SNM

Rozstrzygnięcie konkursu Muzyka w edukacji wczesnoszkolnej jest ważna 2016-04-06

więcej »

Nowy numer konta bankowego 2016-02-04

więcej »

Już niebawem VIII Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki2016-01-11

więcej »

zobacz wszystkie aktualności

Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać aktualności

Wychowanie Muzyczne » Słowa wstępne

Słowa wstępne

 

1.2017

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej sukcesywnie wprowadza reformę do szkół. Mamy już zatwierdzone nowe podstawy programowe, w tym i do przedmiotu muzyka. Chylę czoła przed ich autorami, bo podjęli się trudnego zadania zdefiniowania i opracowania kształtu szkolnej edukacji – określenia, czego i jak będziemy uczyć w szkołach. Doskonale zdaję sobie sprawę, że w narzuconym przez MEN czasie kilku tygodni trudno oczekiwać w pełni przemyślanych rozwiązań. Trzeba też uczciwie stwierdzić, że ostateczne wersje podstaw programowych zostały trochę poprawione w stosunku do pierwotnych, ale zasadnicze wady zostały. Widać brak spójności, korelacji międzyprzedmiotowej, przeładowanie szczegółowymi treściami. Nie inaczej jest w przypadku muzyki dla klas 4–8. Tu jednak dochodzą jeszcze inne problemy.

 

Poprzednie podstawy miały strukturę nie do końca przystającą do specyfiki naszego przedmiotu, w obecnej natomiast zaskakują nieoczekiwane następstwa treści i formy. Domyślam się, że zamysłem autorów dokumentu było dowartościowanie działań twórczych. Wydaje się to szczytnym celem, ale może prowadzić do wielu nieporozumień. W podstawie każde wykonywanie, a nawet słuchanie muzyki jest ekspresją; uczeń tworzy, grając, śpiewając, tańcząc. Działania twórcze powiązane są nawet z wiedzą o muzyce, a znajomość różnych zagadnień muzycznych – z myśleniem muzycznym. Z jednej strony w podstawie mamy sporo twórczości, z drugiej widać ogrom wiedzy, którą uczeń musi znać.

 

Różnie można oceniać zapisy, które znalazły się w nowej podstawie programowej. Osobiście uważam, że nie odpowiadają one temu, czego potrzebuje dzisiaj edukacja muzyczna. Post factum oceny te nie mają jednak większego znaczenia i moim największym zarzutem do obecnej władzy jest to, że jako środowisko nie mogliśmy uczestniczyć w pracach koncepcyjnych, a oficjalne uwagi zgłaszane przez różne grupy osób tylko w nieznacznym zakresie zostały uwzględnione.

 

Obecne podstawy programowe otrzymaliśmy w „prezencie”, a wiemy, jak to bywa z prezentami – nie zawsze są trafione. Cóż począć... Ten trudno oddać czy też schować do szuflady, przez jakiś czas trzeba go używać. A docelowo konieczna jest szersza debata nauczycieli i ekspertów, praktyków i teoretyków nad przyszłością edukacji muzycznej.

Mirosław Grusiewicz

 


 

5.2016

 

Mam nadzieję, że rok 2016 był dla Państwa pomyślny i przyniósł moc radości i sukcesów w życiu prywatnym oraz dużo satysfakcji z wykonywanej pracy. Niestety, w skali makro, dla edukacji, był to czas dość przykry. Brak racjonalnych argumentów w kwestii zmian systemowych przy wielkiej determinacji ich przeprowadzania powodował, że kluczowym zadaniem dla reformatorów stało się negowanie wie­lu osiągnięć, przeinaczanie faktów, posługiwanie się półpraw­dami. Skąd ten upór, zamknięcie się w obrębie własnych prze­konań i brak dialogu? Na to pytanie trudno odpowiedzieć, ale jedno jest pewne. Nie tak tworzy się „dobrą szkołę”. By ta mogła powstać, potrzebny jest szeroki konsensus różnych środowisk i wiele dyskusji, w których kluczowy będzie głos autorytetów edukacyjnych.

 

Czeka nas niewątpliwie kolejny trudny rok. Trudny nie tyl­ko za sprawą reformy edukacji, która staje się faktem, ale także ze względu na współczesne uwarunkowania i wyzwania. A jest ich wiele. Przykładem mogą tu być media cyfrowe. Owszem, uczyniły one sporo dobrego dla świata, ale epoka 2.0 przyniosła również zanik autorytetów, spustoszenie intelektualne, podat­ność na populizm. Odpryskiem tego u nas jest popnacjonalizm wśród młodzieży. Coraz głośniej mówi się też o współczesnych młodych ludziach jako o pokoleniu neet – o generacji „ludzi straconych”, pozbawionych potrzeb życia społecznego, spędza­jących długie godziny przed ekranami urządzeń mobilnych. To tu właśnie – a nie w strukturze szkolnictwa – należy upatrywać realnych problemów edukacji.

 

Co możemy robić w takiej sytuacji? Najkrócej mówiąc: to, do czego zostaliśmy powołani. Niezależnie od warunków ze­wnętrznych, organizacyjnych i systemowych oświaty kreślmy w umysłach i sercach naszych uczniów obraz świata zrozumia­łego i pięknego. Pamiętajmy, że tak naprawdę to od nas przede wszystkim zależy, czy szkoła stanie się miejscem konfliktu, sprzecznych komunikatów, ideologizacji czy też będzie miej­scem otwartym, życzliwym i przyjaznym. A dysponujemy wspa­niałym narzędziem – muzyką w jej bogactwie emocji i znaczeń, która może i powinna wspierać nas w budowaniu relacji dialogu i współpracy.

 

Wszystkiego dobrego w nowym, 2017 roku!

Mirosław Grusiewicz

 


 

4. 2016

 

Z pomysłem likwidacji gimnazjów trudno dyskutować. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie przedstawiło do tej pory żadnych racjonalnych argumentów, a jedynie zapewnienia, że po zmianie systemu szkolnictwa będzie lepiej, sprawniej i skończy się chaos edukacyjny.

 

Nie toczy się też debata na temat nowych podstaw programowych. Mamy tylko informacje, że w najbliższym miesiącu zostaną one opracowane przez ekspertów. Raczej nie tak powinno wyglądać zarządzanie oświatą oraz opieka państwa i troska o poziom edukacji.

 

Szkoła wymaga daleko idących zmian i jest to problem nie tylko nasz, ale i ogólnoświatowy. Świat w ostatnich dekadach – głównie za sprawą nowoczesnych technologii – znacznie się zmienił, zarówno w warstwie kultury, stosunków społecznych, jak i rynku pracy. Szkoła musi te zmiany uwzględniać. Pewnie jest najwyższy czas, aby odchodzić od XIX-wiecznych modeli oświatowych i niewątpliwie czeka nas przemodelowanie w zakresie celów nauczania, kompetencji kluczowych i – co za tym idzie – także treści i form pracy szkolnej.

 

W oświacie potrzebna jest zmiana filozofii zarządzania, odejście od administracyjnego, odgórnego sterowania i kontrolowania na rzecz wspierania oddolnych inicjatyw. Szkoła powinna w większym zakresie autonomicznie tworzyć swój profil, w sposób zindywidualizowany rozwijać zainteresowania uczniów. Wymaga ona również mądrego ograniczania treści nauczania. Mądrego, bo bez wiedzy nie wykształcimy zdolności twórczego myślenia i zamiast ludzi kreatywnych wychowamy przemądrzałych dyletantów. Przekaz kanonu kulturowego, modelu wartości społeczno-etycznych, podstawowych, kluczowych treści jest niezbędny. Nade wszystko szkoła wymaga ciągłości, roztropności, rozwagi, stabilizacji, spokoju i – co bardzo ważne – zaufania.

 

Niestety, nie widzę tego w zapowiadanych reformach; wręcz przeciwnie – uważam, że oddalają one nas od kierunku przeobrażeń oświaty na świecie. A jeśli się mylę… Są w kraju eksperci, środowiska głęboko zainteresowane sprawami edukacji – czy ktoś ich pyta o zdanie i poważnie z nimi rozmawia?

 

Mirosław Grusiewicz


 

3. 2016

 

Za nami kolejny rok szkolny. Jaki był? Na pewno wniósł element niepewności w związku z zapowiedziami zmian w systemie szkolnictwa w Polsce i w podstawach programowych.

 

Czy rzeczywiście zdani jesteśmy na ciągłe reformy oświaty, które – niezależnie od intencji ich sprawców – same w sobie są szkodliwe? Myślę, że póki nie zaczniemy holistycznie patrzeć na edukację, póki wspólnie nie zakreślimy daleko idących celów, będziemy – niestety – doświadczać tego rodzaju „rewolucji”, a oświata będzie areną partyjnych, ideologicznych potyczek.

 

Zapowiedzi, że nowa władza zakończy „dramat polskiej edukacji” i czas „bezsensownych projektów europejskich”, nie budują dobrej atmosfery. Choć w wypowiedziach rządzących pobrzmiewają także rozsądne głosy (np. o tym, że należy odchodzić od szkoły przymuszającej do nauki na rzecz szkoły rozwijającej, wspierającej uczniów, uspołeczniającej i wychowującej, wyposażającej ucznia w kompetencje społeczne), to nie wyłania się z nich wizja szkoły przyszłości. Nie widać też uzasadnienia dla zmian systemowych – to nie od nich zależy przecież wartość procesu kształcenia i wychowania w szkołach.

 

Nie można budować szkoły społecznej i demokratycznej poprzez wzmacnianie centralistycznego zarządzania i nadzorowanie. Nie można uspołeczniać uczniów obowiązkowym wolontariatem, nie można zmniejszać biurokracji wydawanymi ciągle nowymi rozporządzeniami. Szkoła potrzebuje raczej dobrego wyposażenia oraz oddanych nauczycieli, którzy stworzą w niej atmosferę szacunku, zaufania, życzliwości, ale i przestrzegania prawa, norm i zasad.

 

Potrzeba niewątpliwie troski i dofinansowania. Nie zgadzam się natomiast z tezą, że radykalnego przemodelowania wymagają nauczyciele jako grupa zawodowa. Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie – fakt, że polska edukacja wygląda nie najgorzej, jest właśnie zasługą pedagogów. Znam wielu, którzy w swojej pracy kierują się zwykłą, bezinteresowną chęcią uczynienia czegoś dobrego w sercach i umysłach naszych dzieci.

 

W przytoczonych przekonaniach utwierdziła mnie obecność na zakończeniu roku szkolnego w jednym z gminnych gimnazjów. Standardowa uroczystość z ładnie przygotowaną częścią artystyczną. Widać było ogrom pracy nauczycieli i uczniów. Niestety, kiepskiej klasy projektor, keyboard i fatalne nagłośnienie znacznie zepsuły efekt końcowy. Muszę jednak przyznać, że uroczystość miała też element – moim zdaniem – wzruszający. Były nim niewymuszone, spontaniczne owacje na stojąco młodzieży gimnazjalnej dla nauczycieli. Piękny i niezapomniany widok.

Mirosław Grusiewicz

 


2. 2016

 

Oddajemy w Państwa ręce specjalny, monograficzny numer czasopisma, który w całości poświęcamy edukacji muzycznej w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Trudno w to uwierzyć, ale w 59-letniej historii czasopisma – poza kilkoma artykułami Krystyny Mrugalskiej z lat 70., Małgorzaty Dubowicz z lat 80., Tadeusza Wolaka z lat 90. ubiegłego stulecia oraz kilkoma opisującymi pewne wydarzenia z życia kulturalnego wspomnianego środowiska – nie zajmowaliśmy się tą problematyką. Rodzi się pytanie o przyczyny tego stanu rzeczy. Czy rzeczywiście edukacja artystyczna osób z niepenosprawnościami to nie nasza sprawa i problemy z nią związane powinniśmy zostawić ekspertom pedagogiki specjalnej?

 

Zdecydowanie uważam, że nie. Jest to nasza sprawa i fakt milczenia przyjmuję z zakłopotaniem. Niepełnosprawność to przede wszystkim bardzo istotny problem społeczny i edukacyjny, który nie zawsze właściwie definiujemy. Brak rzetelnej wiedzy i informacji powoduje, iż ulegamy stereotypom i błędnym przeświadczeniom – takim jak utożsamianie edukacji muzycznej tej grupy osób z działaniami muzykoterapeutycznymi. Pamiętajmy też, że kultura, w tym sztuka muzyczna, jest naszym wspólnym dobrem i nikt nie powinien być wykluczany z aktywnego w niej uczestnictwa. Powinniśmy przyczyniać się do tego, aby muzyka w różnych formach kontaktu stawała się udziałem wszystkich ludzi. W niniejszym numerze chcemy zainteresować Państwa problematyką edukacji muzycznej osób z niepełnosprawnościami i przekonać, że praca w tym sektorze może dawać olbrzymią satysfakcję, a możliwości podjęcia tej pracy jest wiele – środowisko osób z niepełnosprawnościami naprawdę potrzebuje nauczycieli muzyki.

 

Zeszyt ten jest przede wszystkim zasługą naszego redakcyjnego kolegi, muzyka i metodyka Ryszarda Popowskiego, człowieka od wielu lat wspierającego gdańskie środowisko osób z niepełnosprawnościami, współzałożyciela Orkiestry Vita Activa oraz Europejskiego Centrum Edukacji Kulturalnej Osób Niepełnosprawnych. Jemu i wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie tego zeszytu chciałbym w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować.

Mirosław Grusiewicz

 


 

1.2016

 

W 1999 roku Aleksander Nalaskowski pisał: „Szkoła nie wyraża żadnego stosunku do narodowej tradycji, wiary, a nade wszystko niepowtarzalności człowieka. Jest okrętem bez busoli, który aż się prosi, aby abordażu dokonali korsarze. Bez wątpienia przybędą...”. Od tamtego czasu sporo się zmieniło, ale problem zasadniczy, jakim jest brak oparcia szkoły na ogólnie akceptowanych wartościach, nierealizowanie funkcji wychowawczych, jest wciąż aktualny.

 

Za małą wagę przywiązujemy do całościowego, humanistycznego rozwoju człowieka, do jego wymiaru społecznego i kulturowego. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy wydaje się brak powszechnie i jednoznacznie akceptowanego wzorca paidei. Jest to istotny problem edukacyjny w Polsce, na który w niniejszym numerze naszego czasopisma zwraca uwagę prof. Maria Przychodzińska oraz młody człowiek – student kierunku pedagogicznego. Zagadnienie to stanie się też wkrótce głównym przedmiotem dyskusji podczas tegorocznej Ogólnopolskiej Konferencji Metodycznej Nauczycieli Muzyki Różnorodność metod i treści – jedność idei, na którą już dziś bardzo serdecznie zapraszamy.

           

Przysłuchując się różnym poglądom i argumentacjom, warto pamiętać, że nasze podstawowe przesłania są spisane w Karcie Nauczyciela. Czytamy w niej: „Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów”. Polecam te zapisy uwadze. Choć pochodzą one z minionych lat, nie straciły chyba nic na aktualności, a na pewno ciągle nas obowiązują.

 

Mirosław Grusiewicz


 

5.2015

 

Reforma oświaty z 1999 roku była niewątpliwie nie najszczęśliwszym rozwiązaniem. Przypomnę: w nauczaniu początkowym usunęła zajęcia muzyczne, w starszych klasach przedmiot „muzyka” zastąpiła „sztuką”, wprowadziła ścieżki międzyprzedmiotowe i bloki edukacyjne, które miały wypełnić obszary do tej pory zaniedbywane przez edukację (co jednak w praktyce nie bardzo się powiodło), i ustanowiła nową strukturę szkolnictwa.

 

Nie wiem, czy rzeczywiście konieczne było powoływanie gimnazjów; pamiętam, jak wielkie trudności w sferze organizacyjnej i mentalnej towarzyszyły ich tworzeniu i ile dyskusji toczono na ich temat. Trzeba jednak przyznać, że przez okres ponad 15 lat całe środowisko oświatowe, samorządy i nauczyciele włożyli wiele pracy w to, aby zaczęły one dobrze funkcjonować. Gimnazja wrosły w pejzaż szkolny, ugruntowały swoją pozycję i – choć nie są wolne od problemów – spełniają ważną rolę, a w gronie pedagogów przestały budzić silne kontrowersje. W tej sytuacji z pewnym niepokojem obserwuję determinację nowej władzy, aby je zlikwidować.

 

Być może likwidacja gimnazjów przyczyni się to tego, że sytuacja muzyki będzie lepsza. Być może nauczycielom muzyki łatwiej będzie uzyskać jeden etat w jednej szkole. Na zmianie struktury edukacji na pewno zyskają twórcy i wydawcy nowych podręczników i pomocy dydaktycznych. Być może i ja zyskam, jeśli wydawcy zaproszą mnie do konsultacji czy też redakcji nowych podręczników. Być może będziemy mieli więcej reklamodawców w czasopiśmie. Być może w jednostkowych placówkach sytuacja poprawi się… Mimo wszystko apelowałbym jednak o pewien rozsądek. O to, by przy tego typu decyzjach kierować się wspólnym dobrem, patrzeć na oświatę jako na całość. I z takiej perspektywy nie widzę uzasadnienia dla zapowiadanych planów wygaszania gimnazjów.

 

Mirosław Grusiewicz

 


 

4.2015

 

Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego w Katowicach odbył się III Kongres Polskiej Edukacji. W kolejnym numerze naszego czasopisma opiszę konstatacje i wnioski, do jakich doszli uczestnicy tego wydarzenia, dziś natomiast – tytułem wstępu – pozwolę sobie na kilka refleksji „na gorąco”.

 

Kongres przede wszystkim uzmysłowił mi, iż szerokie i bardzo różnorodne środowiska osób i instytucji związanych z oświatą mają zbieżne poglądy co do oceny obecnej edukacji i potrzebnych zmian. Różnimy się w szczegółach – proponujemy różne sposoby i metody dochodzenia do celu i nie jesteśmy zgodni co do tego, czy i na ile w obecnym systemie możliwe są określone zmiany, czy też sytuacja wymaga „wymyślenia szkoły od nowa”. Co do kierunku jesteśmy zgodni.

 

Kongres pokazał też solidarność i jedność złączonego wspólnymi celami środowiska. Odczucie tego stało się dla mnie doświadczeniem niezmiernie budującym, podobnym do tego, z jakim wracam z Ogólnopolskich Konferencji Metodycznych Nauczycieli Muzyki. I już dziś namawiam do wzięcia udziału w kolejnych edycjach Kongresu. Przekonany jestem, że jako muzycy powinniśmy szerzej włączać się w zmienianie szeroko pojętej edukacji, a nie tylko monitorować sprawy naszego przedmiotu.

 

Wiele osób, szczególnie przed imprezą, próbowało przedstawiać mi to przedsięwzięcie jako festyn, event przedwyborczy. Pewnie i dziś znajdzie się ktoś, kto powie, że to był teatr, dobrze wyreżyserowane przedstawienie, po którym MEN wszystkie postulaty wrzuci do szuflady… Że razem z tysiącem innych uczestników zostałem zmanipulowany...

 

Może warto pomyśleć inaczej, bardziej pozytywnie, i próbować zmieniać wokół siebie, co tylko się da, a w razie trudności łączyć się i próbować przeobrażać edukację w większym gronie? A innych – w tym organów zarządzających – nie traktujmy jak wrogów. Spróbujmy dostrzec w nich naszych partnerów i sprzymierzeńców. Kongres dostarczył licznych przykładów, że tak działając, można zrobić wiele dobrego, i że w znacznym zakresie ograniczenia tkwią w nas samych.

 

Zmieniajmy edukację na lepsze. Choćby i małymi krokami...

 

Mirosław Grusiewicz


 

3.2015

 

Opublikowany w poprzednim numerze artykuł Ryszarda Popowskiego, Upominam się o wizerunek powszechnej edukacji muzycznej w sferze publicznej!, spowodował ożywienie dyskusyjne. Przypomnę: autor zasygnalizował kilka zauważalnych w obecnej praktyce edukacyjnej tendencji, które niekorzystnie wpływają – według niego – na kształtowanie kultury muzycznej młodych ludzi. W dużym skrócie, są to działania wynikające z usilnego poszukiwania uzasadnień pozamuzycznych dla zabiegów szkolnych, w których muzyka staje się środkiem, a nie celem. 

         

W nawiązaniu do tego tekstu chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, który obserwuję od dawna, a który określiłbym jako szukanie potwierdzenia ważności i nowoczesności przedmiotu w metodach pracy uznawanych przez dydaktykę ogólną jako postępowe i twórcze, mam tu na myśli tak zwane metody aktywizujące: burze mózgów, dyskusje, dramy, metaplany, śnieżne kule, oraz w środkach mających uatrakcyjniać zajęcia, takich jak krzyżówki, rebusy, szarady... Nie neguję ich wartości, niewątpliwie są to pomoce i metody przydatne w zdobywaniu wiedzy i poznawaniu faktów. W przypadku jednak muzyki, nie ma aktywniejszej metody jej poznawania niż czynne jej uprawianie: granie, śpiewanie, tworzenie, a także słuchanie, które zawsze powinno być świadome i aktywne. Osobiście zachęcałbym do wypełniania zajęć muzycznych wartościową i różnorodną muzyką, przede wszystkim współczesną. Żywię przekonanie, iż obecnie jednym z ważniejszych celów naszych działań powinno być pokazywanie młodemu człowiekowi pełnego obrazu współczesnej kultury muzycznej, który tworzą nie tylko wszechobecne piosenki, ale też muzyka autonomiczna, w tym przynależna do tradycji i spuścizny, oraz cały obszar zjawisk artystycznych wykraczających poza sztywne ramy klasycznych dziedzin sztuk, i zachęcenie go do własnych poszukiwań, do penetracji tego obszaru.

 

Z naszej strony – zgodnie z Państwa prośbami – na łamach czasopisma postaramy się w szerszym zakresie przybliżać wartościowe zjawiska współczesnej kultury muzycznej oraz podejmować aktualne problemy.

 

Mirosław Grusiewicz


 

2.2015

Mimo rozlicznych trudności – zarówno redakcyjnych (nie otrzymaliśmy na ten rok dotacji), jak i zewnętrznych, związanych z funkcjonowaniem powszechnej edukacji muzycznej w Polsce – dostrzegam wiele pozytywnych przejawów naszej działalności. Odnoszę wrażenie, że niezależnie od okoliczności funkcjonujemy coraz lepiej i jako środowisko przejawiamy coraz bardziej racjonalne postawy. Widoczne to było na VII Ogólnopolskiej Konferencji Metodycznej Nauczycieli Muzyki, podczas której dominowały głosy rozsądku, nikt nie „rozdzierał szat”, nikt nie narzekał na trudną sytuację, nikt nie rozniecał płonnych nadziei na to, że sami, wspólnie, razem, dokonamy wielkich przemian.

           

Jak trafnie zauważyła podczas kwietniowego spotkania Zofia Konaszkiewicz, niezmiennie mamy przed sobą dwa zadania. Po pierwsze, musimy zabiegać o korzystne zmiany systemowe edukacji muzycznej, niezależnie od prawdopodobieństwa ich spełnienia. Powinniśmy głośno artykułować swoje oczekiwania i potrzeby – nikt za nas tego nie zrobi. Drugim naszym obowiązkiem jest praca u podstaw. W każdych warunkach powinniśmy starać się jak najlepiej wypełniać swoje bardzo wdzięczne – moim zdaniem – obowiązki zawodowe.    

 

Optymistycznie nastraja także racjonalny ton wypowiedzi dotyczących dydaktyki, której przestrzeń rozciągającą się między tradycją i nowoczesnością bardzo celnie zarysowała na warszawskiej konferencji Maria Przychodzińska. Od siebie dodam, że dróg do muzyki jest wiele i znajdzie się tu miejsce na różne eksperymenty, ważne jednak, żeby w skali masowej podejmować działania specyficznie muzyczne, maksymalnie skoncentrowane na istocie dzieł artystycznych, a nie poczynania instrumentalnie traktujące sztukę dźwięku, muzykę, jako pretekst do innych zabiegów edukacyjnych. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie znajdą Państwo w dwóch tekstach z bieżącego numeru czasopisma – Upominam się o wizerunek powszechnej edukacji muzycznej w sferze publicznej oraz Czy jesteśmy społeczeństwem głuchych? Zapraszając do lektury całego numeru, gorąco również namawiam do dyskusji z autorami wspomnianych artykułów.

 

Mirosław Grusiewicz


1.2015

 

Niezależnie od tego, jak bardzo krytycznie chcielibyśmy patrzeć na organizacje społeczne (kolejne raporty Stowarzyszenia Klon/Jawor unaoczniają liczne wypaczenia i nadużycia tego obszaru), trzeba przyznać, że trudno wymyślić inny, lepszy sposób angażowania się ludzi w sprawy dla nich ważne. Jak wiele można zrobić w ramach trzeciego sektora, przy nieznacznej inspiracji i wsparciu finansowym, unaocznił Rok Kolberga. Powstało wiele ciekawych inicjatyw, a wiele wcześniej obecnych mogło znacznie się rozwinąć. O części z nich pisaliśmy w numerach z poprzedniego roku. Tym razem prezentujemy cykl projektów Akademia Kolberga, zaistniałych głównie dzięki Stowarzyszeniu Tratwa oraz Forum Muzyki Tradycyjnej.  

  

 Wartości działalności publicznej dowodzi także czasopismo „Wychowanie Muzyczne” – wydawane za sprawą Stowarzyszenia Nauczycieli Muzyki i społecznej pracy grupy osób, dla których wydaje się ono istotnym i potrzebnym elementem systemu. Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki, po zmianach w zarządzie, jakie miały miejsce w ubiegłym roku, wchodzi w nowy etap działalności. Rysują się nowe plany i pomysły, jednak główne przesłanie pozostaje niezmienne: chcemy być blisko spraw i problemów edukacji powszechnej, wspierać, inspirować, a także integrować nasze środowisko i być Państwa rzecznikiem. W naszej działalności nie zawsze i niekoniecznie chodzi nam o wielkie przemiany, spektakularne przedsięwzięcia – choć oczywiście mamy nadzieję być ich świadkami i współtwórcami – ale o codzienne, małe sprawy, powszednie radości. Liczymy, że wspólne kształtowanie rzeczywistości edukacyjnej dostarczy nam wielu powodów do satysfakcji, a chcąc wyjść jej naprzeciw, zapraszamy na VII Ogólnopolską Konferencję Metodyczną Nauczycieli Muzyki. W tym roku spotkamy się 24–25 kwietnia w Warszawie, a wspólnej pracy przyświecać będzie hasło Tradycja – współczesność. Liczymy na Państwa obecność!

 

Mirosław Grusiewicz


5.2014

 

W ciągu ostatnich kilkunastu lat kultura muzyczna uległa niewyobrażalnym przeobrażeniom. Zmieniło się praktycznie wszystko z wyjątkiem form organizacji nauczania muzyki oraz podstaw programowych, które nie mają związku z rzeczywistością kulturalną. Tymczasem prawda jest taka, że wielkiej zmianie w kulturze odpowiadać muszą równie wielkie zmiany organizacyjne edukacji muzycznej – bez tego edukacja ta traci związek z rzeczywistością.

           

By dokonać zasadniczej modernizacji powszechnej edukacji muzycznej, trzeba opisać jej nowe podstawy organizacyjne w optymalnym i zarazem racjonalnym wymiarze. Niezbędna przy tym jest aprobata nauczycieli dla proponowanego kierunku zmian i stworzenie grupy lobbystycznej na rzecz tej modernizacji. Modernizacja w pierwszym rzędzie powinna dotyczyć statusu zawodowego nauczyciela muzyki, bo to od form organizacji jego pracy i jego kompetencji zależy i treść i jakość tej edukacji.     

    

Nie ulega wątpliwości, że o jakości edukacji muzycznej na wszystkich etapach przesądza jej pierwszy etap, realizowany w klasach 1–3. Przekonani, iż przecinając węzeł gordyjski nauczania muzyki na tym poziomie rozwiążemy zasadnicze problemy tej edukacji, zamieszczamy w bieżącym numerze analizę wariantów organizacyjnych nauczania muzyki w klasach 1–3, mającą na celu ukazanie wszystkich potencjalnych zalet i wad trzech możliwych rozwiązań. Jest to próba zdefiniowania tego, czym potencjalnie możemy dysponować w wymiarze organizacyjnym. Tekstem tym pragniemy otworzyć debatę na temat racjonalnego wykorzystania zasobów kadrowych dla pełniejszego rozwoju kompetencji kulturalnych dzieci.

 

Ryszard Popowski


4.2014

 

Na kompleksową ocenę Roku Kolberga przyjdzie jeszcze czas, z dystansu zresztą łatwiej będzie dokonać podsumowania, jednak już dziś mogę powiedzieć, że osobiście widzę głęboki sens tego typu przedsięwzięć. Skupienie się wielu instytucji na określonych problemach pozwala je dostrzec nawet osobom mniej zainteresowanym i umożliwia podjęcie pewnych działań, które bez takiej dodatkowej mobilizacji, konsolidacji i współpracy trudno byłoby zrealizować.

 

W Roku Kolberga miało miejsce wiele istotnych wydarzeń. Klamrą spina się II Konwencja Muzyki Polskiej, w znacznym zakresie poświęcona muzyce tradycyjnej, z konferencją w Radziejowicach Rok Kolberga – i co dalej?, zaplanowaną na 26–27 listopada, podczas której – miejmy nadzieję – zostaną wypracowane dalsze działania i lepsze warunki dla muzyki ludowej w edukacji.

 

Czas poświęcony wielkiemu polskiemu badaczowi kultury ludowej zaznaczył się także na polu edukacji, gdzie chyba najważniejszym osiągnięciem ostatnich miesięcy stało się zwrócenie uwagi na współczesność folkloru muzycznego, na formy i sposób jego istnienia, niezmiernie interesujące z punktu widzenia dydaktyki muzycznej. Powstało także wiele wydawnictw, które trwale wzbogacą zasób literatury poświęconej Kolbergowi i bliskiemu jego sercu dziedzictwu kulturowemu. Do takich zalicza się także i ten okolicznościowy numer „Wychowania Muzycznego”.

 

W związku z Rokiem Kolberga z dumą oddajemy w Państwa ręce pierwszy w całej 58-letniej historii czasopisma numer specjalny, na który składają się: zeszyt, osobny dodatek muzyczny z niepublikowanymi opracowaniami melodii ludowych i płyta DVD zawierająca kompendium wiedzy, antologię nagrań muzyki ludowej oraz testy, quizy i gry dydaktyczne. Przy opracowywaniu samych tylko materiałów na płytę DVD współpracowaliśmy z ponad 40 instytucjami, organizacjami, zespołami muzycznymi i osobami prywatnymi. Specjalny numer czasopisma powstał dzięki zaangażowaniu i życzliwości wielu osób i w tym miejscu wszystkim, którzy przyczynili się do jego wydania, bardzo serdecznie chciałbym podziękować.

 

Mirosław Grusiewicz


3.2014

 

Wiosenne miesiące bieżącego roku obfitowały w wydarzenia znaczące dla edukacji muzycznej: były Narady Nauczycielskie organizowane przez Fundację Muzyka Jest dla Wszystkich, w Łodzi odbyła się VI Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki, a w Warszawie II Konwencja Muzyki Polskiej Instytutu Muzyki i Tańca. Ostatnio uwagę środowiska przykuwały konsultacje i spotkanie zorganizowane przez Zespół do spraw Strategii przy Ministrze Edukacji Narodowej, w ramach którego reprezentacje różnych stowarzyszeń nauczycielskich miały okazję porozmawiać z przedstawicieli ministerstwa. Nasza redakcja we wszystkie wymienione wydarzenia angażowała się – uczestniczyliśmy w nich bądź bacznie obserwowaliśmy. O większości mogą Państwo przeczytać na łamach niniejszego numeru, stanowią one też punkt odniesienia do szerszych refleksji.

 

W ostatnim z wymienionych spotkań udział wzięli przedstawiciele facebookowego Koła Sympatyków Wychowania Muzycznego – zawiązanego niedawno naszego bezcennego partnera i sprzymierzeńca, który w tak niedługim czasie od powstania stał się pełnoprawnym parterem publicznym. Warto zauważyć, że tego typu nieformalne, internetowe zrzeszenia odgrywają coraz to większą rolę w różnych obszarach życia publicznego. Ich fenomen zasadza się na łatwości komunikacji, sprzyjającej poznawaniu się i organizowaniu różnych działań, a główną ich siłą i czynnikiem decydującym o atrakcyjnością jest chyba to, iż są w pełni demokratyczne i otwarte, nie mają ani prezesa, ani zarządu, ani właściciela – każdy sam sobie wyznacza miejsce, a wszystko rozgrywa się przy podniesionej kurtynie. Przy coraz mniejszym zaufaniu do form instytucjonalnych – zarówno państwowych, jak i społecznych – zrzeszenia takie stanowią alternatywną formę współdziałania społecznego.

 

Dla nas wspomniane Koło to swoiste okno na świat, bezcenny vox populi – powoli przejmuje ono rolę doradcy, konsultanta i korespondenta terenowego. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do włączenia się w tę formę aktywności.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2014

 

„Wychowanie Muzyczne” to czasopismo, w którym od zawsze staramy się podejmować najważniejsze aktualne problemy. Nie jest to łatwe, bo edukacja muzyczna rozgrywa się na wielu płaszczyznach i konia z rzędem temu, kto potrafiłby jednoznacznie wskazać, co tu i teraz wymaga szczególnej uwagi. Od czasu do czasu zdarzają się jednak wydarzenia, których doniosłość nie budzi wątpliwości, w związku z czym chętnie opisujemy je i my. Za takie niewątpliwie uznać należy zorganizowaną w ubiegłym roku debatę w Pałacu Prezydenckim, poświęconą powszechnej edukacji muzycznej – z jej przebiegiem można zapoznać się dzięki sprawozdaniom zamieszczonym na łamach numeru, który oddajemy w Państwa ręce.  

        

Mamy też nadzieję, iż ważnym wydarzeniem była też pełna optymizmu i radości VI Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki, na którą w tym roku zaprosiliśmy pedagogów do Łodzi. Fakt, iż zgromadziła ona tak wielu uczestników, świadczy niewątpliwie o potrzebie organizowania tego rodzaju spotkań umożliwiających integrację, wymianę doświadczeń i wzbogacanie warsztatu.

 

Kolejne ważne wydarzenie odbędzie się w Warszawie w dniach 12–14 maja – będzie nim II Konwencja Muzyki Polskiej, w ramach której zaplanowano m.in. panel dyskusyjny Do jakiej kultury prowadzi współczesna powszechna edukacja muzyczna? Mimo iż na co dzień nie zawsze potrafimy docenić wagę tego typu debat, to podtrzymywanie dyskusji, a przede wszystkim wypracowywanie wspólnych stanowisk jest niezmiernie ważne. Obie konferencje szerzej zrelacjonujemy już w następnym numerze.

           

Chętnie piszemy też o różnych projektach realizowanych „nie tylko w szkole”, stwarzających możliwości kreowania indywidualnych pomysłów, w sposób otwarty i twórczy pozwalających zagospodarowywać przestrzeń edukacji muzycznej. Tym razem prezentujemy na naszych łamach projekty promujące śpiewanie podczas przerw oraz te podejmowane przez MCK Sokół w Nowym Sączu z myślą o promowaniu sztuki operowej.     

 

W naszym czasopiśmie staramy się wreszcie nie zapominać o problemach codziennej pracy nauczycieli, którzy w dniu dzisiejszym skazani są na pokonywanie licznych barier i ograniczeń stawianych edukacji muzycznej. Te „szkolne” tematy omawiamy szerzej w ramach facebookowego koła Sympatycy „Wychowania Muzycznego”, w numerze publikujemy jednak rąbek rozmów tam toczonych, zapraszając jednocześnie do włączenia się w dalsze dyskusje.

 

Mirosław Grusiewicz


1.2014

 

Bieżący rok, głównie dzięki temu, że został ogłoszony Rokiem Kolbergowskim, zapowiada się niezmiernie ciekawie. Mocnym jego akcentem będzie monograficzny numeru czasopisma (4/2014), który w całości poświęcony zostanie obecności folkloru muzycznego we współczesnej edukacji. Poza tekstami o charakterze popularyzatorskim i edukacyjnym sporo miejsca zajmie w nim dodatek muzyczny z pieśniami tradycyjnymi oraz z opracowaniami melodii ludowych na użytek szkolnych i innych amatorskich zespołów muzycznych. Do numeru dołączymy płytę CD z nagraniami muzyki ludowej w wersji tradycyjnej oraz opracowanej artystycznie, znajdą się na niej także quizy multimedialne i testy dla uczniów oraz materiały ikonograficzne. Osobno zostanie też wydany zeszyt muzyczny z pracami nagrodzonymi w konkursie, który ogłaszamy na łamach tego numeru.

 

W bieżącym roku wprowadzamy również kilka nowości. W tym numerze rozpoczynamy cykl Muzyczna „mitologia”. Jego autor – Rafał Ciesielski – rozprawiać się będzie z zakorzenionymi w edukacji muzycznej i w kulturze absurdami i stereotypami, do których tak się przyzwyczailiśmy, że skłonni jesteśmy traktować je jako zupełnie normalne zjawiska. Również rysunki satyryczne, które – mamy nadzieję – zagoszczą na łamach czasopisma, chcemy potraktować nie tylko jako prowokującą do śmiechu lżejszą formę publicystyki, ale także sposób pokazywania różnych negatywnych faktów i rzeczy znanych nam z codzienności.

 

Od bieżącego numeru wprowadzamy jeszcze jedną zupełnie nową formę, której – w przeciwieństwie do wszystkich innych – nie da się do końca przewidzieć i zaplanować, zależy ona wyłącznie od Państwa. Będą to dyskusje toczone na Facebooku, uporządkowane tematycznie przez redakcję i autoryzowane przez adwersarzy. Państwa opnie oraz opisy własnej praktyki nie powinny pozostać wyłącznie w cyberprzestrzeni, przynajmniej część chcielibyśmy zarchiwizować. Przede wszystkim zależy nam jednak na pogłębianiu i rozszerzaniu toczonych debat; chcielibyśmy, aby Państwa głosy były szeroko obecne w przestrzeni publicznej.  

    

Planując bieżący rok, nie zapominamy wreszcie o wcześniej rozpoczętych cyklach – o Gitarowym harcowniku oraz o Magii muzyki – na pewno do nich powrócimy.

 

Mirosław Grusiewicz


5.2013

 

Z pewnością niełatwo jest przekonać kogoś do określonej muzyki – sprawić, aby szczerze ją polubił. Zastanawiam się, co musiałoby się stać, żebym zaczął słuchać np. country, disco polo, reggae, hard rocku czy heavy metalu – czy to w ogóle jest możliwe? Droga do akceptacji, a może z czasem i zachwytu, biegnie niewątpliwie przez poznanie danego zjawiska, a za to z jednej strony odpowiada szkoła, z drugiej zaś służą temu przedsięwzięcia związane z wielkimi wydarzeniami, na których skupiamy uwagę.

 

Wydarzeniami muzycznymi mijającego już roku są przede wszystkim obchody 100. rocznicy urodzin Witolda Lutosławskiego, ale i 80. urodzin Krzysztofa Pendereckiego oraz związane z tym ostatnim jubileuszem otwarcie Europejskiego Centrum Muzyki w Lusławicach. Tym samym rok 2013 upływa pod znakiem polskiej muzyki współczesnej. Choć w pewnych kręgach cieszy się ona najwyższym uznaniem, to w opinii większości wciąż pozostaje elitarna. Zarówno młodzieży, jak i większości społeczeństwa wychowanego na wzorcach postmodernizmu nie kojarzy się ze współczesnością, lecz z tradycją. Jest zbyt przemyślana i dogłębna, wymaga skupienia i zaangażowania. Obaj wspomniani twórcy to swego rodzaju celebryci – większość osób wie, że są to najwybitniejsze osobistości muzyki polskiej i światowej drugiej połowy XX wieku, mało kto jednak potrafi powiedzieć dlaczego. Niewielu też rozumie ich sztukę.

 

Czy Rok Lutosławskiego choć trochę zmienił tę sytuację? Sporo się wydarzyło. Odbyły się dziesiątki koncertów, starannie przygotowanych i opracowanych, w których istotnymi elementami były odpowiednie przestrzenie dla dźwięku, angażowanie nowoczesnych technologii, łączenie muzyki z elementami wizualizacyjnymi i interakcyjnymi (np. instalacja interaktywna LutoScratch, projekt Kilka kroków do Lutosławskiego). Wiele też z tych koncertów połączonych było z działaniami i projektami edukacyjnymi (np. Lutofonie, Lutofuzje, Lutuschool).

 

Podsumowując ten rok, choć w skromnym wymiarze, my również dołączamy się do działań mających na celu przybliżenie postaci i muzyki Witolda Lutosławskiego. Oddajemy Państwu do rąk numer wypełniony bogactwem myśli i pomysłów dydaktycznych związanych z osobą naszego  najwybitniejszego kompozytora od czasów Szymanowskiego. Mamy nadzieję, że pomogą one przybliżyć młodemu pokoleniu jego twórczość, a może nawet obudzą zachwyt dla tego rodzaju muzyki.

 

Mirosław Grusiewicz


4.2013

 

Oddajemy w Państwa ręce numer specjalny – wyjątkowy i uroczysty. W całości poświęcony jest on dwóm wielce zasłużonym dla edukacji muzycznej postaciom – Wojciechowi Jankowskiemu oraz Leonowi Markiewiczowi, którzy w roku bieżącym obchodzą jubileusze 80- i 85-lecia urodzin.

 

Być może przeoczylibyśmy obie rocznice (nie wszyscy mają swoje profile na Facebooku), gdyby nie grono najbliższych współpracowników obu Panów Profesorów. Pierwszym ośrodkiem, który zasygnalizował nam zbliżający się jubileusz, był Uniwersytet F. Chopina w Warszawie, i jest to poniekąd widoczne w treści numeru. W tym miejscu chciałbym gorąco przeprosić, że nie wszystkie materiały nadesłane z Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach udało nam się zamieścić w bieżącym numerze – postaramy się je wykorzystać w najbliższej przyszłości i do osoby i dorobku Leona Markiewicza wracać. Niemniej z wielką radością wpisujemy się w obchody jubileuszowe, jakie mają odbyć się w październiku – zarówno te warszawskie, jak i katowickie. Dla nas są one okazją, żeby przedstawić naszym czytelnikom olbrzymi dorobek, zasługi i dokonania Jubilatów, a także przypomnieć fragment historii edukacji ostatnich kilkudziesięciu lat, jaki współtworzyli.

 

Jak to się stało, że obaj Jubilaci tak wiele dokonali w swoim życiu? Co ich łączy? Dlaczego to właśnie oni goszczą wspólnie na łamach tego numeru? Poszukując odpowiedzi na te pytania, dochodzę do wniosku, że poza talentami i pracowitością odznaczają się oni obaj niezwykłą charyzmą i ludzką życzliwością, dzięki którym potrafią skupiać ludzi wokół bliskich sobie ideałów. Są w stanie nie tylko tworzyć i prowadzić ośrodki instytucjonalne, ale również kręgi nieformalne, oparte na przyjaźni i szacunku.

 

W tym miejscu w imieniu całej naszej redakcji pragnę bardzo gorąco obu Jubilatom podziękować za wszystko, co do tej pory uczynili, oraz życzyć wszelkiej pomyślności na dalsze lata.

 

Mirosław Grusiewicz


3.2013

 

W bieżącym roku szkolnym debatę nad powszechną edukacją zdominowały tematy rozpoczęcia nauki przez sześciolatków oraz cyfryzacji szkoły. Oba zagadnienia – niewątpliwie ważne – stały się przedmiotem dyskusji w wyniku pewnych decyzji i działań MEN. Oba też – choć dotyczą odrębnych kwestii – łączy nieuchronność zdarzeń: niezależnie od rozwiązań formalnych coraz młodsze dzieci będą zasiadać w szkolnych ławach, a technologie informatyczne w sposób naturalny będą wspierać edukację.

 

Kolejnym elementem łączącym oba problemy jest nieudolność czy też nadgorliwość MEN. Postawienie nowoczesnych technologii w centrum zainteresowań resortu, w tym koncentracja działań nad zastępowaniem tradycyjnych książek e-bookami i tabletami dla ucznia, które miałyby zrewolucjonizować edukację, oraz uczynienie z zabiegu wcześniejszego rozpoczęcia nauki największego wyzwania dla polskiej edukacji świadczy tylko o słabości organów zarządzających oświatą, bo szkoła – nie tylko w Polsce – stoi dziś przed zupełnie innymi wyzwaniami.

 

Jednym z zadań, z którymi rzeczywiście powinna się zmierzyć oświata, jest wychowanie do tolerancji, współdziałania i współpracy. Tradycyjną rywalizację, wyścig o punkty do zdobycia, musi zastąpić kształtowanie umiejętności funkcjonowania grupowego. Szkoła powinna też w znacznie większym zakresie indywidualnie rozwijać każdego ucznia, wspierać jego zdolności i zainteresowania. Należałoby także odejść wreszcie od akademickiego nauczania na rzecz rozwoju twórczego, w tym kształcenia zdolności myślenia dywergencyjnego. Takie są wyzwania współczesności. Wiedzę, informację mamy dziś w każdej chwili w zasięgu ręki; ważne, by ją rozumieć i umieć z niej korzystać. I w takim kierunku niewątpliwie pójdzie oświata, bo tradycyjna szkoła, wyrosła z nurtu herbartowskiego, coraz bardziej odstaje od potrzeb XXI wieku.

 

Nie czekajmy na reformy, które przygotuje MEN (może w przyszłości takie ministerstwo okaże się zbędne!). Starajmy się sami przekonywać innych do znaczenia sztuki i działań kreatywnych.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2013

 

Jako środowisko osób zajmujących się kulturą i edukacją muzyczną przez długie lata głównie narzekaliśmy na fatalne rozwiązania systemowe, domagaliśmy się większej liczby godzin zajęć muzycznych w szkole oraz szacunku i uznania dla naszej pracy. Najczęściej było to nie tylko nieskuteczne, ale też negatywnie odbijało się na naszym wizerunku. Przez wiele też lat animacja kultury całkiem dobrze radziła sobie bez muzyki albo z muzyką w tle, muzycy zaś dość mocno przywiązani byli do szkolnych ławek i tradycyjnych zajęć muzycznych w domach kultury.

 

Wbrew kryzysowi to się zmienia, coraz więcej osób bierze – i to z powodzeniem – sprawy w swoje ręce i zakłada prywatne szkoły, ogniska, studia, akademie, centra muzyczne zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i osób dorosłych. Coraz prężniej działają różne stowarzyszenia i fundacje ulokowane w obszarze kultury, muzyki i edukacji, a do redakcji naszego czasopisma wpływają dziesiątki informacji i zaproszeń do uczestniczenia w bardzo interesujących projektach i wydarzeniach.

 

Jednym z liderów w kreowaniu ciekawych pomysłów, skutecznie potrafiącym rozniecać muzyczne fascynacje, jest fundacja Muzyka Jest dla Wszystkich kierowana przez Violę Łabanow, która nie tak dawno za projekt Smykofonia otrzymała prestiżową nagrodę TVP Gwarancja Kultury. Coraz prężniej działają także Liderzy Animacji Muzycznej Stowarzyszenia Nauczycieli Muzyki, a Ogólnopolskie Konferencje Metodyczne Nauczycieli Muzyki ze względu na ogromne zainteresowanie organizowane są w coraz większych obiektach. Pozytywne przykłady działań można by było mnożyć i wymieniać bez końca – to sprawia, że naszą redakcyjną ambicją i zobowiązaniem staje się uruchomienie strony internetowej informującej o Państwa sukcesach i nieszablonowych pomysłach.

 

Pewnie jeszcze nie raz przyjdzie nam się dopominać o inne rozwiązania systemowe i nieszybko przestaniemy narzekać na stan edukacji, ale wyraźnie szalę przechyla zapał do wspólnego działania i chęć dzielenia się radością płynącą z muzyki. Tak trzymać!

 

Mirosław Grusiewicz


1.2013

 

W ramach obchodów setnej rocznicy urodzin Lutosławskiego w bieżącym roku zaplanowano 100 wydarzeń poświęconych kompozytorowi. 100/100 to chwyt reklamowy, ale pokazuje ambicje i zamiary głównych organizatorów Roku Lutosławskiego – MKiDN, IMiT, NIFC oraz Towarzystwa im. Witolda Lutosławskiego.     

Wiele imprez już się odbyło. Symbolicznie ważniejsze wydarzenia miały miejsce 25 stycznia – w samym dniu rocznicy urodzin kompozytora. Za nami są prestiżowe koncerty; zakończyła się 10. edycja festiwalu monograficznego Łańcuch oraz minifestiwalu dla dzieci Łańcuszek; na  Zamku Królewskim w Warszawie wręczono pierwsze medale osobom, które wniosły istotnywkład w upowszechnienie muzyki i wiedzy o Witoldzie Lutosławskim; Polskie Nagrania wydały ośmiopłytowy album poświęcony twórczości kompozytora; ukazał się również multimedialny przewodnik na telefony komórkowe, smartfony i tablety po miejscach w Warszawie związanych z kompozytorem.

 

Warto przybliżyć też wkład MKiDN, które w ramach programu Lutosławski 2013 – Promesa przeznacza znaczne środki finansowe na liczne przedsięwzięcia artystyczne, naukowe i edukacyjne, organizowane przez rozmaite firmy, instytucje, organizacje, ośrodki i szkoły. Powstaną dzięki nim filmy, ukażą się książki (m.in. suplement Encyklopedii Muzycznej PWM Lutosławski), albumy, zostaną zorganizowane koncerty, nagrania, konkursy (m.in.Konkurs im. Witolda Lutosławskiego dla dzieci i młodzieży oraz kompozytorski), wystawy. Dzięki hojności MKiDN rusza także projekt Lutofonia kierowany do dzieci i rodziców oraz projekt Genius Lutos adresowany do osób z upośledzeniem umysłowym (wspólne koncerty orkiestry osób niepełnosprawnych intelektualnie Gamelan z orkiestrą Filharmonii Szczecińskiej). Przygotowywane są ponadto pakiety scenariuszy zajęć muzycznych do udostępnienia wraz z materiałami multimedialnymi online oraz przewodniki metodyczne z dokumentacją filmową, a jak przekonujeGrzegorz Michalski – prezes Towarzystwa im. Witolda Lutosławskiegow gmachu Filharmonii Narodowej w ciągu całego roku będzie można usłyszeć niemal komplet utworów Witolda Lutosławskiego.

 

Trzymamy kciuki za realizację zaplanowanych działań; w ramach naszych skromnych możliwości postaramy się w nich uczestniczyć. Niewątpliwie twórczość Lutosławskiego –pełna namiętności i konceptu, doskonała pod względem formy, subtelna i magicznazasługuje na znacznie szerszą niż dotąd obecność w edukacji muzycznej.

 

Mirosław Grusiewicz


5.2012

 

Rok 2012 upłynął bez spektakularnych wydarzeń w obszarze edukacji muzycznej, chciałbym jednak zwrócić uwagę na zapoczątkowane ostatnio dwie istotne debaty i działania, które w najbliższych latach powinny znacznie zmienić edukację muzyczną w naszym kraju. Mam tu na myśli rozpoczęcie przez MEN realizacji projektu E-podręczniki do kształcenia ogólnego oraz opracowanie przez MKiDN Projektu zmian w programie nauczania szkół muzycznych I i II stopnia.

 

„Cyfryzacja” szkoły jest pewnie nieunikniona i niezależnie od woli decydentów i „szarych” nauczycieli zajmuje coraz więcej przestrzeni w edukacji (sami do bieżącego numeru dołączamy płytę CD z materiałami dydaktycznymi). Spór dotyczy szczegółowych rozwiązań, metod realizacji. Jest on gorący, bo wymaga odniesienia do tradycyjnych podręczników i ich obudowy dydaktycznej (mnogość, ceny, ciągłe zmiany, ciężkie tornistry). Wprowadzanie e-podręczników wiąże się też z problemem dostępności na zasadzie wolnych licencji różnych materiałów do potrzeb edukacyjnych (nagrań, nut, ikonografii, dokumentów źródłowych itp.). Temat jest wreszcie trudny i z tego względu, że wprowadzenie na szerszą skalę e-podręczników w dość istotny sposób zmienia sam proces nauczania.

 

Druga debata dotyczy szkolnictwa muzycznego, które od wielu lat nie było reformowane. Proponowane zmiany, które – mówiąc w uproszczeniu – zmierzają do lepszego dostosowania oferty edukacyjnej do aktualnych potrzeb społecznych, większej indywidualizacji procesu nauczania, dopasowywania programów nauczania do potrzeb uczniów i większej elastyczności i samodzielności w działaniach poszczególnych szkół, przyjmuję z zadowoleniem. Dużą dozą optymizmu napawają mnie deklaracje przedstawicieli MKiDN, że w nowych rozporządzeniach dotyczących zatrudnienia nauczycieli w szkołach muzycznych I stopnia nie pojawi się wiele szczegółowych zapisów, a dyrektor szkoły zyska więcej swobody i autonomii w podejmowaniu decyzji kadrowych. Osobiście jestem przekonany, iż absolwent kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej o odpowiedniej specjalności, który ma wszechstronne wykształcenie i muzyczne, i pedagogiczne, powinien w zreformowanej szkole muzycznej znaleźć należne miejsce. Bardzo liczę, że tak się stanie.

 

Mirosław Grusiewicz


4.2012

 

Od dłuższego czasu w słowie wstępnym komentowaliśmy głównie aktualne problemy i wydarzenia edukacji muzycznej, co zresztą uważamy za nasz obowiązek. Dzisiaj pozwolę sobie jednak zmienić konwencję i w kilku słowach napisać o nas samych. Jak by nie było, razem z Państwem – autorami tekstów, osobami wspierającymi nas, zaangażowanymi w wydawanie czasopisma i czytelnikami – tworzymy cząstkę obszaru edukacji, który tak żywo nas zajmuje.

 

Nadchodzący rok szkolny, głównie za sprawą nagromadzonych w redakcji, bardzo interesujących materiałów, zapowiada nam się niezwykle ciekawie. Otrzymujemy od Państwa – zarówno od pracowników wyższych uczelni, jak i od nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjów, od instruktorów muzycznych – mnóstwo wartościowych materiałów do druku. Chciałbym wszystkim ich autorom podziękować za zaufanie, ale i przeprosić w tym miejscu tych, którzy czekają na opublikowanie swoich tekstów i nut nieraz przez wiele miesięcy. Zapewniam, że szanujemy Państwa pracę, nie zapominamy o jej owocach. Pragnę też wyrazić naszą wdzięczność dla wszystkich właścicieli praw autorskich – instytucji, wydawnictw i osób prywatnych – za umożliwianie nam dokonywania przedruków i wykorzystania w czasopiśmie pewnych ilustracji. Dziękujemy wreszcie za wszystkie listy napływające do Redakcji, za codzienny kontakt z nami, i liczymy na dalszą dobrą współpracę.

 

W bieżącym roku szkolnym otwieramy kilka nowych cykli. Już w tym numerze możemy zapoznać się z pierwszą częścią Magii muzyki Danuty Gwizdalanki (s. 4) oraz z zapowiedzią cyklu porad metodycznych autorów zagranicznych (s. 71), a w najbliższych numerach zamieścimy też redakcyjne recenzje nowych podręczników do muzyki dla szkół podstawowych.

 

Szczególnie gorąco chciałbym zarekomendować następny numer czasopisma. Po raz pierwszy ukaże się on z płytą CD, zawierającą nie tylko wersje elektroniczne „Wychowania Muzycznego” z 2012 roku, ale przede wszystkim bogaty materiał uzupełniający: nagrania muzyczne (zarówno utwory przeznaczone do słuchania, jak i akompaniamenty do piosenek), ikonografię, prezentacje multimedialne, muzyczne programy komputerowe. Docelowo chcielibyśmy, aby takie płyty towarzyszyły wszystkim wydaniom papierowym.

 

Mirosław Grusiewicz


3.2012

       

Na początku maja w Gdańsku odbyła się konferencja, która miała na celu m.in. zdiagnozowanie statusu i stanu pedagogiki muzycznej jako subdyscypliny nauk pedagogicznych w Polsce. Wielu praktykom problem może wydawać się mało istotny – na pierwszy „rzut oka” trudno dostrzec związki między rozwojem nauki a rozwojem praktyki nauczania muzyki. Mimo że nauki pedagogiczne w głównej mierze opisują to, co dzieje się w praktyce, i mimo iż nie da się wychowywać i kształcić bez refleksji nad własnym działaniem (w tym znaczeniu każdy nauczyciel jest już badaczem przedmiotu) – rozdźwięk między teorią a praktyką w praktyce pozostaje dość znaczy. Niechęć nauczycieli do nauk pedagogicznych w literaturze przedmiotu jest dość bogato udokumentowana, ale trzeba otwarcie przyznać, że ludzie nauki niekiedy wkładają trochę wysiłku – chociażby poprzez stosowanie hermetycznego języka albo nadmierną wiarę w „szkiełko i oko” – aby ten stan rzeczy utrzymywać.        

           

Pedagogika muzyczna (muzyki) jako nauka tworzy podstawy naszej świadomości zawodowej i powinna być platformą działań praktycznych. Dobrze by też było, żeby ta dziedzina w pełni się rozwijała. Warunków sprzyjających temu na pewno nie ma – nie bez powodu jest w Polsce tylko kilku/kilkunastu profesorów habilitowanych zajmujących się pedagogiką muzyczną; nie doczekaliśmy się podręcznika akademickiego, który powinien stanowić podstawę do dalszych dyskusji, nie posiadamy czasopisma specjalistycznego, w którym można by było prezentować wyniki badań, ale i zdobywać punkty do awansu zawodowego; brakuje wspólnych działań, dużych projektów badawczych, wsparcia instytucjonalnego; nie widać w młodszym pokoleniu liderów i autorytetów na miarę Marii Przychodzińskiej czy Zofii Konaszkiewicz.

      

Wbrew pozorom, wcale nie chcę apelować o poprawę warunków do rozwoju pedagogiki muzycznej (chociaż na pewno jest to celowe i ważne). Raczej liczyłbym na młode pokolenie, na dzisiejszą młodzież, która powinna lepiej poradzić sobie w rzeczywistości XXI wieku. Duże możliwości, jakie stwarzają współczesne środki komunikacji, coraz większa dostępność literatury światowej pozwalają mimo wszystko optymistycznie patrzeć w przyszłość.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2012

           

Od przyszłego roku szkolnego w drugim etapie edukacyjnym zacznie obowiązywać nowa podstawa programowa. Dla nauczycieli oznacza to konieczność wyboru nowych podręczników szkolnych, dla rodziców – konieczność ich zakupu. Czy coś z tego wynika dla uczniów? Poza dodatkowym rokiem nauki muzyki w szkole podstawowej – pewnie niewiele. Ogólna koncepcja przedmiotu szkolnego muzyka nie zmienia się. To, czy poziom szkolnej edukacji muzycznej naprawdę się podniesie, zależy przede wszystkim od Państwa, od nauczycieli.         

          

Z podstawą programową na pewno warto uważnie się zapoznać. Dokument ten wyznacza ramy postępowania dydaktycznego (merytorycznego) nauczycieli, określa cele działania, obowiązujące treści kształcenia oraz kompetencje, jakie uczeń powinien posiąść. W stosunku do wcześniejszej podstawy programowej, w obecnej znacznie doprecyzowano wymagania stawiane uczniom na poszczególnych poziomach edukacyjnych. Co jakiś czas powinniśmy pochylić się nad tym dokumentem, na nowo go odczytać, przede wszystkim po to, żeby działając w pełnej zgodzie z nim, pracować w sposób jak najbardziej odpowiadający naszym przeświadczeniom pedagogicznym i aby móc realizować program nauczania dla nas i naszych uczniów najbardziej odpowiedni.

          

W związku ze zmienioną podstawą programową wydawnictwa przygotowały nowe podręczniki. Zachęcamy do zapoznania się z pełną ofertą. Sporo jest zupełnie nowych pakietów wydanych zarówno przez oficyny obecne na rynku podręczników do muzyki od wielu lat, takie jak: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Nowa Era, MAC Edukacja, Wydawnictwo Pedagogiczne Operon, Agencja Wydawnicza Gawa, jak i debiutujące na tym rynku – Wydawnictwo Edukacyjne Żak oraz Wydawnictwo Szkolne PWN. Coraz częściej wydawnictwa w swojej ofercie posiadają po kilka cykli podręczników – jest w czym wybierać. Zapraszamy Państwa do dzielenia się swoimi opiniami na temat nowych podręczników szkolnych do muzyki; w miarę naszych możliwości postaramy się te opinie publikować.

 

Mirosław Grusiewicz


1.2012

           

Jak wielką siłę oddziaływania ma Internet, mogliśmy przekonać się w Polsce za sprawą ACTA. Groźba ograniczenia swobody korzystania z globalnej sieci wywołała niespotykaną falę protestów i – niezależnie od ich zasadności – trudno się temu dziwić, gdyż to właśnie wirtualny świat zaspokaja część naszych potrzeb społecznych i kulturowych. Internet ma też olbrzymi wpływ na edukację szkolną. Nauczyciel nie tylko musi się z nim liczyć, ale powinien też wykorzystywać możliwości nowoczesnych technologii w swojej pracy i w pracy ucznia. Świadome tego MEN parę lat temu postanowiło poprawić jakość kształcenia poprzez stworzenie nowoczesnego portalu dla nauczycieli i w ten sposób powstała platforma Scholaris. Stała się ona jednak przede wszystkim obiektem dyskusji, a liczne skargi na temat zamieszczanych tam treści doprowadziły do zmiany jej kształtu na skromniejszy, ale i bardziej funkcjonalny. Z kolei w grudniu ubiegłego roku MKiDN, licząc, że skłoni młodych ludzi do zainteresowaniasię muzyką, a nauczycielom pomoże w pracy, powołało do życia internetową Muzykotekę Szkolną.

           

Bez względu na to, jak krytycznie oceniamy oba portale, warto dostrzec starania czynników rządowych o wypełnienie wirtualnej przestrzeni i wykorzystanie jej do realizacji polityki edukacyjnej i kulturalnej. Nie oczekiwałbym jednak, a nawet bałbym się tego, że nowoczesne zdobycze techniki zmienią oblicze szkoły i edukacji. Szkoła powinna być zbudowana z najlepszych, trwałych i sprawdzonych materiałów, a już na pewno nie może się ona obyć bez wspaniałych i oddanych nauczycieli. Także prawdziwego kontaktu z muzyką nie zastąpi migocący ekran komputera, wielobarwne gadżety i ozdoby, jakimi w dużym zakresie są multimedialne programy i portale internetowe.

           

Mam też nadzieję, że nie ziszczą się plany projektu „laptop dla każdego ucznia” i nikt nie wymyśli programu „keyboard dla każdego ucznia” – chyba że w grę będzie wchodził odpowiedniej klasy instrument, a nie zabawka. Wszystkich zafascynowanych nowoczesnymi technologiami w edukacji odsyłam do archiwalnych numerów „Śpiewu w Szkole” i „Wychowania Muzycznego w Szkole”z lat 60. XX wieku – prawie w każdym numerze tychże czasopism znajdziemy teksty o wymyślnych urządzeniach i instrumentach, które miały dokonać rewolucji w edukacji muzycznej. A kto dziś pamięta, co to: nutoelektron, nutodźwięk, skalofon, gamograf, megwa, dzwonki tablicowe, tablice wizjofoniczne śpiewające i grające, walizkowe elektryczne fisharmonie, harmony czy pille?

 

Mirosław Grusiewicz


5.2011           

           

Koniec roku zachęca do podsumowań. Bez wątpienia mijający rok w zakresie edukacji muzycznej nie był tak wyrazisty, jak ubiegły, który upłynął pod znakiem Chopina i działalności Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina. Myślę jednak, że warto odnotować fakt pierwszych efektów pracy powołanego półtora roku temu Instytutu Muzyki i Tańca. Poza wspomnianą w poprzednim numerze czasopisma Konwencją Muzyki Polskiej i opracowanym Raporcie o stanie muzyki polskiej, kilkoma projektami mającymi wspierać współczesnych kompozytorów i wykonawców oraz programem Szkoła mistrzów tradycji, który ma upowszechniać umiejętności gry na tradycyjnych instrumentach ludowych oraz śpiewu ludowego, na uwagę zasługują dwie konferencje zorganizowane przez Pracownię Badań Muzyczno-Edukacyjnych tegoż Instytutu: „Forum Liderów Animacji Muzycznej” oraz „Nowe drogi rozwoju edukacji muzycznej w Polsce”.

           

Pierwsza dowiodła, że mamy w kraju całe rzesze ludzi robiących fantastyczne rzeczy w obszarze nazywanym animacją muzyczną. Niezmiernie optymistyczne i budujące było spotkanie z osobami, które własne środowiska lokalne potrafią zaangażować np. w coroczne wystawianie oper, w tym wszystkich Moniuszki, w powszechną grę na flażoletach czy też w powrót do autentycznych praktyk wykonawstwa ludowego. Jest to obszar edukacji muzycznej niezmiernie ważny i inspirujący, niemniej warto pamiętać, że nie zastąpi on powszechnej edukacji muzycznej i może rozwijać się tylko na jej bazie.

           

Druga konferencja zgromadziła najbardziej uznane osoby ze świata nauki działające w obszarze pedagogiki muzycznej i odsłoniła przede wszystkim znaczne zróżnicowanie poglądów na przyczyny obecnej sytuacji oraz wielość recept na jej poprawę. Główna linia dyskusji przebiegała między poglądami uznającymi za najważniejsze dostosowanie treści, metod i środków dydaktycznych do zmian zachodzących w obszarze kultury, a przekonaniem, że pewne wartości i potrzeby człowieka są niezmienne od tysięcy lat i misją edukacji jest stać na ich straży. Optymistyczne wydaje się jednak dążenie uczestników do znalezienia wspólnego stanowiska, które można określić w stwierdzeniu, iż ważne w dniu dzisiejszym jest poszukiwanie oparć aksjologicznych adekwatnych do współczesnych czasów.

           

Właśnie poszukiwania tego, co nas łączy, a nie dzieli, życzę w nadchodzącym 2012 roku.

 

Mirosław Grusiewicz


4.2011

           

Parę miesięcy temu miało miejsce wielkie wydarzenie dla świata polskiej kultury muzycznej – z inicjatywy Instytutu Muzyki i Tańca odbyła się I Konwencja Muzyki Polskiej. Do Warszawy zjechali najwybitniejsi twórcy, przedstawiciele nauki, mediów, instytucji muzycznych i organizacji pozarządowych. Przez trzy dni w 15 zespołach problemowych – jeden z nich to „Profesjonalna i powszechna edukacja muzyczna wobec nowych wyzwań” – dyskutowano o ważnych sprawach, kreślono nowe wizje i koncepcje strategiczne, przygotowano 368 stronicowy Raport o stanie muzyki polskiej.

           

Całe przedsięwzięcie było z pewnością ważne i cenne, niemniej po lekturze raportu i sprawozdań z obrad nasuwają się niezbyt optymistyczne wnioski. I to nie dlatego nawet, że konwencja ujawniła fatalny stan polskiej kultury i edukacji muzycznej, ale przede wszystkich obnażyła naszą bezsilność i bezradność – ile można postulować, aby muzyki w całym cyklu kształcenia uczyli wyłącznie nauczyciele specjaliści?

           

W dyskusjach wiele miejsca poświęcono „niesatysfakcjonującej, nieposiadającej elementów kreatywności” nowej podstawie programowej, jak też „konieczności opracowania nowych strategii rozwoju sektorów edukacyjnych”, „potrzebie stworzenia infrastruktury prawnej normującej warunki współpracy poszczególnych sektorów edukacji”, „konieczności wspierania autonomii poszczególnych obszarów edukacji muzycznej”. Wiele istotnych kwestii podniesiono i na pewno poszukiwanie źródeł niepowodzeń oraz projektowanie nowych koncepcji, strategii rozwoju ma sens. Ale... czy naprawdę największą i najpilniejszą potrzebą jest tworzenie nowych podstaw programowych, standardów, raportów, zakładanie nowych instytutów państwowych, tworzenie całkiem nowych ram prawnych i organizacyjnych dla edukacji?

           

Roztaczanie nowych wizji edukacji muzycznej w sytuacji, gdy proste i oczywiste postulaty nie są realizowane od wielu lat, wygląda trochę jak spektakl teatralny. Może zamiast tego należałoby stworzyć normalne warunki pracy nauczycielom i po prostu im zaufać?

 

Mirosław Grusiewicz


3.2011

           

W 1968 r. w Poznaniu powstał Młodzieżowy Ruch Miłośników Muzyki Pro Sinfonika. Tę wyjątkową organizację założył i kierował nią aż do dnia swojej śmierci – 29 kwietnia bieżącego roku – Alojzy Andrzej Łuczak. Historia Pro Sinfoniki pokazuje nam, jak wiele dobrego może dokonać jeden charyzmatyczny człowiek. Długo można by było się zastanawiać, w czym tkwi fenomen tego ruchu i w jaki sposób udało się A. A. Łuczakowi – mimo różnych, nie zawsze sprzyjających warunków – zrzeszyć ponad 300 tys. dzieci i młodzieży, organizować dla nich setki koncertów rocznie, niezliczonych spotkań z muzyką i o muzyce, warsztatów, festiwali, festynów, wydawać książki i broszury uprzystępniające sztukę muzyczną, współorganizować chóry i orkiestry. Osobiście myślę, że to wynik niezłomności, konsekwencji, olbrzymiej pracowitości tego człowieka, który w muzyce dostrzegł niezwykłe wartości wychowawcze i nadrzędnym celem swego życia uczynił rozwijanie kultury muzycznej wśród naszego społeczeństwa.

           

Swoimi działaniami wypełniał luki edukacji szkolnej – w jednej z ostatnich swoich książek pisał: „Wiemy dobrze, że w coraz mniejszym stopniu szkoła ogarnia całe bogactwo osobowości swych wychowanków. Nie ogarniają jej również i inne historycznie ukształtowane instytucje wychowawcze. Podejmowane w praktyce przedsięwzięcia petryfikacji istniejących instytucji wychowawczych zmierzają, jak się zdaje, bardziej do przygotowania wychowanków do pełnienia przez nich określonych ról społecznych i zawodowych niż do ukształtowania bogatych osobowości otwartych na doznania artystyczne”. Uważał, że Pro Sinfonica „stanowi interesującą próbę przezwyciężenia trudności, wobec których dotychczas znane instytucje wychowawcze często są bezradne. [...] Spełnia rolę przewodnią w okresie pierwszych samodzielnych konfrontacji z wartościami współczesnej kultury, który dla całej drogi życiowej jest szczególnie bogaty w doświadczenia i ustalania kształtu osobistego stylu życia”.

           

Trudno wyliczyć wszystkie zasługi niedawno zmarłego Alojzego Andrzeja Łuczaka, Pro Sinfonika jest jednak bez wątpienia największą z nich. Ten ruch – cieszący się światową renomą, wyjątkowy i niepowtarzalny w świecie – to bowiem nie tylko historia polskiej edukacji, opisywana w książkach, ale także wciąż aktywny i szeroko otwarty na współpracę element naszej kulturalnej współczesności.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2011

           

Tegoroczne dotacje na ogólnopolskie czasopisma kulturalne zostały rozdane. Beneficjenci się cieszą; a ci, którzy nie znaleźli uznania w oczach MKiDN, cieszą się mniej. Obserwatorzy dostrzegają natomiast szereg problemów, jakie odsłonił sposób przyznawania wsparcia. Nie milkną dyskusje zarówno na temat celowości tego typu działań, funkcjonujących procedur, w tym uznaniowości i niejasnych kryteriów oceniania czasopism, jak i szerzej – na temat polityki kulturalnej państwa.

           

Najwięcej emocji i kontrowersji wzbudziło zakwalifikowanie do grupy czasopism kulturalnych tytułów społecznych i społeczno-politycznych, takich jak „Krytyka Polityczna”, „Fronda”, „Przegląd Polityczny”, „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, „Znak” i przyznanie właśnie im najwyższych dotacji. Przez wiele tygodni dziennikarze i politycy dyskutowali, czy aby na pewno dotacje na kulturę zostały sprawiedliwie rozdzielone na poszczególne opcje polityczne i światopoglądowe. W ten oto sposób – między innymi na skutek braku czytelnej wizji polityki kulturalnej – kultura zrobiła się nam bardzo polityczna.

           

Niestety, tym razem nie zdobyły uznania w oczach ekspertów czasopisma zajmujące się sztuką oraz edukacją kulturalną i estetyczną. W ministerialnym wykazie pozytywnie rozpatrzonych wniosków sztukę reprezentuje kilka czasopism literackich oraz „Pamiętnik Teatralny” i „Kino”, nie ma w nim natomiast żadnego tytułu z branży muzycznej i muzyczno-edukacyjnej, choć o dotację ubiegało się kilka, m.in.: „Wychowanie Muzyczne”, „Jazz Forum”, „Twój Blues”, „Glissando”, „Gadki z Chatki”, „Beethoven Magazine”. Dla nas brak dotacji oznacza brak koloru w środku numeru. Problem niewątpliwie niewielki, zdecydowanie większym jest fakt, że edukacja muzyczna milionów dzieci i młodzieży w kraju w centrum Europy pozostaje problemem niszowym, okazjonalnie tylko wywoływanym przez spory polityczne.

           

W oczekiwaniu na lepsze czasy pozostaje nam robić swoje, a tymczasem za Igorem Janke można by westchnąć z żalem: „Ekscytujemy się tym, czy kasę dostają takie instytucje jak «Krytyka Polityczna» czy «Fronda», ale zapominamy o takich wydawnictwach jak «Wychowanie Muzyczne», czy «Scena», za którymi nikt się nie wstawi, a które spełniają bardzo ważną rolę”.

 

Mirosław Grusiewicz


1.2011

           

Szkolnictwo wyższe stoi w przededniu dość istotnych zmian. To dobra okazja, by wspomnieć o inicjatywie Zespołu Ekspertów Polskiej Rady Muzycznej dotyczącej utworzenia nowego, nowoczesnego, w pełni odpowiadającego na zapotrzebowanie społeczne kierunku kształcącego nauczycieli muzyki dla potrzeb powszechnej edukacji muzycznej. I w sumie pozytywie i optymistycznie odbierałbym tę inicjatywę – konkurencja w zakresie edukacji jest potrzebna – gdyby nie leżące u jej podstaw przeświadczenie pomysłodawców, że obecny kierunek edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej – mimo podejmowanych pewnych prób jego modyfikacji – przeżył się, a aktualne uwarunkowania systemowe, organizacyjne i kadrowe nie pozwalają na jego głębsze przemiany. Czy rzeczywiście ten obszar edukacyjny wygląda aż tak źle?

           

Bez wątpienia podstawowym i niezmiennym od lat mankamentem kierunku pozostaje zbyt słabe zorientowanie kształcenia na zagadnienia edukacji muzycznej w szkole powszechnej, niedostosowanie jego treści do potrzeb szkoły oraz innych ośrodków i instytucji kulturalno-oświatowych. Wciąż nacisk kładzie się przede wszystkim na wyszkolenie „klasycznego” muzyka, a studenci w zdecydowanej większości uczą się tego samego co uczniowie średnich szkół muzycznych i adepci innych kierunków muzycznych. Bogata oferta specjalności wydaje się więc trochę iluzoryczna.

           

Problem na pewno istnieje. I wcale niełatwo znaleźć jego rozwiązanie, gdy znaczna część muzyków związanych z uczelniami wyższymi nie dostrzega konieczności wprowadzania jakichkolwiek zmian. W odpowiedzi na podnoszone wątpliwości najczęściej można usłyszeć prawie dosłowne cytaty z Edukacji jaskiniowców H. Benjamina:„Gdybyś sam miał jakieś wykształcenie, wiedziałbyś, że kwintesencją prawdziwej edukacji jest jej ponadczasowość. […] Musisz wiedzieć, że istnieją prawdy wieczne i jedną z nich jest jaskiniowy program nauczania!”

           

Nie jest jednak prawdą, że wszystko źle funkcjonuje, a mury uczelni wyższych opuszczają wyłącznie nieodpowiednio przygotowani do pracy nauczyciele. Wiele ciekawych rozwiązań praktykuje się na różnych uczelniach. Wielokrotnie miałem okazję o tym się przekonać będąc w Akademii Muzycznej w Katowicach a ostatnio w Akademii Muzycznej Gdańsku. I wierzę głęboko, że wraz z reformą szkolnictwa wyższego w całości kierunek edukacji muzycznej pozytywnie się zmieni.

 

Mirosław Grusiewicz


5.2010

           

Rok Chopinowski powoli przechodzi do historii. Rozgrywał się on na wielu płaszczyznach, miał kilka faz i kilka mocnych akcentów – spektakularnych wydarzeń. Wiosnę zdominowało otwarcie muzeum w Pałacu Ostrogskich w Warszawie oraz Domu Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. Lato obfitowało przede wszystkim w festiwale i imprezy muzyczne: Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa, Chopin 2010 na Mazowszu, Zatańczmy Chopina, Szalone Dni Muzyki Chopin Open. Jesienną, centralną imprezą był oczywiście Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Nietuzinkowym wydarzeniom towarzyszyły dyskusje i spory, chociażby o wystrój i kształt Żelazowej Woli, transmisje telewizyjne z konkursu chopinowskiego, poziom pianistyczny jego uczestników czy decyzje jurorów.

           

Na pewno nie wszystkie imprezy można uznać za sukces, nie wszystkie spełniły oczekiwania organizatorów. Rozczarowaniem był niewątpliwie Międzynarodowy Konkurs Wiedzy o Fryderyku Chopinie. Szumnie zapowiadany, tłumaczony na 10 języków, planowany w katowickim Spodku na wzór Ogólnopolskich Dyktand, organizowany przez wiele renomowanych instytucji, wspierany przez ogólnopolskie media, zgromadził – jak podała katowicka TVP – 23 zawodników.

           

W naszym czasopiśmie wielokrotnie podkreślaliśmy – co wydaje się oczywiste – znaczenie Roku Chopinowskiego dla edukacji, opisywaliśmy ogólnopolskie oraz lokalne przedsięwzięcia i projekty, nowe książki edukacyjne, programy i płyty multimedialne. Warto jednak na zakończenie tego jubileuszu zwrócić uwagę na jeszcze dwa jego aspekty, o których mniej pisaliśmy. Pierwszy to promocja Chopina na świecie, intensywnie prowadzona przez Biuro Obchodów Chopin 2010. Drugi – próba zmiany wizerunku kompozytora, ukazania go jako osoby bardziej nam współczesnej i aktualnej; jako człowieka sukcesu, dobrze wykształconego, światłego Europejczyka. Jakie będą rezultaty tych działań? Czy przełożą się one na zmianę zakorzenionych stereotypów i czy przyczynią się do trwalszego zainteresowania muzyką Chopina? Czas pokaże.

 

Mirosław Grusiewicz


4.2010

          

Obecny tytuł czasopisma – „Wychowanie Muzyczne w Szkole” – towarzyszy nam od przeszło 43 lat. W 1967 r. ówczesna redakcja zmianę tytułu „Śpiew w szkole” na obecny, tłumaczyła chęcią dostosowania nazwy periodyku do nazwy przedmiotu szkolnego. Od tamtego czasu określenie wychowanie muzyczne zyskało jednak nowe wymiary, stało się przede wszystkim synonimem powszechnej edukacji muzycznej realizowanej w różnych obszarach i odwołującej się do różnych tradycji i nurtów edukacji estetycznej i kulturalnej.

           

Od przyszłego roku zmieniamy nazwę naszego czasopisma, będzie ono nosiło tytuł „Wychowanie Muzyczne”. Nie jest to tylko zabieg kosmetyczny. Chcemy szerzej otworzyć się na problemy edukacji muzycznej realizowanej poza szkołą, zarówno tej formalnej związanej z działalnością domów kultury, instytucji i organizacji pozarządowych, jak i nieformalnej, incydentalnej podejmowanej samorzutnie przez zainteresowane osoby. Na edukację muzyczną należy bowiem spoglądać z szerszej perspektywy. W praktyce zamykanie się w wybranych obszarach pozbawia nas właściwej siły oddziaływania, w teorii wypacza obraz i opis sytuacji. Sporo ciekawego dzieje się w rozgrywanej na wielu płaszczyznach pozaszkolnej edukacji muzycznej i chcemy o tym informować, chcemy inspirować do podejmowania wspólnych przedsięwzięć wychodzących poza sztywne ramy instytucji.

           

Obecnie, po zaprzestaniu wydawania przez PZChiO czasopisma „Życie Muzyczne”, wcześniejszej, nieudanej próbie reaktywacji „Poradnika Muzycznego”, nie wspominając o „Kwartalniku ISME”, który nie ukazuje się już od szeregu lat – pozostajemy jedynym ogólnopolskim periodykiem zajmującym się szeroko rozumianą powszechną edukacją muzyczną. Z jednej strony można powiedzieć – w gospodarce rynkowej upadłość jest czymś zupełnie naturalnym. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że i nasza egzystencja zależy od tego czy będziemy Państwu potrzebni i atrakcyjni, czy zyskamy wiernych czytelników. Z drugiej strony niepokojące jest to, że na miejsce wycofanych z rynku tytułów nie powstają nowe czasopisma muzyczno-pedagogiczne.

 

Mirosław Grusiewicz


3.2010

           

W ostatnich dniach uwagę naszą przykuło wydarzenie, które znacznie wykracza poza fenomen czysto artystyczny. Młodzieżowa Orkiestra im. Simóna Bolivara z Wenezueli, pod batutą Gustavo Dudamela, wystąpiła 20 czerwca w sali Opery Narodowej. Za sprawą koncertu głośno zrobiło się o rewelacyjnym wenezuelskim systemie wychowania muzycznego El Sistema. Przytaczane w prasie dane brzmią imponująco; aż trudno uwierzyć, że w Wenezueli działają 102 orkiestry młodzieżowe, 55 dziecięcych (ok. 100 000 uczniów), a 180 ośrodków bezpłatnie uczy gry na klasycznych instrumentach, z czego korzysta ok. 350 000 dzieci i młodzieży.

           

W tym kontekście Polska prezentuje się jak kopciuszek. Rodzimy poziom edukacji muzycznej pozostawia wiele do życzenia. Powoli cichną wielkie dyskursy i spory, przebrzmiewają ożywione debaty wokół muzyki w szkole i sytuacji nauczycieli muzyki. Reforma programowa zamknęła pewne tematy.

           

Dotychczasowa niewielka skuteczność naszych środowisk opiniotwórczych nie zachęca do podejmowania kolejnych starań o zmiany systemowe. Nie potrafimy przekonać, że problem powszechnej edukacji muzycznej jest ważny, a i rozbieżności w ocenie obecnej sytuacji wśród uczestników dyskusji są na tyle duże, że trudno o wspólne wypracowanie nowych rozwiązań. Z jednej strony słychać głosy decydentów o „przywróceniu normalności”, „skuteczności podjętych działań i rozwiązań”, a z drugiej – środowiska akademickiego, które mówi o „stanie ostrej niewydolności”, „kryzysie”, „zapaści”.

           

Co na to sami nauczyciele? W tym numerze właśnie im pośrednio oddajemy głos, prezentując wyrażane w ankietach opinie na temat wprowadzonych reform i sytuacji muzyki w szkole.

           

A żeby nie dać się przytłoczyć szarej rzeczywistości, w dalszym ciągu obracamy się w kręgu Chopina, który niezmiennie króluje w pozaszkolnym życiu muzycznym oraz edukacji i skupia na sobie uwagę różnych instytutów, stowarzyszeń, fundacji, centrów kultury, coraz mocniej zagospodarowujących przestrzeń edukacji muzycznej.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2010

           

Za nami kilka ważnych wydarzeń. 9-10 kwietnia odbyła się w Kazimierzu Dolnym II Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki, zakończyliśmy też konkurs związany z postacią F. Chopina Kompozytor sercu najbliższy. W kronikach możemy odnotować kolejne sukcesy – „udział wzięło..., swoją obecnością zaszczycili...”.

           

Patrząc przez pryzmat tego typu inicjatyw, również tych bardziej rozbudowanych, o pewnych już tradycjach, można dojść do przekonania, że dobrze się dzieje w powszechnej edukacji muzycznej. Osobiście traktowałbym to jednak jako jaśniejsze punkty na szarej mapie. Podobne przedsięwzięcia są cenne i potrzebne, ale nie rozwiązują problemu. Choć imponująca wydaje się liczba 370 szkół, które w zeszłym roku brały udział w programie Śpiewająca Polska – chyba najbardziej udanym przedsięwzięciu ostatnich lat – to mniej optymistycznie zabrzmi informacja, że to zaledwie 0,8% wszystkich szkół w Polsce.

           

Obserwując edukację muzyczną, mam nieodparte wrażenie, że jako nauczyciele przyzwyczailiśmy się do pewnego stanu rzeczy, zaadaptowaliśmy się do sytuacji i poniekąd zaakceptowaliśmy mizerność tego kształcenia. Nie widać w środowiskach lokalnych współpracy między nauczycielami i instytucjami, a ona właśnie mogłaby stworzyć nowe możliwości lepszego zagospodarowania przestrzeni, którą mamy.

           

Pewne nadzieje wiążę z bieżącym Rokiem Chopinowskim, który sprawił, że wiele instytucji dostrzegło problem edukacji muzycznej, a co ważniejsze – zaczęły one ze sobą współpracować. Wymiernym tego efektem są dziesiątki nowych materiałów edukacyjnych – płyt, programów multimedialnych, filmów, gier dydaktycznych, książek – w zdecydowanej większości rzeczy o interesującej treści i ciekawej formie. Zdumienie mogą budzić także setki realizowanych ogólnopolskich oraz lokalnych projektów związanych z Chopinem. Może jednak rok 2010 będzie przełomowy dla edukacji muzycznej?

 

Mirosław Grusiewicz


1.2010

           

Żyjemy w świecie, który przytłacza nas nadmiarem informacji. Z szumu medialnego trudno wyłowić to, co naprawdę ważne, tym bardziej, że specjaliści od komercji dbają, aby niektóre przekazy były po wielokroć powtarzane. Stąd też coraz większego znaczenia nabierają doraźne projekty i programy, które mają zwrócić uwagę na rzeczy najistotniejsze. Ministerstwo Edukacji Narodowej co pewien czas ogłasza nowe akcje, które wyznaczają kierunki aktywności oświatowej. Dotychczas działalność szkoły skupiała się wokół takich haseł jak „Zero tolerancji dla przemocy w szkole” czy „Bezpieczna i przyjazna szkoła”. Obecnie motywem przewodnim w edukacji jest „Radosna szkoła” oraz „Rok historii najnowszej”.

           

W podobny sposób naszą uwagę mają ukierunkować ustanawiane przez organizacje rządowe i międzynarodowe obchody rocznic wielkich wydarzeń. O ile ubiegły rok w Polsce zdominowały wspomnienia wydarzeń politycznych i historycznych, to bieżący – głównie za sprawą 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina – należy do muzyki. Dzięki setkom różnorodnych inicjatyw ten wielki kompozytor ma szansę dotrzeć do serc i myśli wielu ludzi.

           

Czy muzyka Chopina zdominuje przestrzeń publiczną? Być może nie, ale rocznica z pewnością pozostawi po sobie nowe, trwałe elementy kultury, wzbogaci nas o kolejne nagrania, książki, filmy, programy multimedialne, rysunki, plakaty, które na stałe wejdą w obieg i wpłyną na recepcję Chopina i jego dzieła.

           

Rok Chopinowski zobowiązuje, a więc i nasze czasopismo będzie obfitować w prezentowane w różnych działach tematy związane z tym twórcą. Nie boimy się ich nadmiaru. Szkoła powinna eksponować to, co najistotniejsze, a w polskiej edukacji muzycznej czołowe miejsce należy się Chopinowi.

 

Mirosław Grusiewicz


5.2009

           

Rok 2009 dla Redakcji czasopisma był wyjątkowo trudny. Upłynął na nieustannych sporach i dyskusjach dotyczących naszej przyszłości z wydawcą, z władzami Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Rozważane były zarówno opcje dalszego funkcjonowania w strukturach Uniwersytetu, wyprowadzenia tytułu, jak i jego całkowitej likwidacji. Finałem tych rozmów było podpisanie pod koniec listopada 2009 r. umowy, na mocy której wszelkie prawa i zobowiązania wobec czasopisma począwszy od przyszłego numeru przejmuje niedawno powstałe Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki.

           

Z dużą nadzieją patrzymy w przyszłość. Czasopismo od przyszłego roku formalnie staje się własnością środowiska nauczycieli muzyki. To Państwo, członkowie Stowarzyszenia Nauczycieli Muzyki wspólnie z Radą Redakcyjną będziecie decydować o jego losie, składzie redakcji, profilu czasopisma. Z pełną ufnością czasopismo oddajemy w Państwa ręce.

           

Przejęcie uznanego o wieloletniej tradycji tytułu przez stowarzyszenie jest dużą odpowiedzialnością i zobowiązaniem, ale i stwarza możliwości lepszego kontaktu, dialogu i integracji środowiska osób zainteresowanych edukacją muzyczną i wierzę, że w perspektywie kilku-kilkunastu lat to rozwiązanie przyczyni się zarówno do rozwoju czasopisma jak również do poprawy edukacji muzycznej w Polsce. Jestem przekonany, że razem jesteśmy w stanie wiele pożądanych rzeczy dokonać. W czasopiśmie nadal chcemy promować wartościowe pomysły i rozwiązania, pokazywać pozytywne przykłady, służyć radą i pomocą, inspirować do podejmowania kreatywnych działań w zakresie edukacji muzycznej, jak również nakłaniać do refleksji.

           

Życząc nam wszystkim lepszego 2010 roku, pragnę gorąco przeprosić autorów i czytelników za tegoroczne „chochliki” drukarskie, będące w zasadzie naszymi ludzkimi niedoskonałościami, ale jak kiedyś powiedział George Bernard Shaw „żywa niedoskonałość jest lepsza niż martwe arcydzieła...”

 

Mirosław Grusiewicz


4.2009

           

Obchody dwusetnej rocznicy urodzin F. Chopina, która przypada w przyszłym roku, zapowiadają się imponująco. Obok od szeregu lat planowanych i realizowanych remontów i modernizacji muzeów oraz miejsc pamięci, nadzwyczajnych koncertów, wielkich uroczystości organizowanych przez krajowe i międzynarodowe komitety pod patronatem Prezydenta i Premiera RP, szereg instytucji włącza się ze swoimi inicjatywami. My również chcemy godnie i odpowiednio do naszej misji uczcić pamięć najwybitniejszego polskiego muzycznego twórcy. Przy partnerskim współudziale licznych, renomowanych instytucji związanych z edukacją i kulturą organizujemy konkurs dla uczniów i nauczycieli Kompozytor sercu najbliższy, którego głównym celem jest popularyzowanie życia i twórczości F. Chopina. O szczegółach konkursu można przeczytać na stronie 73 niniejszego numeru oraz na www.wychmuz.pl. Serdecznie zapraszamy do wzięcia w nim udziału.

           

W połowie października zostało zarejestrowane w Sądzie Rejonowym w Lublinie Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie stanie się ono prężną i liczącą się w kraju instytucją, całkowicie niezależną i samorządną, działającą na rzecz powszechnej edukacji muzycznej i nauczycieli muzyki, wspierającą różne inicjatywy prywatne, społeczne i państwowe, kreującą nowe kierunki edukacji muzycznej.

           

Do czasu uzyskania pełnej zdolności organizacyjnej, w miarę swoich sił, obiecujemy stowarzyszenie wspierać. Krótką relację ze spotkania założycielskiego oraz informacje o celach strategicznych, zamierzeniach stowarzyszenia oraz warunkach członkostwa zamieszczamy w bieżącym numerze. Statut stowarzyszenia zamieszczamy na naszych stronach internetowych.

 

Mirosław Grusiewicz


3.2009

           

Przeglądając „wstępniaki” z ostatnich lat, zauważyłem, że chętnie w nich piszę o naszych zamierzeniach i planach, i jak do tej pory wszystkie udaje nam się realizować. Konsekwentnie i tym razem zacznę od tego, co niebawem powinno stać się faktem. Otóż, z naszej inicjatywy zespół składający się z siedemnastu osób ─głównie nauczycieli i metodyków ─ powołuje do życia Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki, którego głównym celem ma być wspomaganie i propagowanie działań wspierających powszechną edukację muzyczną i nauczycieli muzyki. Stosowne dokumenty są już złożone w sądzie i czekamy na rejestrację. Szerzej na ten temat napiszemy już wkrótce, a o samej działalności stowarzyszenia na pewno stale będziemy informować.

           

W bieżącym numerze, zgodnie z obietnicą, wracamy do konferencji w Nałęczowie i zamieszczamy relację z jej przebiegu oraz kilka Państwa opinii, za które dziękujemy. Własne spojrzenie na konferencję, bogato ilustrowane zdjęciami, zamieszczamy na naszej stronie internetowej.

           

W tym wydaniu „Wychowania Muzycznego w Szkole” pragnę zwrócić szczególną uwagę na dwa teksty z działu Z podstaw edukacji muzycznej ─Krystyny Ferenz Istota edukacji kulturalnej. Szczególny sens edukacji artystycznej oraz Zofii Konaszkiewicz Standardy edukacji muzycznej koniecznością naszych czasów. Stanowią one fragmenty niedawno opublikowanych Standardów edukacji kulturalnej. Jestto dokument w formie książkowej do konsultacji środowiskowych ─najnowszy efekt pracy Zespołu Ekspertów ds. Muzyki w Szkolnictwie Polskiej Rady Muzycznej. Wstępna wersja skupia się na artystycznych działaniach edukacyjnych w szkole powszechnej, ale ambicją autorów jest wypracowanie nowego, szeroko pojętego modelu edukacji kulturalnej w Polsce, obejmującego również, a może i przede wszystkim, obszary działań pozaszkolnych. Wypada nam życzyć sukcesu pomysłodawcom i autorom przedsięwzięcia.

 

Mirosław Grusiewicz


2.2009

 

Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki w Nałęczowie przeszła już do historii. Za wcześnie jest, aby dokonać jej głębszego podsumowania ─ uczynimy to w następnym numerze. A zanim oddamy głos uczestnikom ─na gorąco garść refleksji od organizatorów.

           

Najmilej zaskoczył nas fakt, że do Nałęczowa przyjechało aż tylu (ponad 130) aktywnych, zainteresowanych problematyką konferencji nauczycieli. W przeciwieństwie do spotkań naukowych, w których głównie eksponowane są różnice pomiędzy poglądami uczestników i formułowane górnolotne wnioski, konferencję w Nałęczowie zdominował nurt twórczych poszukiwań tego, co łączy i jest do zrobienia tu i teraz.

           

Konferencja zaburzyła naszą redakcyjną małą stabilizację nie tylko przez fakt naszego włączenia się w wir spraw organizacyjnych, ale i przez dziesiątki zgłaszanych pomysłów
i postulatów pod adresem czasopisma oraz wspólnych działań, projektów związanych z edukacją muzyczną i sprawami nauczycielskimi. Na pewno nie pozostawimy tego bez echa.

           

A w bieżącym numerze proponujemy iście wiosenny klimat ─ „w marcu jak w garncu” i „kwiecień plecień...”, ─ czyli wiele różnych problemów. Jednym z dominujących  jest tradycyjna obrzędowość, w tym wiosenne kolędowanie i konopielki. Problematyka dawnej kultury ludowej na łamach czasopisma od wielu lat była dość skromnie reprezentowana. To chcielibyśmy zmienić i szerzej pisać o regionalnych zwyczajach, obrzędach, towarzyszącej temu muzyce a także zamieszczać współczesne opracowania tej muzyki. Drugi temat wiodący to taniec i muzyka dawna. Formy i gatunki te rozwinęły się w ruchu amatorskim w dużej mierze za sprawą powołanego ponad trzydzieści lat temu Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołów Muzyki Dawnej „Schola Cantorum” w Kaliszu. Organizatorów i uczestników innych festiwali muzycznych przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, zarówno tych o wieloletniej tradycji jak i nowo powstających, mających zasięg ogólnopolski i lokalny, prosimy o przesyłanie relacji z ich przebiegu.

 

Mirosław Grusiewicz


1.2009

           

W Redakcji, od pewnego czasu, jesteśmy pochłonięci organizacją konferencji metodycznej, która odbędzie się w połowie kwietnia w Nałęczowie. Dla nas jest to nowe wyzwanie. Podejmujemy je pełni optymizmu, przekonani o potrzebie i zasadności tego typu spotkań Chcemy być wyrazicielami Państwa myśli i opinii, służyć wsparciem i pomocą, a także inspirować do podejmowania różnorodnych inicjatyw na rzecz szeroko rozumianej edukacjimuzycznej oraz, co wydaje nam się szczególnie ważne, być jednym z elementów integrujących nasze środowisko. Tym celom ma służyć planowana konferencja. Poza merytorycznym wymiarem, spotkanie traktujemy jako okazję do wyartykułowania wspólnych problemów. Podobnie chyba jak w przypadku tysięcy nauczycieli w Polsce, naszą codziennością stała się konfrontacja pasji i poczucia misji – z merkantylną˛ rzeczywistością, przekonywanie różnych osób i instytucji o potrzebie edukacji muzycznej i uzasadnianie celowości podejmowanych projektów. Na wzór amerykańskiego marketingu, opisywanego przez M. Białasa, potrzebujemy systemowego wsparcia instytucji i organizacji samorządowych, społecznych i prywatnych. Póki takiego nie mamy, pozostaje nam własna inicjatywa. Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi konferencji, które znajdziecie Państwo wewnątrz numeru oraz na naszych stronach internetowych. Bardzo serdecznie zapraszamy do Nałęczowa.

           

Zawartość niniejszego numeru zdominowała druga część scenariuszy zajęć muzycznych dla edukacji wczesnoszkolnej będących autorskim projektem G. Enzinger i B. Raszke. Dość szczególny jest tym razem dodatek muzyczny, zawiera nastrojowe pieśni dla najmłodszych dzieci – kołysanki skomponowane przez byłe już studentki kierunku rytmika Akademii Muzycznej w Katowicach.

 

Mirosław Grusiewicz