SNM

Zmarła prof. dr hab. Maria Przychodzińska2019-09-18

więcej »

Zmarła Ewa Hoffman-Lipska2019-03-27

więcej »

Zapraszamy do naszej nowej księgarni − Księgarnia iNuty2018-09-13

więcej »

zobacz wszystkie aktualności

Newsletter

Podaj nam swój e-mail, jeśli chcesz otrzymywać aktualności

Wychowanie Muzyczne » Czytelnia » Nowe terytoria

Nowe terytoria

Autor: Jerzy Kornowicz

 

„Nowe terytoria” – tak na 6. Europejskim Forum Muzyki Muzyczne ojczyzny: Nowe terytoria (European Forum on Music – Musical Homelands: New Territories) umownie określono cały obszar działań artystycznych związanych z poszukiwaniem współczesnych języków i obszarów muzycznych, które mogłyby przemawiać do ludzi, objaśniać i wyrażać emocje i znaczenia dzisiejszych czasów. Prezentujemy treść wystąpienia czołowego polskiego kompozytora, wygłoszonego we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki w maju bieżącego roku podczas inauguracji wspomnianego forum.

***

 

           

Ojczyzna nas scala, łączy i daje poczucie bycia u siebie. Jest tożsama z zakresem i funkcją kultury – zbiorowej pamięci. Z kolei „nowe terytoria” to aktywność poznawcza – wyjście poza standard, stawianie hipotez, ryzyko, prawo do błędu, ale też reinterpretacja tradycji. To bardziej domena sztuki niż kultury. Mówi się, że kultura łączy, a sztuka dzieli. Racja. Kultura jest nakierowana na wyznaczenie najszerszego obszaru wspólnego dla danej grupy ludzi. Daje bezpieczeństwo. Sztuka – przeciwnie – szuka najmniejszych podzielników, osobności i osobliwości. Wymaga od nas i często stwarza dyskomfort. 

           

Zakotwiczenie w kulturowej ojczyźnie kształtuje się poprzez edukację, budowanie nawyków uczestnictwa w kulturze, obecność w przestrzeni publicznej możliwie szerokiej panoramy znaków kultury. Poznanie nowych terytoriów muzycznych odbywa się poprzez rekonfigurowanie pamięci, zarówno selekcję znaków, jak i ich pomnażanie poprzez przyłączanie, zapożyczanie i transgresję z pól innych.

 

W dorzucaniu nowych znaków do tygla istotną rolę pełnią nowe technologie. Nowe terytoria pozyskuje się poprzez otwartość i inkluzywność. Poczucie więzi z innymi ponad różnicami, wrażliwość na inne języki muzyki, kultury, kręgi społeczne, różne generacje, różne funkcje muzyki. Taka postawa da się połączyć z pielęgnacją przeszłości i dumą z naszych kultur. Tak jak da się pogodzić – wierzę – zasób kultury Europy z kulturami, które przynoszą do niej przybysze. Pewną metodą ogarniecia panoramy kultur jest postawa życzliwego obserwatora, antropologa dnia codziennego, który ze zdziwieniem, ale przyzwoleniem wita kultur obfitość, rozmaitość i obecność równoczesną różnych kulturowych „narracji”.

           

Wszystkie te elementy podlegają jednak jeszcze jednemu silnemu parametrowi: relacji pomiędzy twórcą a odbiorcą. Kim jest twórca, a kim odbiorca? Jakie znaki ich łączą, jakie struktury czynią ich odbiór świata zbieżnym, w końcu jaki model życia jest im bliski? Owe modele nie w pełni pokrywają się z kategoriami kulturowymi i socjologicznymi, choć często są zbieżne. Ma tu znaczenie czynnik generacyjny, nawyki grupowe, potrzeba ustanawiania własnych znaków rozpoznawczych, status majątkowy warunkujący zachowania kulturowe, w końcu potężny agregat pamięci – ojczyzn tożsamości z paletą znaków narodowych, regionalnych i religijnych.

           

Dobrze jest mieć w naszych krajach i innych wspólnotach zarówno zrozumienie, jak i fundusze i instrumentarium służące pamięci oraz poznaniu poprzez sztukę. Instrumenty te są dosyć oczywiste: edukacja, partycypacja, stabilizacja ekonomiczna, wrażliwość na drugiego człowieka, humanizacja, dostęp do zapisu kultury i sztuki, czyli media z jakże wielką rolą mediów publicznych, centra technologii i rozpoznania oraz platformy idei i zjawisk z zakresu kultury i sztuki. Wszystko to jest możliwe wtedy, kiedy istnieje rodzaj zgody społecznej na finansowanie kultury i sztuki  jako sfery istotnej dla jakości naszego życia – finansowania zarówno ze źródeł publicznych, jak i przez określone przemysły kulturowe. 

           

Wszystko to, co stanowi „pieniądz dobry”, może zostać łatwo zaburzone przez „pieniądz zły”, brutalizm życia: ekonomiczny, polityczny i militarny. Kultura sobie poradzi, ale sztuce szkodzą zadania zbyt oczywiste, walka o sprawy elementarne, jak np. wolność czy godność. Ludzie uwikłani w zadania bazowe nie zajmują się niuansami, stąd zarówno kultura, jak i przede wszystkim poznawcze działanie sztuki mogą szerzej oddziaływać po osiągnięciu pewnego poziomu jakości i stabilizacji w sferze politycznej i ekonomicznej, po wykształceniu się standardów minimalizacji życiowej opresji.

           

Doszacowanie pamięci bywa atrybutem myślenia zwanego prawicowym, choć jakże często trywializującym pamięć i tradycję. Z kolei poznanie narusza status quo, zakłada zawieszenie sądu, wnosi postulat nowego, zmiany. Bywa kojarzone z lewicowością, co także nie zawsze jest uzasadnione. Te dwie postawy są możliwe do zharmonizowania i wzajemnej akceptacji tylko wtedy, kiedy założy się, że są w obu postawach nadrzędne trwałe wektory, takie jak nasz zamysł etyczny i estetyczny. Poznaniu pamięć nie szkodzi, jest wręcz jego warunkiem, pamięć podsyca ciekawość, jeśli nie jest instrumentem manipulacji i propagandy.   

           

W ciągu ostatnich kilkunastu lat Polska przeżywała rozkwit nowych terytoriów kultury i sztuki. Kilkakrotnie wypowiadałem się publicznie, że ktokolwiek mówi o kryzysie w kulturze, mówi nieprawdę. A tacy krytycy są. Nie lekceważę ich opinii, jednak moim zdaniem owi krytycy nie dostrzegają faktu, że formowanie się  kultury stanowi proces w znacznym stopniu mało sterowalny, jeśli mamy na myśli kulturę bliską nas i wielowątkową, a nie akcję na rzecz wskazanych palcem spraw. W Polsce „wybuchła” potrzeba kultury i sztuki dzięki przeprowadzonej decentralizacji, działaniom samorządów, w końcu potężnemu ruchowi inicjatyw pozarządowych. Czasami byliśmy bliscy mojego ideału, w którym państwo jedynie koordynuje, a nie – broń Boże – kreuje kulturę. Sztuka urzędnicza czy ministerialna była przez lata przykładem anachronicznego rozumienia kultury. To dzięki  ruchowi w kulturze mamy do czynienia z tak silnym kontaktem polskich artystów z odbiorcami. To przeformowanie kanonów sztuki pozwoliło na nowo opisać zmieniający się świat. Nie widzę przy tym żadnej istotnej utraconej wartości.   

           

Dziś i Polska, i Europa zdają się w nasilającym stopniu zamykać przed nowym i odmiennym. Postuluje się ochronę jakiegoś trzonu wartości w reakcji na różnie formułowane  zagrożenia. Polski intelektualista Jerzy Sosnowski wypowiedział myśl, którą zrozumiałem tak: nasz kraj wybrał w swoim przekonaniu bezpieczeństwo i zwrot ku pamięci po latach szybkiego poznawania nowego, po biegu do przodu. Jest to wybór do pewnego stopnia zrozumiały, zgodny z rytmem procesów społecznych – obejrzenie się wstecz, policzenie odwodów przed  kolejnym skokiem do przodu.  Może i Europa potrzebuje takiego cofnięcia, ale z naszej strony zrozumienie tego faktu nie powinno oznaczać czekania.

           

Zarówno zabiegi o pamięć, jak i poznanie wymagają uczciwości i altruizmu czy też mądrego egoizmu, który nie boi się nowego. Bono, lider zespołu U2, powiedział, że muzyka to więcej niż dźwięki. Jeśli mówi to postać ze świata popkultury, to nam tutaj – często bardzo wyrobionym i wyrafinowanym w gustach – nie wypada myśleć inaczej. Muzyka to nie tylko dźwięki. To lustro naszej świadomości i wrażliwości, wszechobecne medium naszej rozmowy ze światem. Bez nowych terytoriów pamięć staje się jałowa, bez pamięci nowoczesność jest ślepa.