SNM

Zmarła prof. dr hab. Maria Przychodzińska2019-09-18

więcej »

Zmarła Ewa Hoffman-Lipska2019-03-27

więcej »

Zapraszamy do naszej nowej księgarni − Księgarnia iNuty2018-09-13

więcej »

zobacz wszystkie aktualności

Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać aktualności

Wychowanie Muzyczne » Czytelnia » Śladami Chopina – podróże po Polsce

Śladami Chopina – podróże po Polsce

Autor: Aleksandra Dudek

Artykuł z numeru 4/2010

 

„ […] jakąś tęsknotę zostawiły mi Twoje pola – ta brzoza pod oknami nie może mi wyjść z pamięci”.

z listu F. Chopin do T. Wojciechowskiego

 

 

O tym, że Fryderyk Chopin zakochany był w polskiej wsi, wie każdy. Poturzyn, Sanniki czy Duszniki-Zdrój do dziś wspominają beztroskie wakacje młodego kompozytora. Ale nie tylko one. Fryderyk odwiedził, choćby przejazdem, wiele innych miast i miasteczek i w każdym prawie coś przypomina o tym do dziś. Oto krótkie kalendarium podróży młodego Chopina – zaledwie 4 lata z 20, jakie przeżył na polskiej ziemi.

  

Rok 1827      

 

Po śmierci siostry Fryderyka – Emilki, 10 kwietnia 1827 r., jej ojciec chrzestny, hrabia Ksawery Zboiński (krewny Dziewanowskich z Szafarni) postanowił zaprosić Fryderyka na wycieczkę do swoich licznych włości w Prusach Wschodnich i do Gdańska, by pomóc mu się otrząsnąć po tragedii. Jednocześnie w okolice Malborka zaprosił go hrabia Antoni Sierakowski. Wakacje zapowiadały się więc bardzo interesująco, oba zaproszenia zostały przyjęte, a na czas podróży powierzono młodzieńca opiece Ignacego Dembowskiego z Warszawy – przyjaciela rodziny.

 

I tak w lipcu siedemnastoletni Fryderyk po pierwszym roku studiów zawitał do Kowalewa. Mieszkał tu poseł na sejm, hrabia Ksawery Zboiński, z żoną i trójką dzieci, wśród których byłą niespełna dwuletnia Kamila. Tak pisze Fryderyk do rodziny: „Powietrze świeże, słonko ślicznie świeci, ptaszki świergocą, strumyka nie ma, bo by mruczał, ale za to jest staw i żaby prześlicznie śpiewają! – Ależ najzabawniejszy jest kos, co przed oknami awantury wyśpiewywa, a po kosie najmłodsza Kamilka Pana Zboińskiego”.

 

Prawdopodobnie 6 lipca wyruszono na wycieczkę, której najbliższym celem był Płock i jego zamek. Dalej zatrzymano się u Jeżewskich w Rościszewie, gdzie w niedzielę wszyscy uczestniczyli we mszy świętej, a potem wyruszono do miejscowości Kikół – posiadłości hr. Karola Zboińskiego. W tym pięknym dużym pałacu ze stylową Salą Rycerską, położonym nad malowniczym jeziorem, Frycek spędził kilka dni, o których jednak nie mamy szczegółowych informacji.

 

Zanim w sierpniu 1827 roku osiągnięto cel, jakim był Gdańsk,prawdopodobnie odwiedzonoTurzno orazKozłowo. W Gdańsku zatrzymano się w hotelu „Pod Trzema Murzynami” przy ulicy Kładki, niedaleko kościoła Świętej Trójcy. Tu z Waplewa przyjechał hr. Antoni Sierakowski, by pełnić rolę gospodarza i przewodnika. Hrabia był bogatym właścicielem ziemskim, ale też skrzypkiem, kompozytorem i mecenasem sztuki.

 

Co mógł podziwiać Fryderyk? Pewnie morze, fontannę Neptuna, Dwór Artusa, kościół Mariacki z jego zadziwiającym zegarem. Prawdopodobnie odwiedził mieszkającego przy ulicy Tobiasza pastora kościoła św. Ducha Jana Lindego – brata rektora Liceum Warszawskiego. Niektóre źródła podają, że był w Oliwie i słyszał wówczas największe organy w Europie, a w Sopocie wstąpił do dworku Kajetana – brata Antoniego Sierakowskiego – nie posiadamy jednak na to potwierdzonych dowodów.

 

Po pięciu dniach spędzonych na zwiedzaniu hrabia Sierakowski zaprosił całe towarzystwo do swego Waplewa niedaleko Malborka.Tu mógł Fryderyk grać, dyskutować o muzyce i sztuce ze światłym gospodarzem.

 

Co zostało po tej podróży po Prusach w stronę morza ?

 

W Kowalewie rozpada się już nawet późniejszy dwór wzniesiony na miejscu tego należącego do Zboińskich, w Rościszewie za to zachował się zarówno dwór, kilkakrotnie przebudowywany i odrestaurowany (dziś Urząd Gminy, biblioteka i izba pamięci poświęcona Fryderykowi Chopinowi), jak i kościół Opieki św. Józefa; w Kikole w latach 1952–64 niszczejący pałac odbudowano (w czasach PRL był tu ośrodek wypoczynkowy, obecnie pałac wraz z otaczającym go parkiem jest własnością prywatną); w Sopocie w dawnym dworku Sierakowskich ma siedzibę Towarzystwo Przyjaciół Sopotu i odbywają się w nim koncerty, w Waplewie zachował się zespół pałaco-parkowy, w którym mieści się obecnie oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku pod nazwą Muzeum Tradycji Szlacheckiej – Pomorski Ośrodek Kontaktów z Polonią w Waplewie Wielkim.

 

Po powrocie z Waplewa Fryderyk wybrał się do swojej matki chrzestnej, Anny z domu Skarbek, a po mężu Stefanie – Wiesiołowskiej do Strzyżewa w Wielkopolsce, wówczas w Księstwie Poznańskim. Według opisu Ludwiki Chopinówny dwór Wiesiołowskich był podobny do wielu w tych czasach, otoczony wiśniowym sadem, z malinami i truskawkami w ogrodzie, z portretami przodków na ścianach i klawikordem w salonie. Podróże rodzinne Chopinów starano się tak organizować, by uwzględniały one odwiedziny u matki chrzestnej Fryderyka, więc prawdopodobnie był tam kilkakrotnie, a najdłużej zabawił w październiku 1829 r. Dobra Wiesiołowskich graniczyły z posiadłościami księcia Antoniego Radziwiłła, którego Chopin również kilkakrotnie odwiedzał w pobliskim Antoninie.

 

Rok 1828

 

Po drugim roku studiów w Szkole Głównej Muzyki i po egzaminach 22 lipca 1828 r.Chopin spędza wakacje w domu rodzinnym kolegi z liceum Konstantego Pruszaka w Sannikach na północnym Mazowszu. Wesołe było lato w Sannikach, pełne tańców i muzyki, spacerów po rozległym przydworskim parku i sąsiedzkich wizyt. Fryderyk miał czas również na komponowanie, przerobił m.in. Rondo C-dur na dwa fortepiany.

 

Na miejscu byłego drewnianego dworu w roku 1910 postawiono neoklasycystyczny pałac z wmurowaną w 1925 r. przez ówczesnych właścicieli Dziewulskich tablicą z napisem: W tym dworze mieszkał Fryderyk Chopin w 1828 r. W latach 80. XX w. umieszczono w tym budynku Ośrodek Pamięci Fryderyka Chopina oraz bibliotekę muzyczną, zgromadzono reprodukcje portretów Chopina i inne pamiątki przypominające czasy, w których żył. W parku w 1985 r. odsłonięto pomnik projektu  Ludwiki Kraskowskiej-Nitsch. Od 24 czerwca 2010 r. nadzór nad Zespołem Pałacowo-Parkowym im. Fryderyka Chopina w Sannikach sprawuje Europejskie Centrum Artystyczne im. Fryderyka Chopina w Sannikach. Obiekt jest gruntownie modernizowany, a wszystkie imprezy, w tym koncerty, które odbywały się cyklicznie w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, zostały przeniesione do Gminnego Ośrodka Kultury.

 

We wrześniu 1828 roku prof. Feliks Paweł Jarecki, znajomy Mikołaja Chopina, jechał na kongres przyrodniczy do Berlina i zaproponował Fryderykowi wspólny wyjazd. Była to pierwsza możliwość poznania stolicy innego państwa, toteż Frycek z ochotą przystał na tę propozycję. W drodze do Berlina przekazali arcybiskupowi Teofilowi Wolickiemu na Ostrowiu Tumskim w Poznaniu dokumenty od Juliana Ursyna Niemcewicza dotyczące sprowadzenia zwłok Ignacego Krasickiego z Berlina do Gniezna.

 

Wiemy, że w Berlinie Fryderyk zwiedził bibliotekę, chodził też do teatrów, natomiast w drodze powrotnej, czekając na zmianę koni, dał nieoczekiwany koncert w zajeździe w Sulechowie. Fakt ten tak ujął mieszkańców, że nadali jego imię Liceum Pedagogicznemu i ufundowali pamiątkową tablicę.

 

W dalszej drodze prof. Jarecki i Fryderyk zatrzymali się trochę dłużej (30 IX–3 X) w Poznaniu, gdzie byli gośćmi arcybiskupa, który teraz miał czas na podjęcie ich uroczystym obiadem. Byli też podobno goszczeni przez Antoniego Radziwiłła w jego pałacu przy placu Kolegiackim, gdzie Fryderyk i książę dali wspólny koncert. W pałacu ma dziś siedzibę Urząd Miasta, ale koncert Chopina upamiętnia specjalna tablica. W parku noszącym imię kompozytora stoi jego popiersie; pamiątką jego wizyty jest też medalion na gmachu Poznańskiego Towarzystwa Nauk, a w Muzeum Instrumentów Muzycznych w rynku jest Sala Chopinowska, a w niej fortepian, na którym Fryderyk grał u księcia Radziwiłła w Antoninie.

 

Rok 1829

 

20 lipca 1829 roku Chopin kończy Szkołę Główną Muzyki ze słynną opinią Elsnera: „Chopin Fryderyk, trzecioletni, szczególna zdatność, geniusz muzyczny”. Teraz postanawia zwiedzić muzyczną stolicę Europy – Wiedeń. Wszak to tu koncentrowało się do niedawna jeszcze życie muzyczne, tu żyli i tworzyli Haydn, Mozart, Beethoven, Schubert. Chciał też nawiązać kontakty w szerszym niż tylko Warszawa świecie i samemu dać się w nim poznać.

 

22 lipca ruszył w drogę, a wraz z nim: profesor Romuald Hube, który pełnił rolę kierownika wyprawy, a ponadto Żegota Maciejowski, Mieczysław Potocki i Przemysław Brandt. Zamierzano w drodze do Wiednia zwiedzić Kraków i okolice. Jechano przez Opoczno i Miechów. W Krakowie zwiedzono Collegium Maius i znajdującą się w nim wówczas Bibliotekę Jagiellońską, podziemia katedry wawelskiej (sam Wawel stał się wówczas miejscem koszar wojsk austriackich), atrakcją był niedawno usypany z ziemi pól bitewnych Kopiec Kościuszki. Na pewno Frycek zwiedzał też Sukiennice i kościół Mariacki. „…Kraków mię zajął tak, że mało chwil na myślenie o domu i Tobie poświęcić mogłem” – pisał do Tytusa Woyciechowskiego.

 

Zwiedzono następnie kopalnię soli w Wieliczce, gdzie pozostały wpisy do księgi gości. 26 lipca wynajęto wóz i wybrano się do Ojcowa, bo choć zamek hrabiów Załuskich już wówczas był w ruinie, to znane z opowieści znajomych miejsca – malownicza Dolina Prądnika, Grota Łokietka, Pieskowa Skała – przyciągały turystów. Oddajmy głos samemu Fryderykowi, który tak opisywał te wycieczkę w liście do rodziny:

 

„W niedzielę po obiedzie, nająwszy sobie wóz czterokonny, krakowski, za cztery talary, paradowaliśmy w nim jak najwyborniej. Minąwszy miasto i piękne okolice Krakowa, kazaliśmy naszemu woźnicy prosto jechać do Ojcowa, sądząc, iż tam mieszka pan Indyk, chłop, u którego wszyscy zwykle nocują, gdzie i p. Tańska [Klementyna, późniejsza Hoffmanowa, dop. A.D.] nocowała także. Nieszczęście chciało, że pan Indyk mieszka o milę od Ojcowa, a woźnica nieświadomy drogi wjechał w Prądnik, rzeczkę, raczej przeźroczysty strumyk, i nie można znaleźć było innej drogi, bo na prawo i na lewo skały [...] Nareszcie po wielu trudach, kuksach, marudach zaleźliśmy przecie do pana Indyka. [...] Dał nam pokoik pod skałą, w domku umyślnie dla gości zbudowanym. Izabelo!... Tam gdzie Tańska stała. Każden więc z moich kolegów rozbiera się, suszy przy ogniu roznieconym na kominku przez poczciwą panię Indykowę. Ja tylko, usiadłszy w kąciku mokry po kolana, medytuję, czy się rozebrać i suszyć, czy nie; aż tu widzę, jak pani Indykowa zbliża się do pobliskiej komory po pościel; tknięty zbawiennym duchem idę za nią i spostrzegam na stole mnóstwo wełnianych czapek krakowskich. [...] Zdesperowany kupuję jedną za złoty, rozrzynam na dwoje, zdejmuję buty, obwijam nogi, a przywiązawszy dobrze, tym sposobem oswobadzam się od niechybnego przeziębienia. Przybliżywszy się do kominka napiłem się wina, naśmiałem z poczciwymi kolegusami, a tymczasem pani Indykowa posłała nam na ziemi, gdzieśmy się wybornie przespali”.

 

Dalsza droga prowadziła przez Bielsko, Górny Śląsk, Cieszyn i Morawy. Wiedeń osiągnięto ostatniego dnia lipca, a pierwszego sierpnia Frycek napisał cytowany list. W mieście Mozarta i Straussa towarzystwo zabawiło trzy tygodnie, po czym – już bez profesora Hubego, który pojechał do Włoch – ruszyło w strony ojczyste, przez Pragę, Drezno, Wrocław (gdzie na kilka dni zatrzymało się jak zwykle „Pod Złotą Gęsią”, odwiedzono teatr)oraz Kalisz, w którym Frycek przejazdem był już sześciokrotnie. Tu razem z Przemkiem Brandtem odłączył się od reszty wycieczki. Pozostali u krewnego Przemka, a przyjaciela rodziny, doktora Adama Helbicha, z którym mieli wybrać się na trwające kilka dni wesele Melanii Bronikowskiej z Wiktorem Kurnatowskim do Żychlina.

 

Po ciekawej i owocnej podróży wraca Fryderyk do Warszawy. Zakochuje się, komponuje koncerty i etiudy, a pod koniec października wyjeżdża w okolice Poznania, do Strzyżewa, do matki chrzestnej a tym razem już z całą pewnością odwiedza księcia Radziwiłła w jego myśliwskim pałacyku w nieodległym Antoninie, gdziedaje lekcje gry księżniczce Wandzie. „Niby jej przez ten czas dawałem lekcje. Młode to, 17-cie lat – ładne i dalipan, aż miło było ustawiać paluszki” – pisze do Tytusa 14 listopada. Siostra Wandy, Eliza, robi ołówkiem 2 portrety Chopina, a on zapoznaje się z dziełem hrabiego – operą Faust idedykuje księciuTrio fortepianowe g-moll op. 8oraz komponuje dla księcia Antoniego Radziwiłła, grającego z upodobaniem na wiolonczeli,  Introdukcję i Poloneza C-dur op. 3na wiolonczelę i fortepian.

 

Jakie ślady odnajdziemy dziś w tych miejscach? W Krakowie  jest ich całkiem sporo: w Bibliotece Jagiellońskiej zachował w Dziale Rękopisów wpis w księdze gości; zgromadzono też niektóre autografy, rękopisy, a jednym z ważniejszych eksponatów jest fortepian Pleyela, na którym Fryderyk grał w Szkocji i który był własnością Jane Stirling. W Wieliczce podpis Chopina w księdze gości kopalni soli jest prezentowany w Muzeum Żup Krakowskich. Zajazd pana Indyka w Pieskowej Skale istnieje ponoć nadal, choć po pożarze został zbudowany na nowo i potem wielokrotnie przebudowywany – dziś zwie się willa „Chopin”.

 

W Żychlinie na ścianie pałacu wmurowano tablicę, która informuje, że tu w pierwszych dniach września 1829 przebywał Fryderyk Chopin.

 

Pamięć kompozytora najbardziej czci pałacyk w Antoninie, który sam w sobie jest niezwykłym zabytkiem oryginalnej architektury drewnianej. Nietknięty szczęśliwie przez żadne kataklizmy, „odpukać” jest jednym z nielicznych, gdzie Chopin bez wątpienia był i koncertował.

 

Nie będziemy opisywać architektury,  każdy sam powinien odwiedzić ów pałac zbudowany według projektu Schinkla, przepięknie położony w parku, w pobliżu dwu stawów. W jednym z bocznych pomieszczeń mieści się Salonik Muzyczny, gdzie zobaczymy portrety Chopina, odlew jego dłoni, maskę pośmiertną, fortepian firmy Buchholz. W parku znajduje się popiersie kompozytora, przy wejściu również tablica, która upamiętnia pobyty w 1827 i 1829. Odbywa się tu bardzo wiele imprez związanych bezpośrednio z kompozytorem. I tak w lutym i październiku – koncerty rocznicowe, w lutym – Chopin dla najmłodszych, w kwietniu – Turniej Pianistów Stypendystów Zagranicznych, w lipcu i sierpniu – Konfrontacje Chopinowskie, we wrześniu – cykl koncertów i rajd Jesień Chopinowska i również we wrześniu – Chopin w barwach jesieni, prestiżowa czterodniowa impreza, na którą przybywają wybitni pianiści z całego świata, a szczególne wrażenie robi sobotnio-niedzielny nocny koncert Chopin w aksamicie nocy. Przedsięwzięcia te organizują „Wielkopolskie Centrum Chopinowskie – Antonin” w Ostrowie Wielkopolskim i Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu.

 

Rok 1930

 

Nadchodzi rok 1830, a z nim decyzja o wyjeździe z kraju. Fryderyk jeszcze komponuje, występuje, ale dla wszystkich jest jasne, że w dla wielkiego talentu Warszawa robi się za mała. A tymczasem serce wyrywa się do przyjaciela, Tytusa Wojciechowskiego , który musiał opuścić Warszawę i objąć majątek, a z którym Fryderyk tak chętnie dzielił się wrażeniami i omawiał swoje kompozycje. Postanawia więc jeszcze przed wyjazdem za granicę odwiedzić Poturzyn.

 

Jedzie w lipcu, prawdopodobnie starym historycznym szlakiem nadwiślańskim, czyli przez Kozienice, Puławy, Końskowolę, Lublin, Krasnystaw i Zamość. Sam Poturzyn to rozległy majątek na styku Rosji, Austrii i Polski, z pięknym dworem, oranżeriami, stajniami, budynkami gospodarczymi, młynem, destylarnią, jeziorami, kanałami. Tytus zajęty był tu hodowaniem owiec, uprawianiem pszenicy i buraków cukrowych, ale wciąż jak za czasów szkolnych pozostawał też dobrym pianistą, więc dwa sielankowe tygodnie spędzone z przyjacielem minęły szybko.

 

Gościem Wojciechowskich był w owym czasie też baron Malsdorf, sędzia z Warszawy grający dobrze na wiolonczeli. Towarzystwo w dzień spacerowało i zwiedzało, wieczorami muzykowano. Dwukrotnie ponoć bawiono w majątku w Starej Wsi, gdyż był tam dobry fortepian Pleyela. Poznał Fryderyk folklor hrubieszowski i ukraiński, a krajobraz melancholię w nim jakąś pozostawił.

 

Dwór i cukrownia spłonęły w czasie wojny. W pobliżu szkoły pod wierzbą znajduje się płaskorzeźba z pięknym tekstem. Czytamy m.in.: Pamięci Fryderyka Chopina, który w Poturzynie gościł u przyjaciela Tytusa Wojciechowskiego w 1830 r., tutejsze pieśni ludu uwożąc w sercu, gdy niebawem opuszczał kraj na zawsze.

 

Po powrocie z Poturzyna Fryderyk przyjechał po raz ostatni do miejsca swego urodzenia, Żelazowej Woli, gdzie odpoczywali u Michała Skarbka jego rodzice.

 

W sierpniu 1830 roku grał jeszcze i improwizował w obozie wojskowym generała Piotra Szembeka w Sochaczewie. Generał stacjonujący tam jako dowódca 3. brygady piechoty był człowiekiem niezwykle muzykalnym, świetnym skrzypkiem i Fryderyk z Michałem Skarbkiem często go odwiedzali. Sochaczew uczcił wielokrotne pobyty ufundowaniem popiersia kompozytora, które można dziś zobaczyć w tamtejszym parku.

 

W listopadzie w Dzień Zaduszny Chopin opuszczał kraj, jak się potem okazało, na zawsze. Po ostatnich pożegnaniach na rogatkach Warszawy jechał na Sochaczew, dalej zatrzymał się znów u doktora Helbicha w Kaliszu, gdzie był umówiony z Tytusem Wojciechowskim, który postanowił towarzyszyć przyjacielowi w podróży do Wiednia. Razem udali się do Wrocławia, gdzie jak zwykle zatrzymali się „Pod Złotą Gęsią”. Fryderyk odwiedził ponownie Józefa Schnabla, kapelmistrza katedry św. Jana Chrzciciela, a efektem spotkania i zaproszenia na próbę był występ w Resursie Kupieckiej, gdzie Chopin zagrał swój Koncert e-moll.

 

Przez Drezno i Pragę 23 listopada przyjaciele dotarli do Wiednia i tam kilka dni później zastała ich wieść o wybuchu powstania listopadowego. Tytus wrócił do kraju, ale odradził to przyjacielowi, którego orężem była muzyka.

 

 

Albán-Juárez M., Sławińska-Dahlig E., 2007, Polska Chopina, przewodnik po miejscach związanych z pobytem kompozytora, Warszawa.

Chotomska W., 1990, Tam, gdzie był Chopin, Warszawa.

Cieśla P., 2009, Polska Chopina (album), Warszawa.

Korespondencja Fryderyka Chopina z rodziną, 1972, PIW, Warszawa.

Załuski I., Załuska P., 2000, Szlakiem Chopina po Polsce, Warszawa.