktów ma duże znaczenie dla funkcjonowania zespołu. Chórzyści potrzebują tego czasu poza próbami, by porozmawiać o czymś innym niż utwory, zintegrować się. Tak samo rodzice: mają możliwość przyjść i zobaczyć, czym jest chór, co to za miejsce, gdzie ich dziecko spędza sześć godzin w tygodniu. Są tacy, którzy decydują się zaangażować w prace Zarządu i pomagają nam, dyrygentom, w organizacji wydarzeń, wyjazdów, grantów i tak dalej. Stają się dzięki temu łącznikami między naszym światem artystycznym a światem nieraz trudnych dla nas formalności. Na obozach mamy też takie tradycje jak wspólne, nieformalne śpiewanie przy ognisku z gitarą. Zawsze na koniec puszczamy iskierki. To są takie małe, ale sympatyczne rzeczy, które stanowią naszą codzienność i tradycję.
J.D.: Myślę, że La Musica wśród chórów dziecięco-młodzieżowych wyróżnia się poważnym, bezkompromisowym podejściem do muzyki, pozostaje w tradycyjnym nurcie chóralnym, co dotyczy repertuaru i form prezentacji muzycznych. W Państwa działaniach nie widać chęci łatwego poklasku, rozwiązań schlebiających popkulturowym gustom. Jednak udaje się pozyskiwać tylu młodych chętnych do śpiewania, osiągać tak znaczące sukcesy we współczesnych realiach kulturowych, prężnie działać na współczesnym rynku muzycznym. W czym tkwi Państwa sukces?
J.B. Nie zależy nam na łatwym poklasku, nie chcemy robić medialnych zamieszań, szumów z nieistotnych faktów, nie interesuje nas nadawanie nadmuchanego sensu rzeczom nieważnym, co niestety jest domeną dzisiejszych czasów. Należy mówić głośno o tym, co jest istotne, przekazywać wartości wychowawcze i muzyczne. Jak najbardziej należy wykorzystywać do tego nowoczesne techniki, media, wszystko to, co oferuje postęp technologiczny, ale tradycyjnych wartości bym bronił. W tym znaczeniu pozostajemy w tradycyjnym nurcie chóralnym i to pozwala nam na rzetelne wykonywanie pracy, dzięki temu odnosimy sukcesy na najważniejszych wydarzeniach w Polsce i na świecie. To jest pozytywnie odbierane przez naszych chórzystów, słuchaczy i środowiska, z którymi mamy kontakt.
K.F.S.: Jeśli odnoszenie sukcesu we współczesnych realiach kulturowych to popularność i podążanie za trendami, to jestem od tego daleka i to samo próbuję przekazać chórzystom. To właśnie przekazał mi dyrygent i założyciel naszego chóru, pan Zdzisław Ohar. Uczył nas znać swoją wartość, będąc jednocześnie pokornym; wiernie podążać za tym, co słuszne, i sumiennie wykonywać swoją pracę. Jest to postawa, którą – jeśli się chce – można kultywować w każdej dziedzinie, także w chóralistyce.
Z.O.: Jeśli chodzi o tradycyjny nurt, to – jak widzimy obecnie – do tradycji coraz chętniej się powraca. Po prostu trzeba robić to, co jest dla nas naturalne; wierzę, że to przynosi największy sukces i satysfakcję. Trzeba dostosowywać się do tego, co dzieje się w świecie, zachowując własne wartości i tożsamość. Kiedyś chóry śpiewały, stojąc nieruchomo w miejscu; teraz często są obecne ruch, elementy rytmiczno-taneczne, dźwiękonaśladowcze, i do tego należy się odnieść, mieć to na uwadze i tam, gdzie jest to zasadne, wprowadzać.
J.D.: Podczas rozmowy wspominaliście Państwo o akompaniatorach, o innych muzykach, z którymi współpracujecie. Czy w działalność chóru zaangażowane są inne osoby? Kto jeszcze wspiera jego funkcjonowanie?
K.F.S.: Wszystko, co robimy, opiera się na naszym własnym zaangażowaniu – to nieustający rozwój wielopłaszczyznowy. Staramy się działać własnym sumptem i wykorzystywać potencjał, jaki tkwi w nas samych. Właśnie dzięki temu chór funkcjonuje tak prężnie. Organizujemy wszystkie wyjazdy od podstaw, czasami korzystamy z usług osób z zewnątrz, na przykład firmy transportowej, z którą współpracujemy od wielu lat. Generalnie jednak większość rzeczy robimy sami. Dotyczy to także obozów szkoleniowo-wypoczynkowych, które organizujemy od lat w wakacje i które są bardzo ważnym elementem naszej działalności.
J. B.: Co więcej, nawet wychowawcami podczas tych wyjazdów są osoby wywodzące się z naszego środowiska chóralnego. Oczywiście zawsze można zrobić lepiej i to właśnie nas napędza, bo każde nowe przedsięwzięcie pokazuje nam, że wciąż jest pole do rozwoju. Staramy się patrzeć na to pozytywnie, uczymy się na własnych błędach i traktujemy je jako cenne lekcje – po prostu rozwijamy się dalej. Dzięki temu każdy kolejny projekt staje się bogatszy o doświadczenia, które sami wypracowaliśmy.
W tym wszystkim ogromnym wsparciem jest dla nas Stowarzyszenie Chóru La Musica i jego Zarząd. Składa się on z rodziców naszych chórzystów, którzy zdecydowali się poświęcić swój wolny czas na pomoc w organizacji wydarzeń i wyjazdów. Poza dyrygentami i chórzystami – w tym pełnoletnimi, bo i tacy u nas są – to oni wspierają funkcjonowanie chóru. To oni wkładają mnóstwo czasu, pasji i serca w nasze działania. Dzięki ich zaangażowaniu możemy realizować koncerty, warsztaty, wyjazdy, a także starać się o środki finansowe na rozwój chóru. Pozostali rodzice są także dla nas ogromną pomocą – ostatecznie to, co robią dla dobra swojego dziecka w chórze, robią dla dobra całego zespołu, bardzo to doceniamy.
J.D.: Ślicznie dziękuję za rozmowę, ale również, a może przede wszystkim, za te lata, które spędziłam z chórem La Musica, za wspólne koncerty, próby, za masę pięknych wspomnień i doświadczeń.
Z.O., K.F.S., J.B.: I my pięknie dziękujemy, i za rozmowę i za stałe wspieranie naszego chóru.





