SNM

Zapraszamy na IV Ogólnopolską Konferencję Metodyczną Nauczycieli Muzyki 2012-02-16

Po raz kolejny zapraszamy nauczycieli muzyki na konferencję, która co roku gromadzi pedagogów-pasjonatów, pozwala na wymianę doświadczeń, dostarcza inspiracji. Tegoroczna, IV Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki, odbędzie się w dniach 20–21 kwietnia 2012 roku w Hotelu nad Jeziorem Białym w Skorzęcinie.więcej »

Dyplom2012-02-01

Dotarł do nas dyplom od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowegowięcej »

Film z Ryni2011-06-23

Zapraszamy do obejrzenia filmu z III Ogólnopolskiej Konferencji Metodycznej Nauczycieli Muzyki, Rynia, 8-9 kwietnia 2011 r. więcej »

zobacz wszystkie aktualności

Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać aktualności

Wychowanie Muzyczne » Słowa wstępne

Słowa wstępne

4.2011

            Parę miesięcy temu miało miejsce wielkie wydarzenie dla świata polskiej kultury muzycznej – z inicjatywy Instytutu Muzyki i Tańca odbyła się I Konwencja Muzyki Polskiej. Do Warszawy zjechali najwybitniejsi twórcy, przedstawiciele nauki, mediów, instytucji muzycznych i organizacji pozarządowych. Przez trzy dni w 15 zespołach problemowych – jeden z nich to „Profesjonalna i powszechna edukacja muzyczna wobec nowych wyzwań” – dyskutowano o ważnych sprawach, kreślono nowe wizje i koncepcje strategiczne, przygotowano 368 stronicowy Raport o stanie muzyki polskiej.

            Całe przedsięwzięcie było z pewnością ważne i cenne, niemniej po lekturze raportu i sprawozdań z obrad nasuwają się niezbyt optymistyczne wnioski. I to nie dlatego nawet, że konwencja ujawniła fatalny stan polskiej kultury i edukacji muzycznej, ale przede wszystkich obnażyła naszą bezsilność i bezradność – ile można postulować, aby muzyki w całym cyklu kształcenia uczyli wyłącznie nauczyciele specjaliści?

            W dyskusjach wiele miejsca poświęcono „niesatysfakcjonującej, nieposiadającej elementów kreatywności” nowej podstawie programowej, jak też „konieczności opracowania nowych strategii rozwoju sektorów edukacyjnych”, „potrzebie stworzenia infrastruktury prawnej normującej warunki współpracy poszczególnych sektorów edukacji”, „konieczności wspierania autonomii poszczególnych obszarów edukacji muzycznej”. Wiele istotnych kwestii podniesiono i na pewno poszukiwanie źródeł niepowodzeń oraz projektowanie nowych koncepcji, strategii rozwoju ma sens. Ale... czy naprawdę największą i najpilniejszą potrzebą jest tworzenie nowych podstaw programowych, standardów, raportów, zakładanie nowych instytutów państwowych, tworzenie całkiem nowych ram prawnych i organizacyjnych dla edukacji?

            Roztaczanie nowych wizji edukacji muzycznej w sytuacji, gdy proste i oczywiste postulaty nie są realizowane od wielu lat, wygląda trochę jak spektakl teatralny. Może zamiast tego należałoby stworzyć normalne warunki pracy nauczycielom i po prostu im zaufać?

Mirosław Grusiewicz


3.2011

            W 1968 r. w Poznaniu powstał Młodzieżowy Ruch Miłośników Muzyki Pro Sinfonika. Tę wyjątkową organizację założył i kierował nią aż do dnia swojej śmierci – 29 kwietnia bieżącego roku – Alojzy Andrzej Łuczak. Historia Pro Sinfoniki pokazuje nam, jak wiele dobrego może dokonać jeden charyzmatyczny człowiek. Długo można by było się zastanawiać, w czym tkwi fenomen tego ruchu i w jaki sposób udało się A. A. Łuczakowi – mimo różnych, nie zawsze sprzyjających warunków – zrzeszyć ponad 300 tys. dzieci i młodzieży, organizować dla nich setki koncertów rocznie, niezliczonych spotkań z muzyką i o muzyce, warsztatów, festiwali, festynów, wydawać książki i broszury uprzystępniające sztukę muzyczną, współorganizować chóry i orkiestry. Osobiście myślę, że to wynik niezłomności, konsekwencji, olbrzymiej pracowitości tego człowieka, który w muzyce dostrzegł niezwykłe wartości wychowawcze i nadrzędnym celem swego życia uczynił rozwijanie kultury muzycznej wśród naszego społeczeństwa.

            Swoimi działaniami wypełniał luki edukacji szkolnej – w jednej z ostatnich swoich książek pisał: „Wiemy dobrze, że w coraz mniejszym stopniu szkoła ogarnia całe bogactwo osobowości swych wychowanków. Nie ogarniają jej również i inne historycznie ukształtowane instytucje wychowawcze. Podejmowane w praktyce przedsięwzięcia petryfikacji istniejących instytucji wychowawczych zmierzają, jak się zdaje, bardziej do przygotowania wychowanków do pełnienia przez nich określonych ról społecznych i zawodowych niż do ukształtowania bogatych osobowości otwartych na doznania artystyczne”. Uważał, że Pro Sinfonica „stanowi interesującą próbę przezwyciężenia trudności, wobec których dotychczas znane instytucje wychowawcze często są bezradne. [...] Spełnia rolę przewodnią w okresie pierwszych samodzielnych konfrontacji z wartościami współczesnej kultury, który dla całej drogi życiowej jest szczególnie bogaty w doświadczenia i ustalania kształtu osobistego stylu życia”.

            Trudno wyliczyć wszystkie zasługi niedawno zmarłego Alojzego Andrzeja Łuczaka, Pro Sinfonika jest jednak bez wątpienia największą z nich. Ten ruch – cieszący się światową renomą, wyjątkowy i niepowtarzalny w świecie – to bowiem nie tylko historia polskiej edukacji, opisywana w książkach, ale także wciąż aktywny i szeroko otwarty na współpracę element naszej kulturalnej współczesności.

Mirosław Grusiewicz


2.2011

            Tegoroczne dotacje na ogólnopolskie czasopisma kulturalne zostały rozdane. Beneficjenci się cieszą; a ci, którzy nie znaleźli uznania w oczach MKiDN, cieszą się mniej. Obserwatorzy dostrzegają natomiast szereg problemów, jakie odsłonił sposób przyznawania wsparcia. Nie milkną dyskusje zarówno na temat celowości tego typu działań, funkcjonujących procedur, w tym uznaniowości i niejasnych kryteriów oceniania czasopism, jak i szerzej – na temat polityki kulturalnej państwa.

            Najwięcej emocji i kontrowersji wzbudziło zakwalifikowanie do grupy czasopism kulturalnych tytułów społecznych i społeczno-politycznych, takich jak „Krytyka Polityczna”, „Fronda”, „Przegląd Polityczny”, „Tygodnik Powszechny”, „Więź”, „Znak” i przyznanie właśnie im najwyższych dotacji. Przez wiele tygodni dziennikarze i politycy dyskutowali, czy aby na pewno dotacje na kulturę zostały sprawiedliwie rozdzielone na poszczególne opcje polityczne i światopoglądowe. W ten oto sposób – między innymi na skutek braku czytelnej wizji polityki kulturalnej – kultura zrobiła się nam bardzo polityczna.

            Niestety, tym razem nie zdobyły uznania w oczach ekspertów czasopisma zajmujące się sztuką oraz edukacją kulturalną i estetyczną. W ministerialnym wykazie pozytywnie rozpatrzonych wniosków sztukę reprezentuje kilka czasopism literackich oraz „Pamiętnik Teatralny” i „Kino”, nie ma w nim natomiast żadnego tytułu z branży muzycznej i muzyczno-edukacyjnej, choć o dotację ubiegało się kilka, m.in.: „Wychowanie Muzyczne”, „Jazz Forum”, „Twój Blues”, „Glissando”, „Gadki z Chatki”, „Beethoven Magazine”. Dla nas brak dotacji oznacza brak koloru w środku numeru. Problem niewątpliwie niewielki, zdecydowanie większym jest fakt, że edukacja muzyczna milionów dzieci i młodzieży w kraju w centrum Europy pozostaje problemem niszowym, okazjonalnie tylko wywoływanym przez spory polityczne.

            W oczekiwaniu na lepsze czasy pozostaje nam robić swoje, a tymczasem za Igorem Janke można by westchnąć z żalem: „Ekscytujemy się tym, czy kasę dostają takie instytucje jak «Krytyka Polityczna» czy «Fronda», ale zapominamy o takich wydawnictwach jak «Wychowanie Muzyczne», czy «Scena», za którymi nikt się nie wstawi, a które spełniają bardzo ważną rolę”.

Mirosław Grusiewicz


1.2011

            Szkolnictwo wyższe stoi w przededniu dość istotnych zmian. To dobra okazja, by wspomnieć o inicjatywie Zespołu Ekspertów Polskiej Rady Muzycznej dotyczącej utworzenia nowego, nowoczesnego, w pełni odpowiadającego na zapotrzebowanie społeczne kierunku kształcącego nauczycieli muzyki dla potrzeb powszechnej edukacji muzycznej. I w sumie pozytywie i optymistycznie odbierałbym tę inicjatywę – konkurencja w zakresie edukacji jest potrzebna – gdyby nie leżące u jej podstaw przeświadczenie pomysłodawców, że obecny kierunek edukacji artystycznej w zakresie sztuki muzycznej – mimo podejmowanych pewnych prób jego modyfikacji – przeżył się, a aktualne uwarunkowania systemowe, organizacyjne i kadrowe nie pozwalają na jego głębsze przemiany. Czy rzeczywiście ten obszar edukacyjny wygląda aż tak źle?

            Bez wątpienia podstawowym i niezmiennym od lat mankamentem kierunku pozostaje zbyt słabe zorientowanie kształcenia na zagadnienia edukacji muzycznej w szkole powszechnej, niedostosowanie jego treści do potrzeb szkoły oraz innych ośrodków i instytucji kulturalno-oświatowych. Wciąż nacisk kładzie się przede wszystkim na wyszkolenie „klasycznego” muzyka, a studenci w zdecydowanej większości uczą się tego samego co uczniowie średnich szkół muzycznych i adepci innych kierunków muzycznych. Bogata oferta specjalności wydaje się więc trochę iluzoryczna.

            Problem na pewno istnieje. I wcale niełatwo znaleźć jego rozwiązanie, gdy znaczna część muzyków związanych z uczelniami wyższymi nie dostrzega konieczności wprowadzania jakichkolwiek zmian. W odpowiedzi na podnoszone wątpliwości najczęściej można usłyszeć prawie dosłowne cytaty z Edukacji jaskiniowców H. Benjamina:„Gdybyś sam miał jakieś wykształcenie, wiedziałbyś, że kwintesencją prawdziwej edukacji jest jej ponadczasowość. […] Musisz wiedzieć, że istnieją prawdy wieczne i jedną z nich jest jaskiniowy program nauczania!”

            Nie jest jednak prawdą, że wszystko źle funkcjonuje, a mury uczelni wyższych opuszczają wyłącznie nieodpowiednio przygotowani do pracy nauczyciele. Wiele ciekawych rozwiązań praktykuje się na różnych uczelniach. Wielokrotnie miałem okazję o tym się przekonać będąc w Akademii Muzycznej w Katowicach a ostatnio w Akademii Muzycznej Gdańsku. I wierzę głęboko, że wraz z reformą szkolnictwa wyższego w całości kierunek edukacji muzycznej pozytywnie się zmieni.

Mirosław Grusiewicz


5.2010

            Rok Chopinowski powoli przechodzi do historii. Rozgrywał się on na wielu płaszczyznach, miał kilka faz i kilka mocnych akcentów – spektakularnych wydarzeń. Wiosnę zdominowało otwarcie muzeum w Pałacu Ostrogskich w Warszawie oraz Domu Urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli. Lato obfitowało przede wszystkim w festiwale i imprezy muzyczne: Międzynarodowy Festiwal Muzyczny Chopin i jego Europa, Chopin 2010 na Mazowszu, Zatańczmy Chopina, Szalone Dni Muzyki Chopin Open. Jesienną, centralną imprezą był oczywiście Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Nietuzinkowym wydarzeniom towarzyszyły dyskusje i spory, chociażby o wystrój i kształt Żelazowej Woli, transmisje telewizyjne z konkursu chopinowskiego, poziom pianistyczny jego uczestników czy decyzje jurorów.

            Na pewno nie wszystkie imprezy można uznać za sukces, nie wszystkie spełniły oczekiwania organizatorów. Rozczarowaniem był niewątpliwie Międzynarodowy Konkurs Wiedzy o Fryderyku Chopinie. Szumnie zapowiadany, tłumaczony na 10 języków, planowany w katowickim Spodku na wzór Ogólnopolskich Dyktand, organizowany przez wiele renomowanych instytucji, wspierany przez ogólnopolskie media, zgromadził – jak podała katowicka TVP – 23 zawodników.

            W naszym czasopiśmie wielokrotnie podkreślaliśmy – co wydaje się oczywiste – znaczenie Roku Chopinowskiego dla edukacji, opisywaliśmy ogólnopolskie oraz lokalne przedsięwzięcia i projekty, nowe książki edukacyjne, programy i płyty multimedialne. Warto jednak na zakończenie tego jubileuszu zwrócić uwagę na jeszcze dwa jego aspekty, o których mniej pisaliśmy. Pierwszy to promocja Chopina na świecie, intensywnie prowadzona przez Biuro Obchodów Chopin 2010. Drugi – próba zmiany wizerunku kompozytora, ukazania go jako osoby bardziej nam współczesnej i aktualnej; jako człowieka sukcesu, dobrze wykształconego, światłego Europejczyka. Jakie będą rezultaty tych działań? Czy przełożą się one na zmianę zakorzenionych stereotypów i czy przyczynią się do trwalszego zainteresowania muzyką Chopina? Czas pokaże.

Mirosław Grusiewicz


4.2010

           Obecny tytuł czasopisma – „Wychowanie Muzyczne w Szkole” – towarzyszy nam od przeszło 43 lat. W 1967 r. ówczesna redakcja zmianę tytułu „Śpiew w szkole” na obecny, tłumaczyła chęcią dostosowania nazwy periodyku do nazwy przedmiotu szkolnego. Od tamtego czasu określenie wychowanie muzyczne zyskało jednak nowe wymiary, stało się przede wszystkim synonimem powszechnej edukacji muzycznej realizowanej w różnych obszarach i odwołującej się do różnych tradycji i nurtów edukacji estetycznej i kulturalnej.

            Od przyszłego roku zmieniamy nazwę naszego czasopisma, będzie ono nosiło tytuł „Wychowanie Muzyczne”. Nie jest to tylko zabieg kosmetyczny. Chcemy szerzej otworzyć się na problemy edukacji muzycznej realizowanej poza szkołą, zarówno tej formalnej związanej z działalnością domów kultury, instytucji i organizacji pozarządowych, jak i nieformalnej, incydentalnej podejmowanej samorzutnie przez zainteresowane osoby. Na edukację muzyczną należy bowiem spoglądać z szerszej perspektywy. W praktyce zamykanie się w wybranych obszarach pozbawia nas właściwej siły oddziaływania, w teorii wypacza obraz i opis sytuacji. Sporo ciekawego dzieje się w rozgrywanej na wielu płaszczyznach pozaszkolnej edukacji muzycznej i chcemy o tym informować, chcemy inspirować do podejmowania wspólnych przedsięwzięć wychodzących poza sztywne ramy instytucji.

            Obecnie, po zaprzestaniu wydawania przez PZChiO czasopisma „Życie Muzyczne”, wcześniejszej, nieudanej próbie reaktywacji „Poradnika Muzycznego”, nie wspominając o „Kwartalniku ISME”, który nie ukazuje się już od szeregu lat – pozostajemy jedynym ogólnopolskim periodykiem zajmującym się szeroko rozumianą powszechną edukacją muzyczną. Z jednej strony można powiedzieć – w gospodarce rynkowej upadłość jest czymś zupełnie naturalnym. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że i nasza egzystencja zależy od tego czy będziemy Państwu potrzebni i atrakcyjni, czy zyskamy wiernych czytelników. Z drugiej strony niepokojące jest to, że na miejsce wycofanych z rynku tytułów nie powstają nowe czasopisma muzyczno-pedagogiczne.

Mirosław Grusiewicz


3.2010

            W ostatnich dniach uwagę naszą przykuło wydarzenie, które znacznie wykracza poza fenomen czysto artystyczny. Młodzieżowa Orkiestra im. Simóna Bolivara z Wenezueli, pod batutą Gustavo Dudamela, wystąpiła 20 czerwca w sali Opery Narodowej. Za sprawą koncertu głośno zrobiło się o rewelacyjnym wenezuelskim systemie wychowania muzycznego El Sistema. Przytaczane w prasie dane brzmią imponująco; aż trudno uwierzyć, że w Wenezueli działają 102 orkiestry młodzieżowe, 55 dziecięcych (ok. 100 000 uczniów), a 180 ośrodków bezpłatnie uczy gry na klasycznych instrumentach, z czego korzysta ok. 350 000 dzieci i młodzieży.

            W tym kontekście Polska prezentuje się jak kopciuszek. Rodzimy poziom edukacji muzycznej pozostawia wiele do życzenia. Powoli cichną wielkie dyskursy i spory, przebrzmiewają ożywione debaty wokół muzyki w szkole i sytuacji nauczycieli muzyki. Reforma programowa zamknęła pewne tematy.

            Dotychczasowa niewielka skuteczność naszych środowisk opiniotwórczych nie zachęca do podejmowania kolejnych starań o zmiany systemowe. Nie potrafimy przekonać, że problem powszechnej edukacji muzycznej jest ważny, a i rozbieżności w ocenie obecnej sytuacji wśród uczestników dyskusji są na tyle duże, że trudno o wspólne wypracowanie nowych rozwiązań. Z jednej strony słychać głosy decydentów o „przywróceniu normalności”, „skuteczności podjętych działań i rozwiązań”, a z drugiej – środowiska akademickiego, które mówi o „stanie ostrej niewydolności”, „kryzysie”, „zapaści”.

            Co na to sami nauczyciele? W tym numerze właśnie im pośrednio oddajemy głos, prezentując wyrażane w ankietach opinie na temat wprowadzonych reform i sytuacji muzyki w szkole.

            A żeby nie dać się przytłoczyć szarej rzeczywistości, w dalszym ciągu obracamy się w kręgu Chopina, który niezmiennie króluje w pozaszkolnym życiu muzycznym oraz edukacji i skupia na sobie uwagę różnych instytutów, stowarzyszeń, fundacji, centrów kultury, coraz mocniej zagospodarowujących przestrzeń edukacji muzycznej.

Mirosław Grusiewicz


2.2010

            Za nami kilka ważnych wydarzeń. 9-10 kwietnia odbyła się w Kazimierzu Dolnym II Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki, zakończyliśmy też konkurs

związany z postacią F. Chopina Kompozytor sercu najbliższy. W kronikach możemy odnotować kolejne sukcesy – „udział wzięło..., swoją obecnością zaszczycili...”.

            Patrząc przez pryzmat tego typu inicjatyw, również tych bardziej rozbudowanych, o pewnych już tradycjach, można dojść do przekonania, że dobrze się dzieje w powszechnej

edukacji muzycznej. Osobiście traktowałbym to jednak jako jaśniejsze punkty na szarej mapie. Podobne przedsięwzięcia są cenne i potrzebne, ale nie rozwiązują problemu. Choć

imponująca wydaje się liczba 370 szkół, które w zeszłym roku brały udział w programie Śpiewająca Polska – chyba najbardziej udanym przedsięwzięciu ostatnich lat – to mniej

optymistycznie zabrzmi informacja, że to zaledwie 0,8% wszystkich szkół w Polsce.

            Obserwując edukację muzyczną, mam nieodparte wrażenie, że jako nauczyciele przyzwyczailiśmy się do pewnego stanu rzeczy, zaadaptowaliśmy się do sytuacji i poniekąd zaakceptowaliśmy mizerność tego kształcenia. Nie widać w środowiskach lokalnych współpracy między nauczycielami i instytucjami, a ona właśnie mogłaby stworzyć nowe możliwości lepszego zagospodarowania przestrzeni, którą mamy.

            Pewne nadzieje wiążę z bieżącym Rokiem Chopinowskim, który sprawił, że wiele instytucji dostrzegło problem edukacji muzycznej, a co ważniejsze – zaczęły one ze sobą współpracować. Wymiernym tego efektem są dziesiątki nowych materiałów edukacyjnych – płyt, programów multimedialnych, filmów, gier dydaktycznych, książek – w zdecydowanej większości rzeczy o interesującej treści i ciekawej formie. Zdumienie mogą budzić także setki realizowanych ogólnopolskich oraz lokalnych projektów związanych z Chopinem. Może jednak rok 2010 będzie przełomowy dla edukacji muzycznej?

Mirosław Grusiewicz


1.2010

            Żyjemy w świecie, który przytłacza nas nadmiarem informacji. Z szumu medialnego trudno wyłowić to, co naprawdę ważne, tym bardziej, że specjaliści od komercji dbają, aby niektóre przekazy były po wielokroć powtarzane. Stąd też coraz większego znaczenia nabierają doraźne projekty i programy, które mają zwrócić uwagę na rzeczy najistotniejsze. Ministerstwo Edukacji Narodowej co pewien czas ogłasza nowe akcje, które wyznaczają kierunki aktywności oświatowej. Dotychczas działalność szkoły skupiała się wokół takich haseł jak „Zero tolerancji dla przemocy w szkole” czy „Bezpieczna i przyjazna szkoła”. Obecnie motywem przewodnim w edukacji jest „Radosna szkoła” oraz „Rok historii najnowszej”.

            W podobny sposób naszą uwagę mają ukierunkować ustanawiane przez organizacje rządowe i międzynarodowe obchody rocznic wielkich wydarzeń. O ile ubiegły rok w Polsce zdominowały wspomnienia wydarzeń politycznych i historycznych, to bieżący – głównie za sprawą 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina – należy do muzyki. Dzięki setkom różnorodnych inicjatyw ten wielki kompozytor ma szansę dotrzeć do serc i myśli wielu ludzi.

            Czy muzyka Chopina zdominuje przestrzeń publiczną? Być może nie, ale rocznica z pewnością pozostawi po sobie nowe, trwałe elementy kultury, wzbogaci nas o kolejne nagrania, książki, filmy, programy multimedialne, rysunki, plakaty, które na stałe wejdą w obieg i wpłyną na recepcję Chopina i jego dzieła.

            Rok Chopinowski zobowiązuje, a więc i nasze czasopismo będzie obfitować w prezentowane w różnych działach tematy związane z tym twórcą. Nie boimy się ich nadmiaru. Szkoła powinna eksponować to, co najistotniejsze, a w polskiej edukacji muzycznej czołowe miejsce należy się Chopinowi.

Mirosław Grusiewicz


5.2009

            Rok 2009 dla Redakcji czasopisma był wyjątkowo trudny. Upłynął na nieustannych sporach i dyskusjach dotyczących naszej przyszłości z wydawcą, z władzami Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Rozważane były zarówno opcje dalszego funkcjonowania w strukturach Uniwersytetu, wyprowadzenia tytułu, jak i jego całkowitej likwidacji. Finałem tych rozmów było podpisanie pod koniec listopada 2009 r. umowy, na mocy której wszelkie prawa i zobowiązania wobec czasopisma począwszy od przyszłego numeru przejmuje niedawno powstałe Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki.

            Z dużą nadzieją patrzymy w przyszłość. Czasopismo od przyszłego roku formalnie staje się własnością środowiska nauczycieli muzyki. To Państwo, członkowie Stowarzyszenia Nauczycieli Muzyki wspólnie z Radą Redakcyjną będziecie decydować o jego losie, składzie redakcji, profilu czasopisma. Z pełną ufnością czasopismo oddajemy w Państwa ręce.

            Przejęcie uznanego o wieloletniej tradycji tytułu przez stowarzyszenie jest dużą odpowiedzialnością i zobowiązaniem, ale i stwarza możliwości lepszego kontaktu, dialogu i integracji środowiska osób zainteresowanych edukacją muzyczną i wierzę, że w perspektywie kilku-kilkunastu lat to rozwiązanie przyczyni się zarówno do rozwoju czasopisma jak również do poprawy edukacji muzycznej w Polsce. Jestem przekonany, że razem jesteśmy w stanie wiele pożądanych rzeczy dokonać. W czasopiśmie nadal chcemy promować wartościowe pomysły i rozwiązania, pokazywać pozytywne przykłady, służyć radą i pomocą, inspirować do podejmowania kreatywnych działań w zakresie edukacji muzycznej, jak również nakłaniać do refleksji.

            Życząc nam wszystkim lepszego 2010 roku, pragnę gorąco przeprosić autorów i czytelników za tegoroczne „chochliki” drukarskie, będące w zasadzie naszymi ludzkimi niedoskonałościami, ale jak kiedyś powiedział George Bernard Shaw „żywa niedoskonałość jest lepsza niż martwe arcydzieła...”

Mirosław Grusiewicz


4.2009

            Obchody dwusetnej rocznicy urodzin F. Chopina, która przypada w przyszłym roku, zapowiadają się imponująco. Obok od szeregu lat planowanych i realizowanych remontów i modernizacji muzeów oraz miejsc pamięci, nadzwyczajnych koncertów, wielkich uroczystości organizowanych przez krajowe i międzynarodowe komitety pod patronatem Prezydenta i Premiera RP, szereg instytucji włącza się ze swoimi inicjatywami. My również chcemy godnie i odpowiednio do naszej misji uczcić pamięć najwybitniejszego polskiego muzycznego twórcy. Przy partnerskim współudziale licznych, renomowanych instytucji związanych z edukacją i kulturą organizujemy konkurs dla uczniów i nauczycieli Kompozytor sercu najbliższy, którego głównym celem jest popularyzowanie życia i twórczości F. Chopina. O szczegółach konkursu można przeczytać na stronie 73 niniejszego numeru oraz na www.wychmuz.pl. Serdecznie zapraszamy do wzięcia w nim udziału.

            W połowie października zostało zarejestrowane w Sądzie Rejonowym w Lublinie Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie stanie się ono prężną i liczącą się w kraju instytucją, całkowicie niezależną i samorządną, działającą na rzecz powszechnej edukacji muzycznej i nauczycieli muzyki, wspierającą różne inicjatywy prywatne, społeczne i państwowe, kreującą nowe kierunki edukacji muzycznej.

            Do czasu uzyskania pełnej zdolności organizacyjnej, w miarę swoich sił, obiecujemy stowarzyszenie wspierać. Krótką relację ze spotkania założycielskiego oraz informacje o celach strategicznych, zamierzeniach stowarzyszenia oraz warunkach członkostwa zamieszczamy w bieżącym numerze. Statut stowarzyszenia zamieszczamy na naszych stronach internetowych.

Mirosław Grusiewicz


3.2011

            Przeglądając „wstępniaki” z ostatnich lat, zauważyłem, że chętnie w nich piszę o naszych zamierzeniach i planach, i jak do tej pory wszystkie udaje nam się realizować. Konsekwentnie i tym razem zacznę od tego, co niebawem powinno stać się faktem. Otóż, z naszej inicjatywy zespół składający się z siedemnastu osób ─głównie nauczycieli i metodyków ─ powołuje do życia Stowarzyszenie Nauczycieli Muzyki, którego głównym celem ma być wspomaganie i propagowanie działań wspierających powszechną edukację muzyczną i nauczycieli muzyki. Stosowne dokumenty są już złożone w sądzie i czekamy na rejestrację. Szerzej na ten temat napiszemy już wkrótce, a o samej działalności stowarzyszenia na pewno stale będziemy informować.

            W bieżącym numerze, zgodnie z obietnicą, wracamy do konferencji w Nałęczowie i zamieszczamy relację z jej przebiegu oraz kilka Państwa opinii, za które dziękujemy. Własne spojrzenie na konferencję, bogato ilustrowane zdjęciami, zamieszczamy na naszej stronie internetowej.

            W tym wydaniu „Wychowania Muzycznego w Szkole” pragnę zwrócić szczególną uwagę na dwa teksty z działu Z podstaw edukacji muzycznej ─Krystyny Ferenz Istota edukacji kulturalnej. Szczególny sens edukacji artystycznej oraz Zofii Konaszkiewicz Standardy edukacji muzycznej koniecznością naszych czasów. Stanowią one fragmenty niedawno opublikowanych Standardów edukacji kulturalnej. Jestto dokument w formie książkowej do konsultacji środowiskowych ─najnowszy efekt pracy Zespołu Ekspertów ds. Muzyki w Szkolnictwie Polskiej Rady Muzycznej. Wstępna wersja skupia się na artystycznych działaniach edukacyjnych w szkole powszechnej, ale ambicją autorów jest wypracowanie nowego, szeroko pojętego modelu edukacji kulturalnej w Polsce, obejmującego również, a może i przede wszystkim, obszary działań pozaszkolnych. Wypada nam życzyć sukcesu pomysłodawcom i autorom przedsięwzięcia.

Mirosław Grusiewicz


2.2009

Ogólnopolska Konferencja Metodyczna Nauczycieli Muzyki w Nałęczowie przeszła już do historii. Za wcześnie jest, aby dokonać jej głębszego podsumowania ─ uczynimy to w następnym numerze. A zanim oddamy głos uczestnikom ─na gorąco garść refleksji od organizatorów.

            Najmilej zaskoczył nas fakt, że do Nałęczowa przyjechało aż tylu (ponad 130) aktywnych, zainteresowanych problematyką konferencji nauczycieli. W przeciwieństwie do spotkań naukowych, w których głównie eksponowane są różnice pomiędzy poglądami uczestników i formułowane górnolotne wnioski, konferencję w Nałęczowie zdominował nurt twórczych poszukiwań tego, co łączy i jest do zrobienia tu i teraz.

            Konferencja zaburzyła naszą redakcyjną małą stabilizację nie tylko przez fakt naszego włączenia się w wir spraw organizacyjnych, ale i przez dziesiątki zgłaszanych pomysłów
i postulatów pod adresem czasopisma oraz wspólnych działań, projektów związanych z edukacją muzyczną i sprawami nauczycielskimi. Na pewno nie pozostawimy tego bez echa.

            A w bieżącym numerze proponujemy iście wiosenny klimat ─ „w marcu jak w garncu”i „kwiecień plecień...”, ─czyli wiele różnych problemów. Jednym z dominujących  jest tradycyjna obrzędowość, w tym wiosenne kolędowanie i konopielki. Problematyka dawnej kultury ludowej na łamach czasopisma od wielu lat była dość skromnie reprezentowana. To chcielibyśmy zmienić i szerzej pisać o regionalnych zwyczajach, obrzędach, towarzyszącej temu muzyce a także zamieszczać współczesne opracowania tej muzyki. Drugi temat wiodący to taniec i muzyka dawna. Formy i gatunki te rozwinęły się w ruchu amatorskim w dużej mierze za sprawą powołanego ponad trzydzieści lat temu Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołów Muzyki Dawnej „Schola Cantorum” w Kaliszu. Organizatorów i uczestników innych festiwali muzycznych przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, zarówno tych o wieloletniej tradycji jak i nowo powstających, mających zasięg ogólnopolski i lokalny, prosimy o przesyłanie relacji z ich przebiegu.

Mirosław Grusiewicz


1.2009

            W Redakcji, od pewnego czasu, jesteśmy pochłonięci organizacją konferencji metodycznej, która odbędzie się w połowie kwietnia w Nałęczowie. Dla nas jest to nowe wyzwanie. Podejmujemy je pełni optymizmu, przekonani o potrzebie i zasadności tego typu spotkań Chcemy być wyrazicielami Państwa myśli i opinii, służyć wsparciem i pomocą, a także inspirować do podejmowania różnorodnych inicjatyw na rzecz szeroko rozumianej edukacjimuzycznej oraz, co wydaje nam się szczególnie ważne, być jednym z elementów integrujących nasze środowisko. Tym celom ma służyć planowana konferencja. Poza merytorycznym wymiarem, spotkanie traktujemy jako okazję do wyartykułowania wspólnych problemów. Podobnie chyba jak w przypadku tysięcy nauczycieli w Polsce, naszą codziennością stała się konfrontacja pasji i poczucia misji – z merkantylną˛ rzeczywistością, przekonywanie różnych osób i instytucji o potrzebie edukacji muzycznej i uzasadnianie celowości podejmowanych projektów. Na wzór amerykańskiego marketingu, opisywanego przez M. Białasa, potrzebujemy systemowego wsparcia instytucji i organizacji samorządowych, społecznych i prywatnych. Póki takiego nie mamy, pozostaje nam własna inicjatywa. Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi konferencji, które znajdziecie Państwo wewnątrz numeru oraz na naszych stronach internetowych. Bardzo serdecznie zapraszamy do Nałęczowa.

            Zawartość niniejszego numeru zdominowała druga część scenariuszy zajęć muzycznych dla edukacji wczesnoszkolnej będących autorskim projektem G. Enzinger i B. Raszke. Dość szczególny jest tym razem dodatek muzyczny, zawiera nastrojowe pieśni dla najmłodszych dzieci – kołysanki skomponowane przez byłe już studentki kierunku rytmika Akademii Muzycznej w Katowicach.

Mirosław Grusiewicz