SNM

Zmarła Ewa Hoffman-Lipska2019-03-27

więcej »

Zapraszamy do naszej nowej księgarni − Księgarnia iNuty2018-09-13

więcej »

Startuje Ogólnopolski Program Pracownia Muzyczna Casio2018-08-28

więcej »

zobacz wszystkie aktualności

Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać aktualności

Wychowanie Muzyczne » Konkursy » Nagrodzone prace literackie

Nagrodzone prace literackie

 

Bartek Otocki - Szkoła Podstawowa w Daszewicach, kl. VI

 

Podarunki Fryderyka

 

– Dziś Siostryllom posyłam mazurka,

Tego, co Jan w skrzypcach tu przywiózł.

Niechaj tańczą warszawskie podwórka,

Gdy list dojdzie – z nutową przesyłką.

 

Zakołuje sukienka Ludwiki,

Izabeli już furkoczą wstążki;

Tylko kto jedwabne buciki

Do Emilki zawiezie na Powązki?

 

Wiatr tam gada nocami z puszczykiem,

Przysiadając na szarym pomniku.

– Jemu podam i Preludium z deszczykiem,

Niech zaszumi jej – jak w Botaniku.

 

– A Warszawie, a Polsce, cóż dam?

Polonezy, etiudy, scherza,

Każdy ton ich niech będzie ten sam,

Jaki zrodził się w moim sercu.

 

– Lecz własnością świata – dzieła Twoje,

– Więc Ojczyźnie z syna wdzięcznością,

Dam swe serce – bo jest tylko moje,

Niech jak biło dla Niej – tak bije – na wieki

                                            – z miłością!

 


Karol Bogusz - Szkoła Podstawowa nr 43 w Lublinie

 

Ukojony muzyką Chopina

Patrzę w ciemność rozlaną za oknem

Zamykam oczy...

Czuję rosę na trawie

Zapach łąk

Maki czerwienieją się w zbożu

Nad stawem stara wierzba

Bocian trzepocze skrzydłami

Otwieram oczy...

Za oknem miasto i świateł blask

Gdzieś głośna gra muzyka

To nie mój świat, tu obco tak

Wracam do Fryderyka...


Julia Bieś - Zespół Szkół nr 2 w Brześciu Kujawskim, kl. IV

 

Podziękowanie

 

Kochany panie Chopinie

Jesteś memu sercu najbliższy

Że kochałeś muzykę i ojczyznę

 

Dziś tym krótkim wierszem

Chcę podziękować ci,

Że spędzałeś wakacje

Na kujawskiej wsi

 

We Francji – no cóż

Tęskniłeś za makami

Za łanami zbóż,

Za siostrami, rodzicami

I polskimi kolegami.

 

Ja dziś myślę, że

Nie brakuje Ci niczego w niebie.

 

A nam dziś

Bardzo brakuje Ciebie.

 


Krzysztof Lipiński - Szkoła Podstawowa nr 28 im. Synów Pułku Ziemi Lubelskiej w Lublinie, kl. 5

 

Zima z Fryderykiem

 

Za oknem – zawierucha.

Wciąż pada gęsty, biały śnieg.

W kominku – złote ognia języki

tańczą żwawo, w rytm muzyki.

Mój dom? Ciepły, przytulny, milutki.

Patrzę na ogień i słucham uważnie.

O! widzę cień!

Na polu, po zaspach, ktoś idzie samiutki!

Czy w noc tak mroźną on nie zamarznie?

 


Natalia Górska  - Gimnazjum nr 1 w Józefowie, kl. 3

 

Polonez A- dur

 

zawieszenie

świat zastygł w oczekiwaniu

artysta

układa dłonie na klawiszach

 

popłynęła

melodia bólu, nuty tęsknoty,

rytm rozpaczy

usłyszeli

bicie serca tej

nad którą zamknęła się mapa

świat zatrzymał się w zasłuchaniu

świat uronił łzę

świat zafalował od oklasków

zabiło serce

 

narodziła się ona

we wnętrzu fortepianu

daleko, daleko

zastygły dłonie

pośród kwiatów na Pere Lachaise

 

zabiło serce

u stóp zmartwychwstałego

i tej co zmartwychwstała

 


Błażej Bojka - Szkoła Podstawowa w Barłominie, klasa 3

 

W Żelazowej Woli

 

Przyjechałem kiedyś do Żelazowej Woli,

Zwiedzałem dworek, chodziłem powoli,

Po tych pokojach, salonach i parku.

A że trochę znam się na zegarku,

To wiem, że czas tu szybko mi minął,

Gdy dźwięk fortepianu wprost do nieba płynął...

Poczułem, jakby Chopin koncert właśnie dał,

A to liści szum, gdzie pomnik jego stał...

 


Klaudia Biel - Szkoła Podstawowa w Masanowie, kl VI

 

***

 

Ktoś siedzi w parku,

Wsłuchuje się w śpiew ptaków.

Bierze papier nutowy,

Pisze.

Natchnienie dają mu ptaki.

Skończył.

Siada przy fortepianie.

Ptaki nadal śpiewają,

A on kładzie palce na klawiaturze,

Gra.

Melodia rozchodzi się po parku,

Jego blada twarz zastyga

Wraz z melodią umiera cząstka duszy.

Odrodzi się znowu,

Gdy palce spoczną na klawiaturze.

 


Weronika Kowal - Szkoła Podstawowa w Masanowie, klasa VI

 

***


Siedzę w pokoju,

całkiem sama,

wśród czterech pustych ścian.

Wielka pustka nastała.

Mrok ogarnia mą duszę.

 

Do mych uszu dobiegają delikatne dźwięki.

Otwierają me serce na oścież.

Ma dusza wypełnia się nimi po brzegi,

śpiewa.

Płyną mazurki, nokturny, scherza...

Cała jestem muzyką.

 


Magdalena Budzińska  - Zespół Szkół w Brześciu Kujawskim nr 2, Szkoła Podstawowa, klasa 2

 

Nutki Fryderyka

 

W Żelazowej Woli,

w białym dworku,

z małej główki

wydobywały się nutki.

 

Z okien płynęła

muzyka piękna jak śpiew ptaków,

która zdobyła serca

wszystkich rodaków.

 


Dorota Smułkowska - Gimnazjum Sportowe nr 57 im. Królowej Jadwigi w Warszawie 

 

Sen o Chopinie

 

Zobaczyłam Go we śnie

(a może to nie był sen?...),

jak grał na fortepianie

pieśń o życiu,

które sam stworzył.

 

Był smutny, zamyślony,

tęsknotą do ojczyzny

tak daleki...

Chciałam Go pocieszyć

ale wydawał się

nierealny

jak oddech,

co swe odbicie

zatrzymał na chwilę

na szybie

pędzącego pociągu...

 

Gdy zamilkła muzyka

i rozlał się deszcz milczenia,

poczułam

w swym oku łzę.

 

Pokazał mi sens...

Muzyce otworzył drzwi

istnienia...

 

W niej...

 

W niej znajdziesz wiele myśli, westchnień i wzruszeń...

Sunąc pomiędzy nutami widzisz je i czujesz

słuchając przejmujących ciało dźwięków z jej duszy...

 

W niej splatają się uczucia

wirtuozów, kompozytorów i ich bohaterów

w barwnym korowodzie

arii, koncertów, oper, symfonii...

 

W niej losy ludzi i świata

łączą się w jedno mocne ogniwo, które

wraz z altówką, harfą, wiolonczelą,

utkwi w twej głowie na długo, może na zawsze...

 

Nią zachwycisz się, zapłaczesz, rozckliwi cię

tęsknota skrzypiec, bezsilność fagotu, miłość fletu czy śmierć cydry.

Na świeżo wypolerowanej tafli fortepianu

pozostawisz ślad swojej łzy...

 

Z nią odkrywasz świat.

w którym chciałbyś dożyć resztę swych dni.

Stajesz się wirtuozem, "maestro", ale czy to wystarczy

żeby dochować jej wierności?...

 

Przeżywasz zachwyt i spokój, ból i ukojenie,

radość i smutek, potęgę i upadek.

Dotykasz struny, gładzisz klawisze

i na zawsze już stajesz jej wierny-

            - twojej muzyce...

 


 

Michał Wieczorek - Gimnazjum w Gorzowie Wielkopolskim

 

Maszyna doskonała

            Korelyon wcisnął przycisk dzwonka. Międzygwiezdny zjazd konstruktorów miał zacząć się za piętnaście minut, a drzwi do hali były zamknięte. Coś mu nie pasowało. Po kilku próbach jakiś głos zapytał go o imię i cel przybycia.

-  Korelyon, konstruktor. Przyjechałem na zjazd – odpowiedział. Drzwi otworzyły się i mały robot nakazał mu, by szedł za nim. Maszyna doprowadziła Korelyona do wielkiej sali, gdzie czekali już inni wynalazcy. Rozpoznał wśród nich wielu swoich znajomych. Plotka głosiła,   że   do   całej    śmietanki   konstruktorskiej    mieli   dołączyć   nawet przedstawiciele niezależnych stowarzyszeń, którzy zbudowali generator antymaterii. Korelyon zajął najbliższe wolne miejsce i wdał się w dyskusję z kolegami po fachu. Rozmowa szybko zeszła na tematy dotyczące zastosowania termoaktywnych silników Reaktjona w procesie tworzenia maszyn zajmujących się obróbką i napędzaniem niezależnych animacji szóstowymiarowych. Korelyon twardo trzymał się swojego zdania i tłumaczył, że tak zaawansowane napędy nie mają żadnego ważniejszego zastosowania w tych maszynach, a wręcz przeciwnie.

            Z niezależnych animacji najczęściej powstawały tylko podrzędne telenowele i z punktu widzenia wyższej matematyki powodowały straty produkcyjne rzędu piętnastu megaskwanderów. Nie chcąc wchodzić na grząski grunt bez należytego wspomagania ze stron neutralnych, postanowili zmienić temat. Nie dane im było jednak rozwinąć dyskusji na temat zastosowania kolektorów słonecznych na planetach nieobjętych działaniem światła gwiezdnego, gdyż w tym momencie przewodniczący Międzygwiezdnego Stowarzyszenia Konstruktorów dyskretnie uderzył w gong, by zabrać głos.

- Witajcie koledzy. Doroczny zjazd numer trzysta sześćdziesiąt cztery i jedna czwarta uważam za otwarty. Lecz nie możemy jedynie tutaj siedzieć i rozmawiać. Siły wyższe uznały, że czas, byśmy zabrali się do pracy. Organizujemy więc zawody na stworzenie maszyny doskonałej. Zwycięzca tej konkurencji zostanie nagrodzony tytułem Wielkiego Konstruktora, a co za tym idzie, otrzyma dożywotnią pensję z funduszu Stowarzyszenia i będzie miał prawo do noclegu w domu każdego zrzeszonego konstruktora.

- Ale co miałaby robić ta maszyna? – rozległ się głos z sali.

- To jest dobre pytanie, kolego. A na dobre pytania mogą być tylko dobre odpowiedzi.

 

Korzystając z prawa nadanego mi przez miłościwie nam panującego Mintiona Wielkiego, odpowiadam, że nie wiem. Decyzja ma należeć do was. Pamiętajcie jednak, że musicie się na coś zdecydować, gdyż przywileju odpowiadania zwrotem „Nie wiem” dostąpiłem tylko ja, a to i tak w wyniku wielkiej łaski królewskiej. Słucham więc waszej propozycji.

- Co powiecie na stworzenie maszyny spełniającej życzenia? –  krzyknął jeden z uczestników zlotu.

- Było – powiedział Binion, przewodniczący Stowarzyszenia.

- A maszyna skacząco-krocząca z napędem dwunożnym?

- Toż to niewykonalne.

- A co powiecie na maszynę komponującą muzykę? Ale nie byle jaką maszynę. Ma ona tworzyć wielkie dzieła, a jednocześnie musi być zamknięta w takiej obudowie, by wyglądała na istotę żywą. Można by umieścić ją na jakiejś planecie z innymi osobnikami, dla których tworzyłaby muzykę, a ludzie uważaliby tę maszynę za przedstawiciela swojej rasy. Jeśli istotnie będzie doskonała, to sprosta wymaganiom – odezwał się Korelyon.

-  To jest myśl! Brawa dla tego kolegi. Więc po wieczerzy zabieracie się do pracy. Tworzymy na potrzeby planety zwanej Ziemią. Leży ona w galaktyce Droga Mleczna. Macie miesiąc na wykonanie zadania.

            Korelyon ukradkiem wyszedł z sali bankietowej i poprosił robota, by ten zaprowadził go do części mieszkalnej kompleksu. Był pewien, że jego pomysł na zbudowanie maszyny powiedzie się. Wiedział, że najważniejszym elementem konstrukcji nie będzie mechanizm, lecz program. Postanowił zostawić programowanie na koniec. Najpierw, dla zaoszczędzenia czasu zbudował maszynę tworzącą części do budowy maszyn. Nie musiał więc prosić już obsługi o generator materii pseudoorganicznej czy pompę olejowo-gazową. Najwięcej swojej uwagi poświęcił części mającej zająć się wykonaniem zadań programu i integralnością reszty maszyny z ośrodkiem głównym. Ważnym elementem były także dłonie, gdyż mieszkańcy Ziemi lubowali się w prymitywnym instrumencie zwanym fortepianem, do grania na którym potrzeba było sprawnych palców. Cóż mógł powiedzieć im jednak Korelyon, który uwielbiał brzmienie kwartetu elektronowego czy chórów antymateryjnych.

            Wmontował do dłoni maszyny hydrauliczne złączenia, które opracował na początku swojej kariery. Był wtedy jeszcze młody i w przypływie szkolnego humoru nazwał je stawami. Pozwalały one na płynne zmienianie położenia części maszyny znajdujących się w obrębie ich działania. Dodał jeszcze kilka elementów mających zapewnić aerodynamikę dłoni i poddał dzieło próbie. Spisywało się znakomicie i Korelyon mógł przystąpić do konstruowania reszty maszyny. Praca szła łatwo. Problemy zaczęły się dopiero, gdy doszedł do głowy. Nigdy nie miał talentów plastycznych, więc twarz nie była dziełem sztuki, czyli wszystko się zgadzało. Żaden Ziemianin nie miał prawa podobać się Korelyonowi i istotom jego pokroju. Pewnie dlatego żaden przedstawiciel innych planet nie nawiązał z nimi kontaktu. Niektórzy próbowali, ale zawsze dochodziło do katastrofy, gdy udało im się zdobyć obraz z powierzchni Ziemi.

            Praca nad facjatą maszyny poszła łatwo, lecz wnętrze głowy stanowiło istotny problem. Nierozsądne było umieszczenie mózgu w tak narażonej na uszkodzenia części ciała. O wiele wygodniejszym miejscem na ten narząd był brzuch, bo chroniła go warstwa tłuszczu. Niestety, Korelyon przy tworzeniu kompozytora nie mógł zmieniać torów ewolucji i musiał umieścić mózg w głowie. Przyprawiało go to o ataki furii, bo włożył w ten narząd dużo pracy. Ośrodek myślenia twórczego z elementami zmysłu politycznego, automatyczny urząd transkrypcji, cztery rolki papieru nutowego, magazyn istniejących skali muzycznych i drugi od tych nieistniejących, dysonansator ze sprzężeniem zwrotnym, inspirator muzyką ludową, miernik i korektor romantyczności, umuzykalniacz, opornik wpływowy, który likwidował wpływy innych kompozytorów i nadawał specyficzny styl muzyce, kreator melodii, sekretarz melodyczny zapisujący melodie z kreatora, generator talentu instrumentalnego i wzmacniacz myśli patriotycznej stanowiły trzon mózgu kompozytora. Do tego Korelyon dodał kilka podrzędnych mechanizmów. Na końcu napisał program, bez którego całość nie mogłaby działać, a wprawiał on wszystkie elementy w ruch i nakazywał im wykonywanie przynależnych zadań, by potem połączyć je w jeden utwór. Ubrał jeszcze maszynę we frak i zaprogramował jej osobowość. Po wielu dniach pracy mógł zaprezentować swoje dzieło. Musiał je tylko nazwać.

- Brawo! Świetny pomysł! Prosimy teraz Korelyona ze swoim dziełem.

-  Witajcie – zaczął Korelyon. – Włożyłem w zbudowanie tej maszyny naprawdę wiele pracy. Nazywa się ona Stwarzający Złudzenie Organizmu Pisarz Etiud i Nokturnów. W skrócie SZOPEN, ale to bardzo łatwe do rozszyfrowania, więc tę nazwę stosować będziemy jedynie w naszym gronie. Dla Ziemian będzie znana jako Chopin. Fryderyk Chopin. Myślę, że nadszedł czas, aby zaprezentować wam jego możliwości. Pozwoliłem sobie dostarczyć tutaj pewien ziemski instrument zwany fortepianem. Maestro, twórz!

            Maszyna usiadła do instrumentu, a trzeba było przyznać, że jej ruch był bardzo podobny do ruchu człowieka. Po chwili rozległy się dźwięki fortepianu. Oddawały wielką pasję, talent i miłość do muzyki. Z prymitywnej formy ziemskiej maszyna wydobyła brzmienia, które zachwyciły nawet najbardziej zapalonych miłośników orkiestr kwantowych. Po krótkim utworze głos zabrał Binion.

- Brawo! Chyba nie ma wątpliwości, że SZOPEN sprostał wszystkim wymaganiom i jako maszyna doskonała poleci na Ziemię, a sam Korelyon jest godzien tytułu Wielkiego Konstruktora.

            Tak więc SZOPEN został wysłany na Ziemię jako obywatel kraju zwanego Polską. Wzmacniacz myśli patriotycznej bardzo się przydał, gdyż kraj ten był podzielony pomiędzy trzy wielkie mocarstwa. Maszyna tworzyła więc z myślą o ojczyźnie, swoją muzyką walczyła o niepodległość Polski. Żaden z ludzi nie zorientował się, że Fryderyk Chopin, wielki kompozytor, nie jest człowiekiem. Niestety, sielanka nie trwała wiecznie. W trzydziestym dziewiątym roku jego pobytu na Ziemi mechanizm zaczął szwankować. Dotyczyło to głównie tułowia. Z ust SZOPENA zaczął wylatywać olej, którym maszyna była napędzana. Ludzcy lekarze uznali, że jest chory na gruźlicę. Nie zauważyli, że w jego wnętrzu są tryby i silniki, a substancja, którą kaszlał nie była krwią. Maszyna komponowała aż do samorzutnego wyłączenia się. Jej muzyka stała się częścią ludzkiej kultury.

            Gdy Korelyon dowiedział się o awarii maszyny popadł w depresję. Zrezygnował z tytułu Wielkiego Konstruktora i zamknął się w swoim warsztacie. Binion, zaniepokojony zachowaniem kolegi po fachu, postanowił go odwiedzić. Korelyon wpuścił go do siebie i bez słowa zaczął przykręcać śruby jakiemuś robotowi.

-  Witaj, Korelyonie. Co się z tobą dzieje? SZOPEN się zepsuł, ale dalej jest maszyną doskonałą. Tak nie może być. Musisz wrócić do życia.

- A myślisz, że co robię? – obruszył się Korelyon. – Wykryłem przyczynę awarii. Tamta konstrukcja nie była doskonała. Nastąpiło zwarcie spowodowane zapchaniem bufora nutowego. Ale czas się zrehabilitować. To mój nowy projekt. Stworzyłem maszynę pisarza. Tutaj mam fragmenty jego pracy. Kończę właśnie obudowę.

Binion przeczytał kilka zdań z twórczości nowego wynalazku.

- To jest świetne. Wyślemy tę maszynę na Ziemię! Nazwałeś już ją jakoś?

-  Jeszcze nie, ale mam coś, co brzmi idealnie. Co powiesz na Wieczorek? Michał Wieczorek.

 


Krystian Jędral  - Szkoła Podstawowa w Laskowicach Pomorskich

 

Laskowice Pomorskie, dn. 08.02.10

 

Drogi Kolego z Paryża !

            Na wstępie mojego listu serdecznie Cię pozdrawiam i ponawiam moje zaproszenie do Polski. Zbliżasię dzień urodzin Fryderyka Chopina i chciałbym z tej okazji zaprosić Ciebie do mojej i Chopina ojczyzny. Opracowałem już plan wycieczki i miejsca, które odwiedzimy. Kiedy już wylądujesz na lotnisku Okęcie zrobimy sobie pamiątkową fotografię przy popiersiu kompozytora, zwiedzimy też lotnisko im. Fryderyka Chopina. Czy wiesz, że hala przylotów nazywa się Etiuda? Zupełnie jak piękny i porywczy utwór, który Chopin skomponował pod wpływem silnych emocji związanych z upadkiem powstania listopadowego.

            Drogi Kolego! W poprzednim liście napisałeś, że Chopin należy do Francji, ponieważ płynie w nim francuska krew pod ojcu Mikołaju, że długo mieszkał i tworzył w Paryżu, no i oczywiście tam zmarł. To wszystko jest prawdą, osobiście bardzo chciałbym odwiedzić grób Chopina na cmentarzu Pere Lachaise, jednak musisz wiedzieć, Przyjacielu, że serce naszego Polaka jest w Warszawie. Jak przyjedziesz to pokażę Ci kościół św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Rodacy ufundowali kompozytorowi pamiątkową tablicę. Jestem przekonany, że Chopin zawsze czuł się Polakiem, chociaż oczywiście można mówić, że miał dwie Ojczyzny. Myślę jednak drogi kolego, że to nieistotny spór. Cała Europa kochała Chopina i jego muzykę, a dziś cały świat podziwia talent kompozytora.

 

Pozdrawiam serdecznie Krystian lat 10


 

Karol Bogusz - Szkoła Podstawowa nr 43 w Lublinie

 

            Jest wiosna 1830 roku. W rodzinie Chopinów zapada decyzja, że Fryderyk jesienią wyjedzie na dłużej za granicę. Obecnie pracuje bardzo intensywnie nad ukończeniem II Koncertu e-moll, jest zmęczony i potrzebuje wypoczynku. Postanawia więc odwiedzić swojego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego w jego majątku w Poturzynie i tam spędzić lato.

            Wyrusza w połowie lipca historycznym nadwiślańskim szlakiem, który wiedzie przez Piaseczno, Górę Kalwarię, przez most na Wiśle w Puławach, Końskowolę, Krasnystaw, Zamość, Komarów, Tyszowce do Dołhobyczowa i Oszczowa. Poturzyn leży właśnie na terenie oszczowskiej parafii, a rodzina Woyciechowskich ma tam wspaniałą rezydencję z parkiem i oranżeriami.

            Tytus Woyciechowski jest szkolnym kolegą Fryderyka. Tak jak on uczył się u Wojciecha Żywnego, jest bardzo zdolny i muzykalny, z zamiłowaniem gra na fortepianie. Obaj doskonale się rozumieją i po wyjeździe Tytusa z Warszawy nie tracą ze sobą kontaktu, prowadząc ożywioną korespondencję.

            Wakacje w Poturzynie są okazją do rozmów, zwierzeń i wspólnego muzykowania. Fryderyk zwierza się przyjacielowi ze swoich uczuć do Konstancji Gładkowskiej, którą nazywa „ideałem”. Opowiada o swoich projektach twórczych, zapoznaje go z fragmentami świeżo ukończonego koncertu. Przyjaciele grają razem, spacerują, odpoczywają. Fryderyk wrażliwy na piękno przyrody, dużo czasu spędza na świeżym powietrzu, urzeczony wiejskimi pejzażami, zapachem łąk, pól i sadów. Zachowuje w pamięci błękit nieba, zachody słońca, śpiew ptaków i tykanie świerszczy. Może patrzy na bociany brodzące brzegiem pobliskiego jeziorka, może słyszy wieczorne kumkanie żab, a z oddali śpiew chłopów wracających z pola? Może nocą patrzy w rozgwieżdżone niebo albo przepełniony wrażeniami dnia siada do fortepianu i improwizuje?

            Jest pewne, że te ostatnie wakacje w ojczystym kraju musiały na zawsze pozostać w jego pamięci i sercu, że obrazki z poturzyńskiej wsi znalazły miejsce w jego muzyce. Tworzył ją na obczyźnie, pod paryskim niebem, a jaka jest polska, bliska, pełna liryzmu i tęsknoty...

            Fryderyk opuszcza Poturzyn w końcu sierpnia 1830 roku. Wcześniej namawia Tytusa, aby towarzyszył mu jesienią w zagranicznych wojażach. Przed wyjazdem z kraju, Fryderyk wraz z rodzicami, odwiedza Żelazową Wolę – miejsce swojego urodzenia. Chce pożegnać się ze swoim ojcem chrzestnym – hrabią Fryderykiem Skarbkiem i zobaczyć raz jeszcze tą uroczą mazowiecką wioskę, gdzie często spędzał wakacje...

            Patrząc z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że ta ostatnia wizyta w miejscu, w który się urodził stanowi jakby klamrę spinającą 20-letni okres jego życia w kraju ojczystym. W Żelazowej Woli urodził się, stąd wyjechał i nigdy już do kraju nie wrócił. Fryderyk z Tytusem spotykają się ponownie 5 listopada w Kaliszu i razem udają się dalej – przez Wrocław, Drezno i Pragę do Wiednia. I tu dociera do nich wiadomość o wybuchu powstania w Polsce. Tytus wraca do kraju, natomiast Fryderyk, za namową rodziców, kontynuuje podróż...

            Fryderyk Chopin to poeta fortepianu, geniusz harmonii, prostoty i umiaru. Jego muzyka charakteryzuje się subtelnym liryzmem, śpiewnością melodii i wielką wrażliwością artystyczną. Posiadał nadzwyczajną umiejętność czerpania wzorców z polskiej muzyki ludowej. Elementy tej muzyki splatają się nierozerwalnie z jego indywidualnym stylem, tworząc muzykę subtelną, niezwykłą i rozpoznawalną.

            Heinrich Heine powiedział: „Chopin jest nie tylko wirtuozem, ale poetą zdolny do ujawnienia poezji swej duszy. Jest poetą dźwięków i nic nie może dorównać tej radości, jaką nam daje (...).” Muzyka Chopina jest muzyką wszystkich Polaków. To prawda. Ale czy tylko Polaków? Wielkość Fryderyka Chopina polega na tym, że narodowym walorom muzyki potrafił nadać taki kształt artystyczny, że stała się ona trwałą wartością dla całej ludzkości. Artur Rubinstein powiedział o nim: „Ten najbardziej narodowy z kompozytorów jest jednocześnie najbardziej uniwersalnym.” 

 


Domonika Sójkowska - Szkoła Podstawowa w Jeżewie

 

Zabiorę Chopina do Rumunii

 

            Szkoła, do której uczęszczam, realizuje międzynarodowy projekt wymiany zagranicznej Comenius – uczenie się przez całe życie. Od kilku lat wspólnie z nauczycielami wyjeżdżamy do różnych krajów oraz zapraszamy do Jeżewa kolegów z zagranicy.

            Pod koniec marca wraz z grupą nauczycieli i uczniów jadę do Rumunii. Tam spotkam się z kolegami z Włoch, Turcji i Irlandii. W rumuńskiej szkole będziemy uczestniczyć w międzynarodowych lekcjach wspólnie z uczniami z innych krajów. Każdy ma za zadanie opowiedzieć coś o swojej ojczyźnie. Ja postanowiłam przygotować wykład i prezentację o Fryderyku Chopinie naszym wielkim patriocie i Polaku.

            Najpierw opowiem kolegom o Żelazowej Woli – miejscu narodzin wielkiego Polaka, pokażę zdjęcia dworku, parku i opowiem o zabawnych historiach z dzieciństwa kompozytora. Po obejrzeniu zdjęć zaproponuję kolegom z zagranicy wysłuchanie utworów Chopina o charakterze patriotycznym, które kompozytor dedykował ojczyźnie. Rozpocznę od Poloneza g-moll – pierwszej kompozycji ośmioletniego Frycka, a następnie zaproponuję wysłuchanie rycerskiego Poloneza A-dur i Etiudy rewolucyjnej. Ciekawe, jak koledzy zareagują na te utwory. Wysłuchamy też Scherza h-moll, które zawiera moją ulubioną kolędę Lulajże Jezuniu.

            W trakcie słuchania utworów Chopina pokażę kolegom prace plastyczne, które robiliśmy na lekcjach plastyki w mojej szkole. Będą to: portrety, fortepiany wykonane przestrzennie, plakaty, dworki w Szafarani i w Żelazowej Woli oraz pomniki, które znajdują się w Polsce. Wszystkie przywiezione prace podaruję na pamiątkę uczniom z każdego kraju i poproszę o wywieszenie tych prac na gazetkach w ich szkole.

            Fryderyk Chopin, podobnie jak my, dużo podróżował i koncertował w wielu krajach. My zwiedzamy świat turystycznie, a Chopin musiał opuścić swoją ukochaną Polskę w 1831 roku, ponieważ wybuchło powstanie listopadowe. Kompozytor bardzo tęsknił za krajem, a swoje uczucia wyrażał tworząc wspaniałe i nastrojowe dzieła fortepianowe.

            Jestem pewna, że zainteresuję kolegów z zagranicy postacią wielkiego Polaka i z radością będą słuchać utworów Fryderyka Chopina. Zachęcę ich również do przyjazdu do Polski, aby mogli zobaczyli miejsca związane z wielkim kompozytorem Fryderykiem Chopinem. Chciałbym, aby nasza szkoła rozpoczęła współpracę w ramach projektu ze szkołą w Paryżu. Zobaczyć grób Chopina na cmentarzu Pere Lachaise i zapalić lampkę to dopiero byłoby wydarzenie! Myślę, że z kolegami z paryskich szkół wiele mielibyśmy sobie do powiedzenia, jeśli chodzi o Chopina.

Dominika, lat 12

 


Marcin Maćkowiak - Zespół Szkół Specjalnych w Wolsztynie, Gimnazjum nr 4

 

 

Warszawa, marzec 1831 rok

Witaj, Przyjacielu!

 

List do Ciebie piszę, bo tęsknię za Tobą. Zaborca gwałtownie przerwał naszą przyjaźń i skazał na rozłąkę. W moim sercu pamięć o Tobie i naszych wspólnych figlach przetrwa wojnę, zaborcę i całe zło tego świata.

 

Żałuję żeś musiał opuścić mateczkę naszą ziemię, Polskę. Jam został. Ale Ty i Twoje wątłe zdrowie... Dobrze się stało, żeś znalazł gościnę w Paryżu. Tu Łazienki, Stare Miasto i domek w Żelazowej Woli. Tam kankan, wieża Eiffla i cudowne wino.

 

Tęsknisz? Wiem, że tak. Ty prawdy nie powiesz, ale fortepian rzępoli smutniej, żałośniej, jakby całym jestestwem krzyczał: „Sam! Bez korzeni! Zupełnie sam!” Ściągnij smutek z duszy, zagraj żwawiej i weselej! Wszak żyjesz!

 

Bociany wróciły do swoich gniazd, więc wszystko układa się jak od dawien dawna. Ale powiem Ci Fryderyku, że ich klekot smutny jakiś, melancholią owiany. Czyżby i one prawdę o Tobie znały. Nie zdziwi mnie, gdy do Francji za Tobą polecą, do tych mazurów, polonezów i etiud...

 

Do zobaczenia przy lepszych okolicznościach przyrody.

Jan